Kia e-Soul wygląda nietypowo i ma świetny napęd. Mnie przekonała

Z jednej strony Kia e-Soul ma nietypowy wygląd i przestronne wnętrze, czyli to, czego oczekujemy od miejskiego crossovera. Z drugiej jest szybka i ma duży zasięg, czyli posiada to, czego chcemy od "elektryka". Pytaniem pozostaje cena, choć i bez niej zapowiada się jedna z najciekawszych propozycji na rynku.

Do przodu Kii e-Soul trudno mieć zastrzeżenia
Zobacz 2 zdjęcia

Do przodu Kii e-Soul trudno mieć zastrzeżenia (Fot. Michał Zieliński)

Powrót Kii Soul na polski rynek może być dla wielu zaskoczeniem. W końcu dotychczasowe dwie generacje miejskiego crossovera z Korei nie biły rekordów sprzedaży. W tej roli zdecydowanie lepiej sprawdza się Stonic, który – jak sama nazwa wskazuje – jest bardziej stonowany. Z kolei na świecie Soul jest hitem.

Od 2009 roku firma sprzedała blisko 1,7 mln egzemplarzy i nowy model jest na dobrej drodze, by dołożyć sporo do tego wyniku. Ma jeszcze więcej miejsca i wygląda odważniej, więc wszystko się zgadza. Tylko wróćmy z tego światowego spojrzenia na nasze podwórko. Do Europy trafi tylko jedna wersja Soula i właśnie taką miałem okazję jeździć we Frankfurcie. I tak, ten samochód jest elektryczny.

Złącze ładowania w Kii e-Soul

Konkretnie nazywa się e-Soul, dzięki czemu wpisuje się w nową nomenklaturę Kii. Równocześnie Koreańczycy wprowadzają na rynek model e-Niro i jak łatwo się domyślić, to po prostu elektryczna wersja Niro. Ten samochód trafi do Polski dopiero w 2020 roku, lecz e-Soul to znacznie bliższa przyszłość. Pierwsze egzemplarze mają pojawić się u dilerów już na wakacje i zdecydowanie jest na co czekać.

Jaka jest Kia e-Soul?

Anglicy mówią "porozmawiajmy o słoniu w pokoju" i tutaj tym słoniem jest wygląd auta. O ile do masywnego przodu nikt nie powinien mieć zastrzeżeń – te przymrużone reflektory są genialne! – to tył wymaga komentarza. Styliści zaszaleli. Światła są poprowadzone dookoła tylnej szyby, która zdaje się być olbrzymia. Na czarnej tafli umieszczono wysepkę i to tam znajduje się logo producenta. W dolnej części znajduje się kontrastująca nazwa modelu i oznaczenie elektrycznego napędu.

Tył jest kontrowersyjny, choć mi się poboda

Im więcej czasu spędzałem z e-Soulem tym bardziej przemawiał do mnie ten projekt. Od razu widać, że nie powstawał on z myślą o europejskich klientach i być może dlatego mi pasuje. Wyobrażam sobie ten samochód na szerokich, amerykańskich drogach, najlepiej w słonecznej Kalifornii. Czuję, że idealnie wpisywałby się w tamtejsze krajobrazy. Będę też bronił tego designu, ponieważ wnosi coś nowego. W czasach, gdy pod każdym zdjęciem auta czytam „ale przecież to wygląda jak…” dostaliśmy porcję świeżości. Jestem więc na tak.

Kontrowersyjnie jest też we wnętrzu. Poszczególne elementy na desce centralnej zostały wpisane w wielką elipsę, a na jej środku znajduje się panoramiczny, 10,25-calowy wyświetlacz. Całe szczęście Koreańczycy nie zrezygnowali z przycisków, a całość jest czytelna i prosta w obsłudze. Tradycyjnie im niżej, tym trafiamy na twardsze plastiki, ale wszystko jest dobrze poskładane.

Zobacz również: Frankfurt 2019: Wey - X i Wey – S. Przyszłość dla Europy?

Kokpit wygląda znajomo, ale widać, że projektanci zrobili coś nowego

Dużym plusem jest przestronność. Zarówno z przodu, jak i z tyłu jest mnóstwo miejsca (w końcu e-Soul ma 2,6 m rozstawu osi). Pozycja za kierownicą mogłaby być lepsza, choć Kia podkreśla, że siedzi się wysoko i traktuje to jako zaletę. Podobnie sytuacja wygląda z tyłu, choć miejsca na stopy, nogi i głowę nie brakuje. Jedynym problemem może być bagażnik, który ma tylko 315 litrów pojemności. Pod nim znalazła się przegródka na ładowarkę.

A jak jeździ Kia e-Soul?

Układ napędowy to coś, co znamy już z Hyundaia Kony Electric czy Kii e-Niro. Do dyspozycji miałem mocniejszy wariant z 204-konnym silnikiem i baterią o pojemności 64 kWh, która pozwala na przejechanie 452 km wg normy WLTP. W ofercie pojawi się też słabsza odmiana, w której motor ma 136 KM, a akumulator 39,2 kWh. Kia twierdzi, że tutaj zasięg wyniesie 276 km.

Do wyboru mamy cztery tryby jazdy: Eco, Normal, Sport oraz Eco Pro. Na pierwszy ogień poszedł Sport, który oferuje najlepsze osiągi, choć e-Soul potrafi wcisnąć fotel w każdym z nich. Sprint do setki trwa 7,9 sekundy, lecz ważniejsza jest elastyczność. Auto bez problemu rozpędza się niezależnie od prędkości z jaką się poruszamy. W trybie Normal reakcja na pedał gazu jest bardziej ospała, ale nie jest to tak uciążliwe, jak w Eco. Ten ostatni ogranicza też prędkość maksymalną do 130 km/h. Eco Pro wyłącza klimatyzację i większość systemów, a prędkość jest ograniczona do 90 km/h.

Trzecia generacja Kii Soul jest ciągle pudełkowatym crossoverem, ale teraz ma mniejszy prześwit

Niezależnie od wyboru trybu można regulować siłę, z jaką działa rekuperacja. Służą do tego łopatki umieszczone na kierownicy. Im wybierzemy wyższy numer, tym auto będzie mocniej zwalniać po odpuszczeniu pedału przyspieszenia. Nawet w najwyższym z czterech przełożeń nie działa to tak mocno, jak w Nissanie Leafie, który wręcz pozwala na jazdę bez użycia hamulców. Tutaj nie jest to niemożliwe, ale zdecydowanie trudniejsze niż w japońskim kompakcie.

Auto miałem okazję wypróbować na niemieckiej autostradzie, drogach podmiejskich i w mieście. Od razu zwróciłem uwagę na wyciszenie wnętrza. Nawet przy 140 km/h nie ma mowy o szumie, który jest tak charakterystyczny dla crossoverów. Pozytywnie zaskoczyło mnie też zawieszenie. Spodziewałem się, że e-Soul będzie miękkim autem zestrojonym na rynek amerykański, tymczasem okazał się być zwartym "Europejczykiem". Średnie zużycie prądu wyniosło 15,8 kWh/100 km, co jest bardzo dobrym wynikiem.

Ja czuję się przekonany

Kia e-Soul jest po prostu fajna. I tyle

Pod wieloma względami Kia e-Soul ma wszystko to, czego szukam w aucie tego typu. Po pierwsze, jest świetnym crossoverem. Wygląda atrakcyjnie i nietypowo, a do tego ma bardzo przestronne wnętrze. Nie pisałem o wyposażeniu opcjonalnym, które obejmuje głośniki Harmann/Kardon czy bezprzewodową ładowarkę do telefonu. Po drugie, jest świetnym "elektrykiem". Napęd jest dynamiczny i bardzo oszczędny. Zasięg przekraczający 400 km jest zdecydowanie do osiągnięcia bez większych wyrzeczeń.

Pytaniem pozostaje cena. Kia nie zdradza, ile będzie kosztować e-Soul. Patrząc na cennik siostrzanego Hyundaia Kona Electric, można strzelać w co najmniej 150 tys. zł, zaś topowa, testowana wersja może przekroczyć 200 tys. zł. Po cichu liczę, że Koreańczycy nas pozytywnie zaskoczą i cena e-Soula będzie niższa. Niezależenie od decyzji importera czuję, że auto dołoży ważną cegiełkę do rozwoju rynku samochodów elektrycznych w Polsce. Ponieważ – przynajmniej po tak krótkiej jeździe – Kia e-Soul zdaje się być w zasadzie idealna.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Opel Mokka X 1.6 CDTi 4x4 - docenisz go podczas jazdy Ekstremalna Toyota Yaris GRMN na torze. Model limitowany w naszych rękach Renault Latitude V6 3,0 dCi Initiale Paris - Samsung dla Europejczyka [test autokult.pl] Jaguar I-Pace kontra Audi e-tron. Porównanie elektrycznych crossoverów Audi Q2 2.0 TDI quattro: mały crossover za 200 tys. zł Skoda Yeti Outdoor Tour 4x4 2,0 TDI: szorstki typ Peugeot 208 1.2 PureTech 110 KM Allure - test [wideo] Peugeot 208 1,2 PureTech Active "Bez barier" - test Porównanie limuzyn dla prezesa - Audi A8 i Mercedes-Benz S560 Volkswagen e-Crafter - test "polskiego" samochodu elektrycznego z Wrześni Opel Crossland X 1.2 Turbo: trochę za bardzo francuski Test: Range Rover Sport P400e - 400 zielonych koni

Popularne w tym tygodniu:

Audi RS 7: głośny zwiastun nowej ery aut z Neckarsulm Porsche Taycan Turbo S zmienił moje postrzeganie elektryków, aut sportowych i przyszłości motoryzacji Test BMW M5 Competition w warunkach drogowych. Auto imponuje wszechstronnością Test BMW M135i xDrive. Seria 1 straciła napęd na tył, ale to nie jest największym problemem BMW i3s jest drogie, ale życie z nim jest wyjątkowo tanie Test Range Rovera Sport HST. Z nowym silnikiem wysuwa się na prowadzenie Volkswagen California 6.1: sprawdzam, co można robić z kamperem po sezonie Najmocniejsze Mini w historii. Clubman i Countryman JCW na torze, drodze i poza nią Nowe Renault Zoe to miejski elektryk, którym możesz wyjechać daleko za miasto Pasażerowie o elektrycznym BMW i3s. Ten samochód jest po prostu fajny Lexus UX kontra Mini Countryman i Range Rover Evoque: który hybrydowy crossover najlepszy do miasta? Volkswagen Golf GTI TCR: dawka szaleństwa na pożegnanie modelu