Z Gdańska do Warszawy na jednym ładowaniu, czyli Jaguar I-Pace w trasie

Elektryki zmieniają się na naszych oczach, a Jaguar I-Pace z teoretycznym zasięgiem 480 km jest tego najlepszym przykładem. To już wartość, przy której można pokusić się o wycieczkę ze stolicy nad morze bez martwienia się o ładowanie. I to właśnie zrobiliśmy.

Jaguar I-Pace przy ładowarce w Elblągu

Jaguar I-Pace przy ładowarce w Elblągu (Fot. Mariusz Zmysłowski)

"Samochody elektryczne nie nadają się na trasę" – to jeden z najczęściej wymienianych argumentów przeciwników elektromobilności. Choć sam jestem w drugim "obozie", to go rozumiem. Jeżeli auto jest w stanie przejechać 150–200 km pomiędzy ładowaniami, to dłuższa wycieczka na pewno nie będzie przyjemnością. Inaczej jest w wypadku Jaguara I-Pace'a, w którym –według producenta – prądu starczy na aż 480 km.

Na szybkiej ładowarce Jaguar I-Pace ładuje się w ponad 2 godziny

Razem z Mariuszem Zmysłowskim otworzyliśmy więc mapę i sprawdziliśmy, gdzie możemy zajechać. Szczególnie kusząca była trasa z Warszawy do Gdańska, ponieważ tam jest jedna z redakcji Wirtualnej Polski. Jadąc "siódemką" będziemy mieć do pokonania 345 km. Nawet biorąc pod uwagę realny zasięg elektrycznego Jaguara, powinno się udać zajechać na jednym ładowaniu. Bateria uzupełniona, trasa przygotowana, możemy ruszać.

Obejrzyj vloga z przejazdu

Spod ładowarki w Warszawie wyruszyliśmy kilka minut po godz. 7 rano i od razu pojawił się problem. Auto pokazywało, że prądu wystarczy tylko na 338 km, ale nie poddaliśmy się. Ciągle wierzyliśmy, że się uda. Przygotowaliśmy jednak plan B. Znaleźliśmy ładowarkę w Elblągu, do której na pewno mogliśmy dojechać.

Z kolejnymi kilometrami sytuacja nie robiła się lepsza. Jechaliśmy zgodnie z obowiązującymi ograniczeniami prędkości, a zasięg spadał szybciej niż dystans do celu. Nie pomagało zwolnienie, wyłączenie klimatyzacji czy nawet ustawienie trybu oszczędzania baterii. Po cichu liczyłem, że zjeżdżając z trasy szybkiego ruchu i jadąc przez tereny zabudowane uda się zwiększyć zasięg dzięki świetnie działającej rekuperacji. Nic z tego. Ustawiliśmy nawigację na Elbląg.

Jaguar I-Pace w trasie

Zobacz również: Jaguar pogroził Tesli palcem. Elektryczna wersja SUV-a iPace ma 400 KM i prawie 500 km zasięgu

Pod ładowarkę dojechaliśmy z ok. 15 proc. baterii, co pozwalało na przejechanie ok. 40 km. Dobra wiadomość była taka, że oba miejsca na stacji były puste. Zła, że sama ładowarka nie chciała ładować. Wystarczył jednak krótki telefon na infolinię operatora, by ją zrestartować. Podpięliśmy I-Pace'a i zaczęliśmy się zastanawiać, jak możemy zabić czas. Jedyną atrakcją w okolicy był salon Forda.

Po pół godzinie mieliśmy wystarczająco dużo prądu, by wrócić na trasę. Zatrzymaliśmy się na płatnej stacji, a koszt sesji wyniósł 39 zł. W tym czasie naładowaliśmy 19,8 kWh, co przy naszym średnim zużyciu pozwalało na przejechanie ok. 80 km. Przyjmując 5 zł za litr benzyny, tyle samo za 80 km zapłacilibyśmy w aucie, które zużywa ok. 9,75 l/100 km. Auć.

Dojechaliśmy!

Do Gdańska dojechaliśmy bez przygód. Mieliśmy na tyle komfortową sytuację, że mogliśmy raz jeszcze jechać z maksymalną dopuszczalną prędkością. Cała trasa zajęła nam 5,5 h, czyli o ok. 2 więcej niż gdybyśmy jechali samochodem spalinowym. Podłączyliśmy się do darmowej ładowarki i zaczęliśmy planować trasę powrotną.

Zobacz vloga z trasy powrotnej

Raz jeszcze cel był prosty: dojechać bez zatrzymywania się na ładowanie. Tym razem przyjęliśmy inną strategię. Ostrożnie dociskaliśmy pedał przyspieszenia i cały czas obserwowaliśmy zużycie prądu. Na trasie szybkiego ruchu zaczęliśmy od 88 km/h i stopniowo zwiększaliśmy prędkość. Efekt? Cały czas zasięg był większy niż dystans do przejechania.

W ten sposób udało nam się zajechać do Warszawy i nawet mieliśmy 25 km zapasu. Co ważne, mimo znacznego ograniczenia prędkości, droga powrotna zajęła nam mniej niż wcześniej z przystankiem na ładowanie. Do ładowarki w stolicy, spod której startowaliśmy, dojechaliśmy po 4 godzinach i 15 minutach. Biorąc pod uwagę, że tę trasę pokonuję spalinowym samochodem w niewiele mniej, jestem zadowolony.

98 km/h na ograniczeniu do 120 km/h

Dziś jest dobrze, będzie jeszcze lepiej

Jaguar I-Pace został Samochodem Roku Wirtualnej Polski z prostego powodu: pokazuje, w jakim kierunku będzie rozwijać się motoryzacja. Podczas, gdy wielu twierdzi, że autem elektrycznym nie da się pojechać w trasę, on pokazuje, że to możliwe. I – co ważne – taka podróż nie wiąże się z tak wieloma wyrzeczeniami, jak jeszcze kilka lat temu.

W Polsce z miesiąca na miesiąc przybywa ładowarek. Elektryki mają coraz większe zasięgi, a czas potrzebny na uzupełnienie baterii systematycznie spada. Jaguar I-Pace jest przełomem, który zapoczątkował zupełnie nową erę aut elektrycznych. Nie mogę się doczekać tego, co przyniosą kolejne lata.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Fiat 500X Off-road Look 2.0 MultiJet 140 AWD AT - test, opinia, spalanie, cena Suzuki SX4 S-Cross 1,4 140 KM BoosterJet (2016) – prawdziwy samuraj? Mini Cabrio Cooper S nie ma sensu, ale to nie powstrzyma mnie przed polecaniem go każdemu BMW M550d xDrive (2015) - test, opinia, spalanie, cena Nowe BMW Z4 sDrive 30i: ma wszystko czego wymagasz od rasowego roadstera Ford Focus 1,5 EcoBoost Titanium vs. Seat Leon FR 1,8 TSI DSG - test Chevrolet Aveo 4d 1,3 Diesel LTZ - więcej, niż myślisz [test autokult.pl] Test: Renault Koleos 2.0 dCi Initiale Paris – pozorowany przepych Lexus UX kontra Mini Countryman i Range Rover Evoque: który hybrydowy crossover najlepszy do miasta? VW Tiguan - Facelifting, którego nie widać z daleka Audi Q7 po liftingu dogania resztę gamy. Wnętrze z A8 to nie wszystko Seat Ibiza Cupra Bocanegra – B jak bandyta [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test: Volkswagen Touareg 3.0 TDI pokazuje hybrydom, gdzie ich miejsce Vlog. Audi e-tron Sportback: cała prawda o podróżowaniu autem elektrycznym po Polsce Pierwsza jazda: Dacia Sandero TCe 100 LPG - optymalne auto w rozsądnej cenie Test: Mazda 3 Sedan – dlaczego japoński kompakt zawsze wywołuje takie poruszenie? Test: Alfa Romeo Stelvio Veloce - uwielbiam, tylko nie z dieslem Test: Renault Kadjar nie może się przebić. Powód wydaje się oczywisty RAM 1500 z LPG - sprawdzałem dla was dziwne rzeczy Jaki wpływ na zużycie paliwa mają tryby jazdy w dieslu Volkswagena z DSG? Test: McLaren 675 LT z 2015 roku dla swoich twórców już jest klasykiem. Tyle że z karbonu i tytanu Test: DS 7 Crossback E-Tense 4x4 300 KM - szybko zapomnisz o (pozornie) mocnym napędzie Test: Seat Leon Sportstourer 1.5 TSI - (bolesne) zderzenie teorii z praktyką Test: BMW 430i - pierwsze skojarzenie jest jedno