Toyota Corolla TS kombi 2.0 Hybrid: teraz jest taka, jak trzeba

Podoba ci się nowa Toyota Corolla, ale jest za ciasna i ma zbyt mały bagażnik? Jednocześnie nie chciałbyś rezygnować z mocnego napędu hybrydowego? Pozostaje tylko jeden wybór – Toyota Corolla TS Kombi. Równie dobra jak hatchback, a pozbawiona jego dwóch największych wad.

Toyota Corolla TS kombi 2.0 Hybrid Dynamic Force e-CVT - piekielnie długa, pełna nazwa

Toyota Corolla TS kombi 2.0 Hybrid Dynamic Force e-CVT - piekielnie długa, pełna nazwa (fot. Marcin Łobodziński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Toyota Corolla TS kombi 2.0 Hybrid Dynamic Force e-CVT — test, opinia

Wcale nie dziwi mnie to, jak Toyota podeszła do kwestii przestrzeni w Corolli Hatchback. Z przodu jest jej dużo, z tyłu bardzo mało. Inne azjatyckie auta również kurczą się w tym obszarze. Tylko, że u innych poświęca się miejsce na nogi osób z tyłu, aby uzyskać większy bagażnik. W Corolli tak się nie stało.

To naprawdę kompaktowy wśród kompaktów model, z niedużym rozstawem osi i rozsądnym, bo 361-litrowym bagażnikiem. Ale w topowej wersji hybrydowej kurczy się on do marnych 313 litrów, co nawet w segmencie B jest najwyżej przeciętnym wynikiem. Zresztą ilość miejsca na nogi z tyłu też zalicza go najwyżej do tej klasy.

Bardzo ładnie narysowana linia. Tylna część "zgadza się" z hatchbackiem i nie wygląda jak doklejona czy na siłę wydłużona.

Kombi zmienia wszystko. Model o oznaczeniu TS jest nie tylko dłuższy o 28 cm, ale ma też o 6 cm większy rozstaw osi. Uważam, że obecnie na rynku jest to jedno z najładniejszych kombi. Zwłaszcza, gdy popatrzy się na nie z profilu. Ładnie zakończony tył nie wygląda jak dzieło przypadku, a gdy zestawicie go z wersją hatchback, to okaże się, że wszystkie kąty są takie same.

Przód jest identyczny, ale patrząc na auto z tyłu od razu widać różnice. Niemal wszystko się zmieniło, poza lampami. Kombi wyposażono nawet w inny układ wydechowy w postaci "dwururki" zamiast szerokich atrap wbudowanych w zderzak.

Dwie rury wydechu sugerują dużą moc. Faktycznie, 180 KM w kompakcie to nie jest mało.

Teraz to jest pełnowymiarowy kompakt

Podobnie jest z wnętrzem. Przednia część jest dokładnie taka sama jak w hatchbacku, tylna zupełnie nowa. Oczywiście nie chodzi o kształt kanapy, ale przede wszystkim o miejsce na niej. Jest go wystarczająco dużo dla dwóch dorosłych osób, nawet o wzroście 180 cm. Nie jest to jednak przestrzeń ogromna. To tyle, ile powinien teoretycznie oferować także hatchback. Nie jest też wyjątkowo wygodnie, ale przynajmniej dzieci w fotelikach się mieszczą.

Zobacz również: Toyota pokazała nową Suprę. Legendarna sportowa maszyna niebawem pojawi się w Polsce

Największy i oczywisty zysk jest w bagażniku. Jego 581-litrowa przestrzeń już i tak jest ograniczona przez układ hybrydowy. W słabszej, 122-konnej odmianie mamy o 15 l więcej miejsca, co w zasadzie nie powinno być odczuwalne. Nawet z tymi ograniczeniami to i tak jeden z większych bagażników w segmencie C.

Miejsca z przodu jest dużo, z tyłu przynajmniej wystarczająco. Teraz wszystko się zgadza.

To, co zasługuje na pochwałę, to europejskie podejście przy projektowaniu bagażnika. Postarano się nie tylko o taki "rarytas" jak haczyki na zakupy (są aż dwa!), ale także praktycznie zwijaną roletę, podwójną podłogę, dodatkowy schowek z lewej strony czy składane na płasko oparcia kanapy.

Podłogę po uniesieniu można zablokować w górnym położeniu, choć nie jest to żaden system – wynika to z wciśnięcia jej między uszczelki klapy. Natomiast wierzchnia część podłogi została wyposażona w metalowe, śliskie nakładki, które pozwalają przesunąć łatwo bagaże. Pod podłogą jest nawet wnęka na koło zapasowe, którego w testowym aucie nie było.

Całość wykonano dobrze, z niezłej jakości materiałów, ładnych w tej wersji, choć nie do końca praktycznych. Za kierownicą siedzi się wygodnie, zakres regulacji jest duży, a auto jest przejrzyste. Fotele sprawiają wrażenie sportowych, ale faktycznie mają dobre podparcie boczne i okazują się wygodne.

To, co oczywiście rozczarowuje to brak połączenia ze smartfonem przez Apple Car Play, choć samo połączenie przez przewód jest sprawne. Audio gra bardzo dobrze. Dobrym pomysłem jest mała półeczka na smartfon z umieszczonym blisko gniazdem USB. Takiego gniazda nie ma z tyłu.

Czy kombi jeździ tak jak hatchback?

Właściwie to tak, choć na łukach hatchback jest z oczywistych względów bardziej zwarty i chętniej reaguje na skręt. To kwestia nie tylko niższej o 30–50 kg masy, ale także krótszego rozstawu osi. To też może być kwestia… subiektywnych odczuć.

Tak odważnie narysowanej toyoty już dawno nie było. Odrzucając sentymenty, można jej stylistykę porównać nawet ze sportową Suprą.

Spadek dynamiki, który wg. producenta ma się objawiać gorszym o 0,2 s przyspieszeniem jest nieodczuwalny. I tak 8,1 s do setki to dobry wynik, a napęd nawet przez chwilę nie zastanawia się po wciśnięciu pedału gazu. Do silnika pasuje pewny układ jezdny, któremu trakcji brakuje jedynie na mokrym. Zawieszenie jest dobrze dobrane do jazdy dynamicznej i długiej podróży autostradą. Więcej na temat wrażeń z jazdy tym modelem przeczytacie w poniższym teście.

Nowa Toyota Corolla Hathback Hybrid jest świetna, ale nie dla każdego

180 KM mocy i dynamika samochodu usportowionego, a za tym wszystkim bardzo niskie zużycie paliwa. To mogłoby wystarczyć, by przekonać do siebie rzeszę…

Prawie nie dało się odczuć wzrostu zużycia paliwa wersji kombi. Testowane na tej samej drodze i według tych samych zasad zużyło 7,8 l benzyny na 100 km przy prędkości 140 km/h, czyli o 0,2 więcej niż hatchback. Na drodze krajowej jadąc zgodnie z przepisami potrzebowało dokładnie tyle samo – 4,7 l/100 km. W cyklu miejskim spalanie obu aut to około 5,0 l/100 km.

W teście hatchbacka uznałem go za dość drogi samochód, więc i w tym przypadku nie jest inaczej. 110 900 zł za hybrydową wersję 180-konną to o 4000 zł więcej od hatchbacka. Jeśli bardziej niż na wyglądzie zależy ci na praktyczności, Corolla TS jest nie tyle lepszym, co jedynym sensownym wariantem. A jeśli masz rodzinę, to obowiązkowym.

Marcin Łobodziński

Moja opinia o Toyocie Corolli TS kombi 2.0 Hybrid
Ocena tego modelu musi być wyższa od hatchbacka, w którym dwie największe wady to ciasnota z tyłu i mały bagażnik. Tu jest jak trzeba, ale auto wciąż jest dość drogie i nie jeździ najlepiej w klasie. Choć jeździ przyjemnie, a pali mało. Pomimo tego, nie może być 10/10.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Atrakcyjne wnętrze
  • Dobre wykonanie kabiny
  • Wygodne i dobrze trzymające ciało fotele przednie
  • Duży zakres regulacji foteli i kierownicy
  • Duży bagażnik
  • Dobre właściwości jezdne
  • Sprawne systemy wsparcia kierowcy
  • Dynamika i ekonomiczność silnika

Minusy:

  • Brak Apple Car Play i Android Auto
  • Stosunkowo wysoka cena wersji 180 KM

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Ford Grand C-Max 1.6 TDCi Titanium - Twój najlepszy przyjaciel [test autokult.pl] Skoda Scala: pierwsza jazda nowym rywalem VW Golfa BMW 320d Gran Turismo Modern (3 GT) - test Test 300-konnego hot SUV-a. Cupra Ateca przeciera szlaki dla nowej marki Toyota Hilux 2.4 D-4D (150 KM) Selection 50th: udomowienie pick-upa DS 5 1.6 THP 200 SportChic - test [wideo] Kia Ceed SW 1,4 T-GDi: kompetentna, lecz pozbawiona charakteru Mercedes-Benz A 180 d Limuzyna, czyli nowy "Baby Benz" zachwyca spalaniem Smart Fortwo Edition #1 - test Nowy Peugeot 208 1,2 110 KM Allure - test, opinia, spalanie, cena Škoda Superb Combi 2.0 TDI 4x4 Elegance - test Podsumowanie testów samochodowych autokult.pl (2011)

Popularne w tym tygodniu:

Nowy Opel Corsa. Niemiecko-francuski mariaż w najmniejszym wydaniu Ford Mondeo Hybrid Kombi: ekologia nieco przyćmiła jego zalety Lamborghini Huracán EVO: walka do samego końca BMW X4 M Competition: pytania egzystencjonalne Jeździłem nowym Volkswagenem Golfem. Kompakt znów podniósł poprzeczkę konkurencji Test Škody Kamiq: auto całkowicie nie dla mnie, ale nie zdziwię się, jeśli będzie hitem Peugeot 2008: ekscytujący czas dojrzewania Nissan Juke: druga generacja to subtelny skok na segment kompaktowych crossoverów Test Volvo V60 T8 AWD: mocne i ekonomiczne kombi bez duszy sportowca