Hyundai Kona Electric: tutaj nie musisz się martwić o zasięg

Z Warszawy do Wrocławia na jednym ładowaniu? Dla Hyundaia Kony Electric to żaden problem, nawet zostanie zapas. Robi to, oferując naprawdę świetne osiągi, bogate wyposażenie i zaskakująco przestronne wnętrze. Szkoda tylko, że ten zestaw aż tyle kosztuje.

Elektryczny Hyundai Kona trochę przypomina teslę z wyglądu

Elektryczny Hyundai Kona trochę przypomina teslę z wyglądu (Fot. Michał Zieliński)

Hyundai Kona Electric 64 kWh — test

Nie, nie miałem wyłączonej klimatyzacji i radia. Nie, nie musiałem pilnować prędkości, by oszczędzać prąd. Nie ograniczałem się nawet z bagażem, by zmniejszyć masę auta. W piątkowy wieczór spakowałem sporą część swojego dobytku do elektrycznego Hyundaia Kony i ruszyłem w trasę z Warszawy do Wrocławia. Gdy dojechałem na miejsce, komputer pokładowy wskazywał, że zasięgu zostało jeszcze na około 30 km.

Jak to możliwe? Po pierwsze, egzemplarz, którym jechałem, był droższym wariantem z akumulatorem o pojemności 64 kWh. Hyundai oferuje też elektryczną Konę z mniejszym ogniwem (39,2 kWh), ale ta ma katalogowy zasięg nieprzekraczający 300 km. Po drugie, napęd w koreańskim elektryku jest najwydajniejszym, z jakim się spotkałem.

Średnie zużycie prądu z przejazdu do Wrocławia wyniosło bowiem 17,5 kWh/100 km. W drodze powrotnej udało mi się poprawić wynik i zejść do 16,6 kWh/100 km. To wszystko przy tempomacie ustawionym na 120 km/h (w miejscach, gdzie można było tyle jechać), z włączoną klimatyzacją i radiem. W mieście, gdzie prędkości są niższe i można więcej zyskać hamując przy użyciu rekuperacji, regularnie uzyskiwałem wynik 12,5 kWh/100 km. Ładując się w domu płaciłbym za przejechanie 100 km niecałe 7 zł.

Hyundai Kona Electric
Hyundai Kona Electric

Problem w tym, że jeśli rozładujesz Konę, to nie chcesz jej ładować w domu. Podłączyłem ją do zwykłego gniazdka przy 20 proc. baterii i otrzymałem radosny komunikat, że akumulator będzie miał 100 proc. za 29 godzin. Dlatego na co dzień szukałem szybkich stacji, które mogą ładować z mocą 50 kW. Tam w 11 minut przybywało 50 km zasięgu, co jest wynikiem naprawdę dobrym. Co ważne, na wybranych punktach można ładować się bezpłatnie. Podczas tygodnia z elektrycznym hyundaiem korzystałem wyłącznie z takich stacji, więc przejechałem ponad 1000 km bez wydawania złotówki.

To imponujące, szczególnie, gdy spojrzymy na osiągi Kony. Do setki rozpędza się w 7,6 sekundy, choć na pokładzie masz wrażenie, że robi to znacznie szybciej. Elektryczny napęd oferuje pełną moc w każdym momencie, więc nagłe wyprzedzenie nie stanowi dla hyundaia żadnego problemu. A to wszystko dzieje się w absolutnej ciszy, jak to w autach elektrycznych.

Gdzie w tym haczyk? Oczywiście jest nim cena. Podstawowa wersja elektrycznego Hyundaia Kony kosztuje 165 tys. zł. Chcąc auto z większą baterią, trzeba przygotować co najmniej 190 tys. zł. Testowana, topowa odmiana to wydatek ponad 200 tys. zł. I tutaj dochodzimy do małego zgrzytu, bo – poza napędem – nie sprawia auta wartego aż tyle.

Hyundai Kona Electric

Zobacz również: Mateusz kontra Mateusz: mierzymy Volvo XC90 z Land Roverem Discovery

Samochód bazuje na spalinowej wersji Kony, więc jest crossoverem klasy B. Miejsca jak na tę klasę jest zaskakująco sporo, ale i tak pasażerom z tyłu nie będzie tak wygodnie, co w tradycyjnym kompakcie. Bagażnik ma skromne 332 litry, ale po złożeniu oparcia kanapy pojemność rośnie do ponad 1000. Ma też schowek pod podłogą, gdzie mieszczą się kable. Szkoda, że ich miejsce nie jest pod maską – wyobrażacie sobie, co się dzieje, gdy rozładuje się w pełni zapakowane auto, prawda?

Do samego projektu kokpitu nie można mieć zastrzeżeń. Czymś nietypowym, do czego trzeba przywyknąć, są przyciski do wybierania kierunku jazdy. Rozwiązanie dla ekologicznych hyundaiów typowe (takie same ma Ioniq czy wodorowy Nexo), ale mi zupełnie nie pasowało. Nie jest towada, tylko kwestia preferencji, ale na pewno trzeba mieć to na uwadze. To jedyna dziwna decyzja we wnętrzu. Cieszy, że kieszenie w drzwiach są pojemne, a w kokpicie nie brakuje miejsc do wrzucenia butelki z wodą czy telefonu.

Hyundai Kona Electric

Koreańczycy postawili na tradycyjne przyciski, które są ergonomicznie rozmieszczone. Na szczycie konsoli centralnej znalazł się przeciętnej jakości wyświetlacz systemu multimedialnego. We wnętrzu dominują twarde plastiki, ale wszystko jest dobrze poskładane. Elektryczna Kona ma w standardzie przyzwoicie grający zestaw audio marki Krell i to chyba jedyne, co na co dzień zdradzało wysoką cenę auta. Opcjonalnie może mieć też wentylowane fotele. Wtedy mamy dwie rzeczy.

Hyundai oferuje komplet systemów bezpieczeństwa. Do działania adaptacyjnego tempomatu nie można mieć zastrzeżeń. Gorzej jest z asystentem utrzymywania pasa ruchu, który jest wyjątkowo irytujący. Co prawda radzi sobie ze swoim zadaniem, ale notorycznie krzyczał na mnie, bym położył ręce na kierownicy, mimo że je tam trzymałem. W efekcie Kona była pierwszym samochodem, w którym wyłączyłem tę funkcję.

Hyundai Kona Electric

Na pochwałę zasługuje natomiast wyciszenie wnętrza. Małe crossovery przyzwyczaiły mnie do tego, że przy 110 — 120 km/h pojawia się nieprzyjemny szum. Tymczasem elektryczną Koną można jechać nawet z prędkościami autostradowymi i ciągle będzie w niej cicho. Pasuje to do komfortowo zestrojonego zawieszenia. Hyundai dobrze sobie radzi z nierównościami, a przy tym prowadzi się pewnie. Niektórym może przeszkadzać zbyt mocno wspomagany układ kierowniczy, nie wpływa to jednak na jego precyzję.

Cena elektrycznego hyundaia będzie jeszcze trudniejsza do przełknięcia, gdy na rynku zaczną pojawiać się konkurenci. Od razu do głowy przychodzi Volkswagen ID.3, który ma mieć znacznie więcej miejsca w środku i podobny zasięg za mniejsze pieniądze. Co więcej, zamiast topowej Kony można rozważyć bazową Teslę Model 3 – polska cena auta to 216 tys. zł. Z kolei dużym konkurentem crossovera z mniejszym akumulatorem będzie Opel Corsa. Choć to hatchback, więc miejsca jest w nim mniej, to załapie się na dopłaty do elektryków, przez co będzie od hyundaia dwukrotnie tańszy.

Hyundai Kona Electric

Mimo to elektryczna Kona jest bardzo ważnym samochodem na rynku. Dlaczego? Bo pokazuje, że w czasach, gdy konkurenci składali obietnice, Hyundai już oferował bardzo oszczędną Konę z ogromnym zasięgiem. Niedawno Koreańczycy ogłosili współpracę z Rimacem, czyli chorwackim ekspertem od elektrycznych supersamochodów. Już nie mogę się doczekać, jak będzie się prezentował ich pierwszy wspólny projekt.

A sama Kona Electric – tak wracając do tematu – jest autem trudnym do polecenia, jeżeli nie szukacie elektryka, ponieważ jest za droga. Z kolei dla wszystkich, którzy są w stanie zaakceptować tę cenę, może okazać się strzałem w dziesiątkę. Głównie ze względu na swój zasięg i fantastyczny napęd.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • oszczędny układ napędowy
  • wysoki realny zasięg
  • świetne osiągi
  • sporo miejsca z przodu
  • dobre właściwości jezdne

Minusy:

  • materiały w środku mogłyby być lepsze
  • bardzo wysoka cena
Hyundai Kona Electric 64 kWh (2019) - dane techniczne

Silnik i napęd:

Rodzaj napędu: Elektryczny  
Moc maksymalna: 204 KM  
Moment maksymalny: 395 Nm  
Typ napędu: Na przód  
Hamulce przednie: Tarczowe, wentylowane  
Hamulce tylne: Tarczowe  
Zawieszenie przednie: Kolumna MacPhersona  
Zawieszenie tylne: Wielowahaczowe  
Koła, ogumienie przednie: 215/55 R17  
Koła, ogumienie tylne: 215/55 R17  

Masy i wymiary:

Typ nadwozia: SUV  
Liczba drzwi: 5  
Masa własna: 1685 kg  
Ładowność: 485 kg  
Długość: 4165 mm  
Szerokość: 1800 mm bez lusterek  
Wysokość: 1570 mm  
Rozstaw osi: 2600 mm  
Rozstaw kół przód/tył: b.d.  
Pojemność akumulatora 64 kWh  
Pojemność bagażnika:

332 l

(1114 l po złożeniu tylnej kanapy)

 
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 7,6 s  
Prędkość maksymalna: 167 km/h  
Zużycie prąd (miasto): b.d. 12,5 kWh/100 km
Zużycie paliwa (trasa): b.d. 17,5 kWh/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 15,4 kWh/100 km 15,7 kWh/100 km
Emisja CO2:

0 g/km

 
Test zderzeniowy Euro NCAP: 5 gwiazdek (spalinowy)  
Cena:
Model od: 165 900 zł  
Wersja od: 189 900 zł  
Egzemplarz testowy od: 206 900 zł  
Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł ma 1 komentarz

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Jaguar E-Pace i Porsche Macan: na dobry początek Lego Technic Porsche 911 RSR: kilkanaście godzin czystej frajdy Volkswagen Golf R Variant: mocny hothatch odjeżdża na emeryturę BMW M5 kontra Mercedes-AMG E63 S: derby super-sedanów na Torze Kielce Opel Astra po liftingu: zmiany nie dla Ciebie, tylko dla przepisów Nowe Audi Q3 Sportback. Ciekawe, ale nie rewolucyjne poszerzenie gamy Nowe Mitsubishi L200 ze słabszym silnikiem, ale i tak lepsze od poprzednika Volkswagen Multivan i Caravelle 6.1: teraz są bardziej cyfrowe Toyota Corolla Touring Sports 2.0 Hybrid – trafiłem na właściwą wersję BMW serii 7 vs BMW X7, czyli pojedynek dwóch rodzajów luksusu Volkswagen Arteon 2.0 TDI - test lepszego, ale droższego Passata Skoda Kamiq: pierwsza jazda najmniejszym w rodzinie Peugeot 508 SW BlueHDI 180 GT: wariant rodzinny, prawie idealny Abarth 124 Spider to roadster idealny. Ma tylko jeden problem Mini Clubman John Cooper Works – ekstremalnie mocny i do bólu brytyjski Test Range Rovera Evoque. Dalej będzie sprzedawał się świetnie, chociażby z racji wyglądu Test: Range Rover Sport P400e - 400 zielonych koni Mercedes Klasy E 300 de łączy silnik Diesla z motorem elektrycznym. Całkiem skutecznie, ale trochę za drogo Porsche Cayenne Turbo S E-Hybrid: pierwsza jazda hybrydowym superSUV-em Kia Proceed GT: test na torze wyścigowym i trasie liczącej 1500 km Nowe BMW Z4 sDrive 30i: ma wszystko czego wymagasz od rasowego roadstera Maserati Levante Trofeo - test potężnego super SUV-a Przez Bawarię na BMW F 850 GS Mercedes-AMG A 35: wygląda jak hot hatch, ale to prawdziwe auto sportowe

Popularne w tym tygodniu:

BMW M5 kontra Mercedes-AMG E63 S: derby super-sedanów na Torze Kielce Volkswagen Golf R Variant: mocny hothatch odjeżdża na emeryturę Hyundai Kona Electric: tutaj nie musisz się martwić o zasięg Lego Technic Porsche 911 RSR: kilkanaście godzin czystej frajdy Jaguar E-Pace i Porsche Macan: na dobry początek