Test: Hyundai Ioniq Hybrid udowadnia, że klasyczna hybryda ma swoje walory

Obok Toyoty Prius, Hyundai Ioniq jest jedną z niewielu już hybryd zbudowanych według pierwotnej koncepcji długiego hatchbacka o opływowym kształcie. Dzięki temu są ekonomiczne, ale mają też inne walory, których nie ma w crossoverach i zwykłych kompaktach.

Hyundai Ioniq w 2019 r. przeszedł lifting, który na zewnątrz nie zmienił wiele.

Hyundai Ioniq w 2019 r. przeszedł lifting, który na zewnątrz nie zmienił wiele. (fot. Marcin Łobodziński)

Hyundai Ioniq Hybrid — test, opinia

Hyundaia Ioniqa znamy już od lat, ale w 2019 r. model ten przeszedł kilka zmian, głównie wizualnych. Najważniejsze są w kabinie, bo lifting nadwozia obejmujący przedni pas nie dodał mu ani nie odebrał urody – jeśli można tak o jego wyglądzie powiedzieć – i w mojej opinii nie odświeżył go. Wygląda troszkę inaczej i tyle.

Nadal ma staroświeckie, punktowe światła diodowe do jazdy dziennej, za to zyskał doskonalsze reflektory, lepiej oświetlające drogę. Inne wypełnienie tylnych świateł nie wniosło niczego szczególnego.

Nowe lampy tylne w bardziej przeźroczystym stylu

Zupełnie inna sprawa to kokpit. Zgodnie z trendami zyskał większy ekran multimedialny o przekątnej 10,25 cala i więcej dotykowej obsługi, za to stracił niemal wszystkie fizyczne przyciski. "Uratowano" jedynie pokrętło do sterowania nagłośnieniem, ale ogólnie dotykowa obsługa na duży minus. Również minus za jasne tworzywa na górnej części kokpitu, które odbijają się irytująco od przedniej szyby.

Duży plus za grafikę multimediów i nową logikę interfejsu Blue Link. Można ekran podzielić na trzy tematyczne obszary. Nowe są też wskaźniki, które podobnie jak nadwozie nie są lepsze, ani gorsze, choć jednocześnie da się wyświetlić na nich więcej informacji.

Większością funkcji steruje się teraz poprzez panele dotykowe.

Stary dobry Ioniq

Cała reszta pozostała po staremu. Auto jest wygodne, przestronne i funkcjonalne, zapewnia dobrą pozycję za kierownicą i przejrzystość. Tylna, dzielona na dwie części szyba to ogromna zaleta – ułatwia obserwację tego, co dzieje się za samochodem.

Zobacz również: Mateusz kontra Mateusz: mierzymy Volvo XC90 z Land Roverem Discovery

Fotele i kanapa są ogrzewane, a z przodu można mieć wentylację. Brakuje trochę dłuższych siedzeń i lepszego wyprofilowania, ale jest w porządku. Z tyłu jest dużo przestrzeni na nogi (więcej niż w i30), trochę mniej nad głową. Jeśli pasażer nie ma więcej niż 180 cm wzrostu, to na pewno nie będzie narzekał. Podobnie jak dzieci, które łatwo umieścicie w fotelikach. Pewnie wpinają się w kanapę. Z tyłu jest też nawiew wentylacji, za to brakuje choćby jednego gniazda USB. Tylko jedno jest z przodu, ale Hyundai wyposażył auto w ładowarkę indukcyjną.

Bagażnik ma 456 litrów pojemności i to jest jedna z tych zalet, które mają hybrydy wykonane w klasycznym stylu. Jest długi na 80 cm i dość głęboki. Dzięki temu można przewieźć większy gabarytowo przedmiot, który nie zmieści się w tradycyjnym kompakcie, a już tym bardziej z napędem hybrydowym. Do tego oparcia kanapy da się złożyć prawie na płasko, uzyskując ponad 1,5 metra długości przestrzeni. Pod podłogą są jeszcze niezbyt głębokie półki na drobiazgi, a niżej koło zapasowe.

"Drewniane" zawieszenie i przyjemny napęd

W podwoziu zastosowano proste zawieszenie z belką skrętną z tyłu, jak w modelu Elantra. Prosta konstrukcja wcale nie musi oznaczać złego prowadzenia, jest nawet lepsze niż w Elantrze, ale wciąż "drewniane". Skąd to określenie, porównanie do drewna?

Tylna dzielona szyba daje niespotykaną u wielu konkurentów przejrzystość i widocznoć za autem.

Drewno jest ciepłe, przyjemne w dotyku i miękkie w porównaniu ze stalą czy betonem, ale w innej niż normalna sytuacji, okazuje się twarde. Jak na przykład uderzenie czymś drewnianym w głowę. Tak samo jest z zawieszeniem Ioniqa. Niby miękko na pierwsze wrażenie, gdy jedzie się dobrą drogą, ale kiedy nierówności stają się większe, to robi się twardo i nieprzyjemnie. Jakby amortyzatory miały niewielki zakres skutecznego tłumienia. Zmieniłbym 17-calowe felgi na 16-calowe, może by pomogło.

Test Hyundaia Elantry 1.6 MPI: prosty, tani i oszczędny. Ideał kompaktu

Ma prosty silnik, proste zawieszenie i pięcioletnią gwarancję bez limitu kilometrów. Do tego jest tani i świetnie wyposażony. Mimo to Hyundai Elantra…

Natomiast napęd nie ma się czego wstydzić i z lekkością napędza ważącego 1460 kg Ioniqa. Połączenie silnika benzynowego 1.6 z elektrycznym daje łącznie do dyspozycji 141 KM mocy, przełożonych przez 6-stopniowy automat DCT. Skrzynia dwusprzęgłowa robi lepsze wrażenie niż eCVT Toyoty, nawet to nowe z Corolli. Jednak to kwestia gustu. W mojej opinii przekładnia Ioniqa mogłaby być bardziej zdecydowana w trybie sportowym.

Napęd Ioniqa nie jest wybitnie ekonomiczny, ale swoją rolę spełnia bardzo dobrze

Pod kierownicą znajdują się łopatki, którymi możecie zmieniać biegi ręcznie, ale tylko w trybie sportowym. W pozostałych służą do ustawiania siły rekuperacji (czyt. hamowania silnikiem w celu odzyskiwania energii i ładowania akumulatora). Niestety nie działa to jak trzeba.

O ile poziom rekuperacji ustawia się w szerokim zakresie, o tyle praca pedału gazu nie pozwala płynnie hamować silnikiem – albo przyspieszamy, albo mocno hamujemy. Gaz, zamiast działać w sposób płynny, pracuje jak przełącznik +/-. W praktyce do niczego poza jazdą ze wzniesienia się to nie nadaje.

Summa summarum Ioniq ma bardzo dobry napęd. Nie tylko dynamiczny, pozwalający osiągnąć setkę w niewiele ponad 10 s, ale też elastyczny, dający dobre przyspieszenie w dużym zakresie prędkości. Rozpędza samochód chętnie zarówno w mieście w niskim zakresie, jak i na autostradzie, kiedy po zjeździe ciężarówki z lewego pasa chce się szybko odzyskać prędkość 140 km/h.

Spalanie jest więcej niż zadowalające. Przy stałej prędkości 140 km/h Ioniq potrzebował 7 l/100 km, a przy 90 km/h tylko 4,5 l/100 km. Na drodze krajowej można zejść nawet do 4,3 l/100 km, a jadąc dynamicznie zmieścić się w 6 l. Ważne, że w mieście trudno przekroczyć wartość 6 l/100 km, choć normalnie jeżdżąc, bardziej należy się spodziewać wyniku 5,5 l.

Ostatecznie średnio Ioniq spala 5,6 l/100 km, więc poza autostradą w każdych warunkach podobnie. Jednak koniec końców, kiedy jeździcie spokojnie i nie zależy wam na automatycznej skrzyni biegów, to Hyundai Elantra z benzynowym silnikiem 1.6 spali mniej więcej tyle samo.

Test: Hyundai Ioniq Electric po liftingu i dwa powody, dlaczego wolałbym starszą wersję

Oto samochód, który mógłby być jednym z najlepszych elektryków na rynku. Ma przestronne wnętrze, oszczędny napęd i wygląda dobrze. Jednak wysoka…

Cena tylko w porównaniu z Priusem

Właściwie jedynym konkurentem Hyundaia Ioniqa jest Toyota Prius, którą dość rzadko widujemy na ulicach. Powód jest prosty — jeśli Corollą jeździ się lepiej, jest bardziej kompaktowa, ma przyjemniejszy napęd, to po co komu drogi Prius?

Hyundai tego "błędu" nie popełnił i nawet po ostatniej modernizacji nie zaaplikował napędu hybrydowego w i30. Nie spodziewałbym się też rychło hybrydowej Elantry. Cena wejściowa Ioniqa 113 300 zł jest niższa niż u konkurenta z Japonii — 120 900 zł. Natomiast topowa odmiana jest już o 2300 zł droższa. Bez znaczenia przy kwocie przekraczającej 140 tys. zł.

Marcin Łobodziński

Moja opinia o Hyundaiu Ioniqu Hybrid:
Choć inni producenci starają się nie wyróżniać modeli hybrydowych, to tradycyjna koncepcja hybrydy z długim nadwoziem i mocno pochyloną tylną szybą góruje nad podobnej wielości autami przestronnością i bagażnikiem. Pod tym względem Ioniq jest lepszy od Elantry, choć nie prowadzi się tak dobrze jak Kona czy i30.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Przestronne wnętrze i duży bagażnik
  • Duża liczba schowków i ogólna wygoda podróżowania
  • Ekonomiczny i naturalnie działający napęd
  • Dużo dobrze działających systemów bezpieczeństwa
  • Dobra widoczność do tyłu
  • Atrakcyjna cena wejściowa

Minusy:

  • Niezbyt dobry dobór materiałów
  • Dotykowa obsługa w zbyt dużym zakresie
  • Za duże felgi, przez co zawieszenie staje się na nierównościach "drewniane"
  • Bezsensowny system sterowania siłą rekuperacji
Hyundai Ioniq Hybrid (2020)

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 1,6 l+silnik elektryczny  
Moc maksymalna: 141 KM   
Moment maksymalny: 235 Nm   
Skrzynia biegów: 6-biegowa, automatyczna  

Masy i wymiary:

Ładowność: 400 kg  
Pojemność zbiornika paliwa: 45 l  
Pojemność bagażnika: 456 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 10,8 s  
Prędkość maksymalna: 185 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): --- 5,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): --- 4,5 l/100 km
Zużycie paliwa (autostrada): --- 7,0 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 4,4–5,2 l/100 km 5,6 l/100 km
Cena:
Model od: 113 300 zł  
Wersja testowa: 145 200 zł  

Pełne dane techniczne na Autocentrum.pl

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Miesiąc z BMW i3s: podsumowanie testu długodystansowego Nowy Nissan Note 1,2 Acenta - test Audi A6 55 TFSI – czy nowoczesna technika jest tyle warta? Honda HR-V 1.5 i-VTEC vs. Kia Soul 1.6 GDI - test, porównanie, opinia, spalanie, cena Nowa Škoda Octavia Scout 2.0 TDI - test Škoda Kodiaq 2.0 TDI w trasie - ile tak naprawdę spali? Ford Fiesta Active 1.0 EcoBoost: udaje crossovera, ale to udawanie bardzo dobrze wychodzi Mitsubishi ASX 1,6 Instyle 2WD - pomysł na... [test autokult.pl] Nowy Peugeot 508. Francuzi sprawili, że limuzyna znów jest pożądana Volkswagen CrossTouran 2.0 TDI DSG - test Mitsubishi L200 Black Edition: sprawdzam w jakiej formie schodzi ze sceny Nawigacja TomTom GO 1000 [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Polskie GT. Pojechałem Astonem Martinem DBS Superleggera na Wielką Pętlę Bieszczadzką Test: Mercedes-Benz 280 CE (C123) - przez 38 lat prawie 11 razy okrążył Ziemię. Przynajmniej w teorii Pierwsza jazda nowym BMW Serii 4. Nie patrz na grill. Jak nigdy wcześniej, tu liczy się "wnętrze" Test: Ferrari Roma pokazuje, że prawdziwa motoryzacja nadal istnieje. Ale dla wybranych Test: Mercedes-Benz 240 GD "Wolf" – z duńskiej armii w ręce świeżo upieczonego kierowcy Jeździłem nowym BMW M2 CS. To już nie tylko "ten mocniejszy". On jest po prostu opętany Test: Hyundai i30 1.5 DPI – boisz się nowinek? Trudno znaleźć lepszą propozycję Pierwsza jazda: Rolls-Royce Ghost na ulicach Warszawy. Szary nie musi być skromny Pierwsza jazda: Cupra Formentor i Leon wskazują kierunek na przyszłość Test: Volkswagen ID.3 1st vs Nissan Leaf - pierwsze takie starcie na szczycie Test: McLaren 765LT w akcji. Tak brzmi i wygląda 765 KM w akcji na deszczu Test: Volkswagen e-up! - elektryczny maluch pełen niespodzianek