Trzecia Rewolucja Volkswagena. ID. 3 kontra jego duchowi poprzednicy.

Partner akcji: Volkswagen

Volkswagen nie jest najstarszą marką motoryzacyjną na świecie, ale jest jedną z najważniejszych. To dlatego, że jego rola w "motoryzowaniu" masowego odbiorcy jest praktycznie nieporównywalna z żadnym innym producentem na świecie. W 2020 roku marka po raz kolejny redefiniuje pojęcie "osobistego transportu", wraz z wprowadzeniem całkowicie elektrycznego kompaktu – modelu ID. 3

Dzisiaj, kiedy za jedną średnią krajową pensję można już kupić jakiś, wcale nie taki zły samochód, ciężko nam wyobrazić sobie czasy, kiedy pojazdy te były narzędziami wyłącznie dla wybranych.

Myślę o tym, którym się przejechać najpierw i stoję tak, że wyglądam jak imbryk do herbaty...

Wszelkiej maści elity: bogaci industrialiści, obszarnicy, arystokracja – byli pierwszymi klientami na napędzane silnikami spalinowymi monstra na kołach. Słowa – "monstra"- używam z pełną świadomością, nie tylko ze względu na fakt, że były to wytwory mało zaawansowane, głośne, wymagające ciągłej lubrykacji elementów mechanicznych (przed każdym wyruszeniem w drogę należało nasmarować elementy silnika i zawieszenia). Ale dlatego, że poza brakiem rozumianej współcześnie niezawodności uważane były za tak niebezpieczne, że przez kilka lat, poczynając od 1865 r., na terenie Anglii musiał przed nimi iść człowiek wyposażony w czerwoną chorągiewkę.

Choć tzw. "Red Flag Act", czy też "Locomotive Act" okazał się potem dosłownym spiskiem lobby kolejarzy, którzy na tyle przestraszyli się nowego wynalazku, że starali się go ludziom dodatkowo obrzydzić, fakt pozostaje faktem. Wyłącznie "wyższe" warstwy społeczne miały ongiś pieniądze na skomplikowane, drogie w produkcji, uważane za dobro luksusowe wczesne samochody, a taki stan rzeczy nie posuwał całej ludzkości naprzód. Służył jedynie rozrywce czy przyjemności niewielu.

Jeden z pierwszych samochodów, pomyślanych dla masowego odbiorcy - stąd nazwa "samochód dla ludu", czyli Volkswagen.

Przemieszczanie się to podstawa rozwoju

Zrozumiało to kilku konstruktorów, wierzących bardziej w efekt skali niż jednostkowej ceny inkasowanej parę razy na rok za jakieś wymyślne "jajko Fabergé" na kołach. Wśród nich był, urodzony na terenie dzisiejszych Czech, Austriak, Ferdynand Porsche.

Efektem jego poszukiwań był Volkswagen Typ 1, czyli popularny "Garbus" – samochód, który od momentu wejścia do produkcji w 1938 roku, zmotoryzował miliony ludzi na całym świecie. Zrobił to na tyle skutecznie, że jego produkcja zakończyła się dopiero w 2003 r. po wypuszczeniu na świat 21 529 464 egzemplarzy tego modelu. Można więc spokojnie uznać, że był to nie tylko pojazd, ale prawdziwe kulturotwórcze wydarzenie, które zmieniło na zawsze życie ludzi i oblicze świata.

Od A do B

Nie wchodząc za głęboko w zawiłości geopolityczne i historyczne Europy po II wojnie światowej, trzymając się kontekstu motoryzacji, możemy jedynie definiować sobie takie znaczące, kluczowe momenty, które miały wpływ na jej rozwój. Pojawienie się tanich, praktycznych, popularnych samochodów było jednym z nich. Drugim był z pewnością tzw. "kryzys paliwowy" z 1973 r., spowodowany embargiem krajów zrzeszonych w kartelu OAPEC wobec USA, zaangażowanego w konflikt Izraelsko-Arabski.

I tym razem Volkswagen idealnie wyczuł historyczny moment, bo rok później zaprezentował swojego pierwszego hatchbacka – model Golf. I znów świat dostał to, na co czekał, albo raczej to, co było mu aktualnie najbardziej potrzebne. Samochód ładny, bo zaprojektowany przez słynne studio Giugiaro, jednocześnie niezawodny i oszczędny – choćby dzięki wprowadzonym w 1975 r. silnikom diesla o pojemności 1,5 l.

Przede wszystkim jednak, dzięki napędowi na przód oraz poprzecznie umieszczonemu silnikowi, na tyle przestronny w środku, że pozwalający na zaspokojenie potrzeb transportowych przeciętnej, młodej, europejskiej rodziny. Boomerzy mogli sobie wreszcie pozwolić na to jedno, uniwersalne, praktyczne auto – jego składane siedzenia pozwalały nawet na przewóz przedmiotów o większych gabarytach.

Nie ma nic dziwnego w tym, że golf natychmiast osiągnął kultowy status. Pomogło mu też to, że w wersji GTI był on nie tylko szybszy od niektórych współczesnych mu samochodów sportowych, ale też lepiej się prowadził i przede wszystkim nie psuł tak często, jak temperamentne samochody włoskie czy angielskie.

Za projekt VW Golfa odpowiadał słynny Giorgetto Giugiaro

Trzeci kluczowy moment

I w ten sposób dochodzimy do dnia dzisiejszego. Rok 2020. Świat pogrążony jest w innym kryzysie – klimatycznym. Powłoki lodowe topnieją, klimat się ociepla, podnosi się stan wód w morzach i oceanach. Co rok obserwujemy kolejne, coraz częstsze, gwałtowne zjawiskom pogodowym: pożary, powodzie, huragany czy wyjątkowo intensywne burze. Lokalnie oddychamy coraz gorszym powietrzem, zanieczyszczamy i marnujemy słodką wodę.

Wraz z tą, zmieniającą się po raz kolejny rzeczywistością, zmienia się również nasze postrzeganie środków osobistego transportu – zaczynamy poszukiwać rozwiązań ekologicznych, nie tylko pod kątem lokalnej emisji CO2, ale także w ujęciu całego cyklu produkcyjnego. Coraz więcej mówi się o tzw. "sustainability". To pojęcie najczęściej tłumaczone jest na polski jako "zrównoważony rozwój", ale dosłownie to hasło ma więcej wspólnego z "podtrzymaniem" naszego naturalnego tempa rozwoju w kontekście poszanowania i równoczesnego "podtrzymania" równowagi ekologicznej planety. Te dwie rzeczy muszą przestać być sprzeczne, a muszą zacząć z siebie wynikać.

Z wallboxa o mocy 22kW, ID.3 spokojnie naładuje się przez noc.

To kolejny "decyzyjny moment", w którym marka Volkswagen wypuszcza trzeci, kluczowy z punktu widzenia masowego odbiorcy, rodzinny, kompaktowy i przestronny, naszpikowany najnowocześniejszą technologią samochód… czyli elektrycznego ID.3. Już sama nazwa jest nieprzypadkowa – to trzecia rewolucja marki, trzeci raz zmienia ona samą siebie z szerokim zamiarem zmiany świata. Na pokrycie tych ambicji – obietnica. Koncern planuje do 2024 roku wydać 33 miliardy euro na rozwój elektromobilności i zielonych rozwiązań.

Jaki jest ID.3?

Przed wszystkim, zupełnie nowy. I to nie tylko dlatego, że jego premiera miała miejsce przed chwilą i można go już kupić w salonach. Nowy pod względem zastosowania przy jego konstrukcji, zaprojektowanej od podstaw, modułowej płyty podłogowej MEB, która posłuży za bazę dla całej gamy elektrycznych pojazdów, które marka zaprezentuje w bardzo niedalekiej przyszłości. Będzie to m.in. SUV ID.4, ale także limuzyna oraz minivan, inspirowany oryginalnym Typem 2, czyli tzw. "Bulikiem".

Nisko położony środek ciężkości i rozkład masy 50/50 sprawia, że ID.3 prowadzi się naprawdę świetnie!

Dzięki zastosowaniu tego rozwiązania, umieszczeniu baterii w podłodze ID.3, ma nie tylko idealny rozkład masy 50 proc. z przodu i tyle samo z tyłu, ale także nisko położony środek ciężkości, dzięki czemu (a także dzięki świetnemu układowi kierowniczemu) genialnie maskuje swoją masę 1830 kg. W zakrętach zachowuje absolutną neutralność i angażuje kierowcę w proces prowadzenia, czyniąc go przyjemnym – niczym oryginalny Golf GTI. Od tego ostatniego ID.3 jest – nomen omen – znacząco szybszy. Sprint do pierwszej setki, dzięki 204 KM, oraz momentowi, który jest natychmiast przekazywany na koła (jak to w elektryku), zajmuje mu wyłącznie 7,3 sekundy.

To jednak parametry czy też cechy, które interesują bardziej dziennikarzy motoryzacyjnych niż zwykłych kierowców. Tych drugich, którzy będą realnie kupowali ten samochód, zamiast go tylko testować, bardziej zainteresuje fakt, że dzięki tym rozwiązaniom konstrukcyjnym samochód ten ma bardzo dużo miejsca w środku. Pasażerowie tylnej kanapy mają miejsca na nogi tyle co w limuzynie, a pojemność bagażnika wynosi 385 litrów (1267 l przy złożonych siedzeniach). To o 5 l więcej niż w aktualnym golfie.

Wnętrze jest minimalistyczne, ale przytulne. Grafika multimediów bardzo nowoczesna, bez zbędnych ozdobników - podoba mi się!

Brak niepokoju o zasięg

Już z najmniejszą pojemnością baterii 45 kWh zasięg wynosi satysfakcjonujące 330 kilometrów. Oczywiście jeśli ładujemy do rekomendowanej wartości 80 proc. pojemności – dzięki czemu bateria pracuje w bardziej optymalnym zakresie – jest on mniejszy i wynosi ok. 268 kilometrów, ale przy dziennych średnich przebiegach aut miejskich wynoszących między 30 a 50 km oznacza to, że w najgorszym wypadku naszego elektrycznego volkswagena będziemy musieli ładować raz na 5 dni.

W najlepszym przypadku, czyli gdy zamówimy samochód z jednym z dwóch większych akumulatorów, czas pomiędzy kolejnymi "tankowaniami" wydłuży się znacząco. ID.3 58kWh przejedzie od 300 do 420 kilometrów na jednym ładowaniu, a w wersji 77 kWh między 390 a 550 km. Wszystko to mierzone według najnowszej, restrykcyjnej, unijnej procedury WLTP. Czyli uciekając się do prostych wyliczeń – z największą baterią, nawet jeśli jeździmy względnie dużo, będziemy ładować nasz samochód co 10–11 dni.

Spokojnie dojedziemy też z centralnej Polski nad morze czy w góry. A jeśli mieszkamy choćby w stolicy Małopolski, a naszym celem jest weekend spędzony na półwyspie helskim, to choć może nam zabraknąć zasięgu, by ten cel osiągnąć bez przystanków, możliwość szybkiego uzupełniania prądu do poziomu 80 proc. pojemności baterii sprawia, że postoje nie będą długie. Zresztą na trasie Kraków–Gdańsk liczącej 588 km i tak pewnie zrobilibyśmy sobie jakąś przerwę.

Ci spośród kierowców, którzy zdecydują się na zamówienie samochodu w wersji specjalnej "1st", dostęp do szybkich ładowarek, o mocy od 50 kW w górę otrzymają od firmy Volkswagen za darmo. A skoro bateria ładuje się do ¾ pojemności w około pół godziny, ta przerwa będzie niewiele dłuższa niż przy tradycyjnym tankowaniu. Kawa, kanapka, szybkie sprawdzenie mediów społecznościowych i w drogę.

ID.3 dosyć dobrze maskuje swoje gabaryty - w szczególności długość 4,261 m.

Oczywiście w razie czego samochód ładować można również za pomocą Wallboxa 22 kW, a także ze zwykłego gniazdka 230 V. Należy to jednak czynić ze świadomością tego, że to pierwsze ładowanie zajmie kilka godzin, a to drugie kilkanaście. Jeśli jednak zrobimy to przez noc, we własnym garażu, nie powinno to być wcale uciążliwe. My śpimy, a samochód uzupełnia prąd.

"Cześć ID"

Skoro już o łączności mowa, to ID.3 wyposażony jest w modem, dzięki któremu możemy nie tylko sterować niektórymi jego funkcjami za pomocą aplikacji na smartfona (np. sprawdzić jego lokalizację, czy ma zamknięte drzwi oraz jak mocno naładowana jest jego bateria), ale także on sam może komunikować się z otoczeniem, dostarczając nie tylko informacji o korkach do pokładowej nawigacji, ale także o ewentualnych, czyhających na drodze niebezpieczeństwach.

Którego z nich zabralibyście do domu? Ja chyba jednak tego najnowszego...

Taki standard komunikacji pojazdów między sobą, a także z infrastrukturą (np. pozwalający na zaplanowanie prędkości przejazdu na danym odcinku, tak by zawsze trafiać na zieloną falę), będzie się upowszechniał z czasem. Głównie dzięki wprowadzeniu technologii 5G. Dziś w ID.3 jeszcze nie możemy korzystać z niego w pełni, za to możemy rozmawiać z samochodem dzięki sterowaniu głosowemu, zarządzanemu przez algorytm, który rozumie mowę kontekstową. Nie dość, że na komendę "potrzebuję świeżego powietrza" włącza oczyszczanie powietrza w kabinie, to nawet potrafi opowiedzieć dowcip. Jeden i ten sam, ale zawsze.

Mało tego – samochód też informuje nas o różnych zachodzących w nim procesach za pomocą umieszczonej pod szybą listwy świetlnej ID Light. Trzeba się tylko nauczyć jej "języka". Najłatwiejszy zwrot: czerwone znaczy hamuj!

Samochód na nowe czasy

Podsumowując. ID.3 to rzeczywiście ciekawa propozycja. Samochód elektryczny, który spełnia wszystkie wymagania współczesnego pojazdu, wyposażonego w cztery koła i kierownicę – jest wygodny, szybki i bezpieczny. Posiada wszystkie standardowe, aktywne i pasywne systemy takie jak np. kontrola pasa ruchu, kontrola zmęczenia kierowcy czy aktywny tempomat, który nie tylko awaryjnie hamuje przed przeszkodami, pieszymi i rowerzystami, ale też współpracuje z nawigacją i wie, do ilu km/h samochód powinien zwolnić przed danym zakrętem.

Do tego dostępny jest za mniej niż 1000 złotych miesięcznie, fajnie wygląda i ma wystarczająco duży zasięg, by nie być uciążliwym nawet dla tych, którzy nie będą mogli go ładować w przydomowym garażu.

ID.3 jest duchowym kontynuatorem linii, którą wyznaczyły Typ1 oraz Golf - odpowiedzią na wyzwania, jakie w XXI wieku stawia się indywidualnemu transportowi

Ponadto, z uwagi na fakt, że koncern Volkswagena inwestuje teraz nie tylko w rozwój nowych samochodów elektrycznych, ale w pełną neutralność w całym cyklu produkcyjnym, liczoną od pozyskiwania energii, w jaką zasilana jest fabryka, po to sposób wytwarzania materiałów, z których powstają pojazdy, kupując ID.3 inwestujemy nie tylko w samochód, ale poniekąd także w przyszłość planety.

Podziękowania dla Pałacu i Folwarku Łochów za udostępnienie nam terenu hotelu na czas realizacji materiału, oraz dla Daniela (instagram @vw80s) za wypożyczenie jego pięknego Golfa GLS Automatic do zdjęć!

Partner akcji: Volkswagen

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Media corner:

Lexus. Wszystko, o czym marzyłeś, jest w tym samochodzie Bądź #smA4rt, jedź bezpiecznie! Toyota Yaris – samochód miejski nowej generacji Ile jeszcze dołożysz po zakupie samochodu Ceny Audi S3 Limousine 125 lat Škody – warto wspólnie świętować „Noc Cudów” w Salonach marek Alfa Romeo, Fiat, Jeep, Abarth oraz Fiat Professional już 14 czerwca br. Zadbaj o światła jesienią i zimą Kierunek Dubaj Dobierz uchwyt do smartfona i tabletu Słońce. Powietrze. Woda. Hybryda. Pieszy (nie)zawsze ma rację?