Test: Opel Corsa-e vs Nissan Leaf - przewaga na papierze nie zawsze daje wygraną

Auto elektryczne z większym zasięgiem jest lepsze, prawda? Na pierwszy rzut oka – jak najbardziej. Samochodu jednak nie kupuje się na papierze, dlatego postawiłem obok długodystansowego Nissana Leafa jego młodszego rywala – Opla Corsę-e i poszukałem odpowiedzi na to pytanie.

Choć na to nie wygląda, cenniki obu tych modeli otwierają bardzo zbliżone kwoty

Choć na to nie wygląda, cenniki obu tych modeli otwierają bardzo zbliżone kwoty (Fot. Mateusz Lubczański)

Opel Corsa-e vs Nissan Leaf — test porównawczy

Co kupisz za 90 zł? Przykłady można wymieniać w nieskończoność, ale mnie dziś interesuje jedno: 60 km zasięgu. Taka jest bowiem różnica w bazowych cenach i zasięgach Nissana Leafa (122 900 zł, 270 km) oraz Opla Corsy-e (122 990 zł, 330 km). Gdyby oceniać samochody tylko przez pryzmat tego jednego parametru, wniosek byłby prosty. Skoro opel ma większy zasięg i nie jest zauważalnie droższy od rywala, powinien być lepszy.

Tylko że zasięg to nie wszystko. Powiedziałbym, że dla wielu osób ta wartość nie ma aż tak dużego znaczenia, jak może się wydawać. Jeżeli elektryk ma być drugim samochodem w rodzinie, prawdopodobnie będzie służył do dojazdów do pracy czy do miasta, a wtedy te 60 km nie robią aż tak dużej różnicy. Argument ten jest szczególnie istotny, gdy ma się, gdzie ładować auto na co dzień. Od razu uprzedzam – tak, do tego wystarczy zwykłe gniazdko.

Opel Corsa-e i Nissan Leaf

W takim razie czy młody, wchodzący na rynek Opel Corsa-e jest w stanie zagrozić pozycji takiego wyjadacza, jak Nissana Leafa?

Starcie nr 1: gdzie jest przestronniej?

Opel Corsa-e to nic innego jak elektryczna wersja Opla Corsy F, którą już dobrze znamy z ulic i której testy mogliście już przeczytać na Autokulcie. Oznacza to, że dostajemy takie samo nadwozie i takie samo wnętrze. Kokpit jest prosty i ergonomiczny, a wszystko jest w zasięgu ręki. Za to duży plus. Niestety, materiały mogłyby być lepsze, np. plastik na drzwiach. Jest tani i nieprzyjemny w dotyku. Do tego w środku jest ciasno, szczególnie na tylnej kanapie.

Nie rozpieszcza też bagażnik, który ma mniej niż 300 l. Gdyby tego było mało, producent nie przewidział miejsca na kable. Tutaj wracamy do założenia, gdzie takie auto będzie wykorzystywane. Jeżdżąc nim po mieście i ładując je w domu, kabel można zostawić w garażu. Zdarzają się jednak miejskie stacje ładowania, gdzie trzeba użyć swojego przewodu. W takim wypadku lepiej mieć go w bagażniku, a to w oplu oznacza zabrane miejsce.

Zobacz również: Frankfurt 2019: Wey - X i Wey – S. Przyszłość dla Europy?

Przeczytaj testy spalinowych wersji Opla Corsy:

Test Opla Corsy 1.2 Turbo 130 KM: pięć powodów, dlaczego jest lepsza od bliźniaczego Peugeota 208

Jeśli Peugeot wygrał tegoroczny plebiscyt Car od the Year, to tym bardziej Opel Corsa powinien chociaż trafić do finału. A nie trafił. Czy dlatego, by…

Nowy Opel Corsa: z tego zauroczenia miłości nie będzie, ale zostaniemy przyjaciółmi

Po pierwszych jazdach szóstą generacją Opla Corsy byłem nią bardzo pozytywnie zaskoczony. Niestety, po kilku dniach spędzonych za kierownicą testowego…

Nie powinno być zaskoczeniem, że nissan jest przestronniejszy. W końcu o ile Corsa-e to przedstawiciel segmentu B, tak Leaf jest pełnoprawnym (a nawet trochę przerośniętym) kompaktem. Sporo miejsca jest z przodu, z tyłu, a także w kufrze, który ma 435 l pojemności. Do tego Nissan przygotował dwa wgłębienia, w których wygodnie można schować kable do ładowania auta. W ten sposób można je wozić na co dzień, bo w niczym nie przeszkadzają.

Projekt kokpitu Leafa może nie jest najświeższy, ale prostota gwarantuje łatwość obsługi. Jedyne, do czego trzeba się przyzwyczaić, to wihajster odpowiedzialny za wybór kierunku jazdy. Również materiały określiłbym mianem poprawnych. Nic się nie wyróżnia ani pozytywnie, ani negatywnie. Autem jeździłem ponad dwa miesiące i przez ten czas nic nie skrzypiało, tak że do jakości spasowania nie mogę mieć zastrzeżeń.

Kokpit Nissana Leafa

Starcie nr 2: kto daje więcej?

W obu przypadkach na zdjęciach nie znajduje się podstawowa wersja danego modelu. Leaf to odmiana Acenta – bazowa na rok 2019, ale wraz z publikacją nowego cennika 1 października 2020 roku wprowadzono do oferty pozycjonowaną o oczko niżej Visię. Z kolei testowany egzemplarz Corsy-e to Elegance, podczas gdy najtańszy wariant modelu to Color Edition. Co ciekawe, to nie jest podstawowa wersja, bo jest nią zwykłe Edition. Nikt nie powiedział, że będzie prosto.

Oba modele w standardzie oferują klimatyzację automatyczną, elektryczne szyby z przodu i z tyłu, elektryczne lusterka oraz podstawowe asystenty kierowcy, takie jak asystent utrzymania pasa ruchu czy system awaryjnego hamowania. Co ciekawe, w obu przypadkach nie ma co liczyć na felgi aluminiowe – bez dopłaty dostajemy "stalówki". Różnice w wyposażeniu są na korzyść opla. Co prawda nissan ma w zanadrzu system ostrzeżenia o pojeździe w martwym polu oraz kabel do publicznych stacji ładowania, ale Corsa-e Color Edition dorzuca elektryczny hamulec ręczny, dodatkowe 2 głośniki czy (przeciętnej jakości) kamerę cofania oraz czujniki parkowania z tyłu.

To Corsa-e daje więcej w standardzie, ale w przypadku Leafa łatwo o dobrą ofertę u dealera na lepiej wyposażone auto

Choć to w salonie Opla dostaniemy więcej, warto zajrzeć do Nissana. U dealerów ciągle można trafić na ostatnie sztuki leafów z 2019 roku. Nie dość, że obowiązuje na nie starszy cennik, to jeszcze jest on dodatkowo przeceniony. Za mniej niż 120 tys. zł można dostać auto w specyfikacji Acenta, które jest dodatkowo wyposażone w adaptacyjny tempomat, 8-calowy system multimedialny, felgi aluminiowe oraz pompę ciepła. Ta ostatnia opcja to coś, na co warto się zdecydować.

Starcie nr 3: zasięg i zużycie energii

Wiemy już, że nissan jest większy, ale opel oferuje w standardzie lepsze wyposażenie. Wiemy też, ża na papierze ten drugi ma większy zasięg. Nie jest tajemnicą, skąd bierze się ta przewaga i nie chodzi tu tylko o wymiary aut. Corsa-e ma akumulator o pojemności 50 kWh, podczas gdy Leaf w podstawowej wersji musi zadowolić się ogniwem o 10 kWh mniejszym.

Nissan Leaf i Opel Corsa-e

Wspominałem jednak, że przy codziennym użytkowaniu ta różnica w zasięgu raczej nie będzie miała tak dużego znaczenia. Moim zdaniem ważniejsze jest zużycie energii, bo to ono bezpośrednio wpływa na koszty użytkowania samochodu, szczególnie dla osób, które nie mają instalacji fotowoltaicznej w domu. Tutaj ogłoszenie zwycięzcy nie jest już takie proste. Na wstępie zaznaczę, że test przeprowadzałem przy temperaturach wynoszących ok. 10 st. Celsjusza.

Opel ma ten sam układ napędowy co Peugeot e-208, jedno z największych elektrycznych zaskoczeń 2020 roku. Jeżdżąc małym francuzem w maju po mieście, udało mi się uzyskać zużycie energii na poziomie 10,6 kWh/100 km. Liczyłem na podobne rezultaty tutaj i początkowo się nie zawiodłem. Delikatna jazda po mieście nagrzanym (to ważne) samochodem zakończyła się z wynikiem 12,1 kWh/100 km. Równolegle nissan trzymał się bliżej 13–14 kWh/100 km.

Opel Corsa-e nie zachęca do dynamicznej jazdy, ale prowadzi się poprawnie

Sytuacja zmieniła się, gdy zabrałem oba auta na testową pętlę, która składała się z jazdy po mieście, przejazdu drogami krajowymi a także odcinka na drodze ekspresowej. Leaf zakończył przejazd z wynikiem 16,3 kWh/100 km. Corsa-e osiągnęła zużycie wynoszące 17,3 kWh/100 km. Nie jest to miażdżąca przewaga, ale warto się nad nią pochylić. W końcu niższe zużycie energii to niższe koszty utrzymania.

Myślę, że sekretem była tu obecność pompy ciepła w japońskim samochodzie. Podczas obu prób wsiadałem do nienagrzanego auta i ustawiałem pożądaną temperaturę w kabinie na 21 st. Celsjusza. Nissan nie tylko robił to szybciej, ale także wydajniej, bo taka jest rola pompy ciepła. Zaskoczeniem jednak jest to, jak duża była różnica w wynikach. Duży, mający swoje lata kompakt pokonał w tej próbie małego hatchbacka, który zadebiutował na rynku dopiero w 2020 roku.

Nissan zaskoczył niższym zużyciem energii na pętli testowej

Jest to o tyle ciekawe, że nissanem po prostu jeździ się przyjemniej. Pewnie, pozycja za kierownicą nie rozpieszcza, ale Leaf jest bardziej komfortowy i lepiej wyciszony niż opel. Nie ma też dziwnie działającego pedału hamulca, do którego trzeba się przyzwyczajać w Corsie-e. Pracuje on nieliniowo – ma bardzo długi "zapas", po którym łapie stosunkowo mocno. Podobny problem miałem podczas testu Peugeota e-208 i choć po czasie przestaje to przeszkadzać, to początkowo może dziwić.

Na koniec dwa słowa o ładowaniu. Corsa-e ma tu przewagę. Już w standardzie oferuje szybkie ładowanie z mocą 100 kW, a opcjonalnie może być wyposażona w pokładową ładowarkę o mocy 11 kW (to wartość kluczowa dla tych, którzy uzupełniają prąd z wallboksa czy miejskiego "słupka"). Nissan oferuje maksymalnie 50 kW prądem stałym oraz 6,6 kW prądem zmiennym.

Więcej znaczy lepiej

Powyższa zasada ma uzasadnienie też w tym wypadku, choć moim zdaniem kluczowe jest odpowiedzenie sobie na pytanie, czego chcemy mieć więcej. Nissan ma więcej miejsca, oferuje więcej komfortu podczas jazdy, jest też oszczędniejszy. Opel daje więcej w standardzie, mimo wszystko ma większy zasięg, a także może być szybciej ładowany. Gdybym miał wybrać jedno z tych dwóch aut na dojazdy do pracy w nieodległym mieście, postawiłbym jednak na nissana. Jest wygodniejszy i praktyczniejszy, bo jest przestronniejszy.

Z tej dwójki postawiłbym na nissana

Jednak jak te modele wpisują się w pełen obraz rynku aut elektrycznych za ok. 125 tys. zł? Leaf ciągle się broni – to najtańszy kompakt na prąd w sprzedaży. Corsa-e ma jednak problem. Jej największy argument, czyli większy zasięg, upada, gdy pojawia się Renault Zoe. Opel może zagrać kartą szybkiego ładowania, ale tę samą ma w ręce jego francuski kuzyn, czyli Peugeot e-208, który wygląda ciekawiej i znacznie lepiej jeździ. Szybkie ładowanie i wydajny napęd to również zalety Hyundaia Kony. Odmiana z mniejszym akumulatorem mieści się bowiem w tym budżecie.

Na tym nie koniec. Pozycja każdego z tych modeli może być zagrożona, gdy do sprzedaży trafią bazowy Volkswagen ID.3 oraz Citroën ë-C4. Ich premiera rynkowa jest zapowiedziana na 2021 rok. Jedno jest pewne. Przed elektromobilnością naprawdę ekscytujące czasy i sam fakt, że już teraz można wybierać spośród tak różnych modeli dostępnych w podobnych pieniądzach, można uznać za duży sukces zarówno dla producentów, jak i dla klientów. Bo więcej znaczy lepiej.

Opel Corsa-e — ocena

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • duży akumulator, który przekłada się na wysoki zasięg
  • bogatsze wyposażenie podstawowe niż u konkurenta
  • niskie zapotrzebowanie na prąd w mieście
  • szybkie ładowanie zarówno prądem stałym, jak i zmiennym

Minusy:

  • ciasne wnętrze i mały bagażnik
  • brak pompy ciepła, co przekłada się na wyższe zużycie prądu zimą
  • plastiki we wnętrzu mogłyby być lepsze

Nissan Leaf — ocena

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • przestronne i praktyczne wnętrze
  • niskie zużycie prądu
  • świetnie działająca pompa ciepła
  • przydatna funkcja e-Pedal, która umożliwia jazdę przy użyciu jednego pedału

Minusy:

  • po zmianie cennika najtańszy wariant stracił na atrakcyjności
  • pozycja za kierownicą wymaga przyzwyczajenia
  • wolniejsze ładowanie niż u konkurenta
Opel Corsa-e (2020)
Rodzaj napędu: Elektryczny  
Pojemność akumulatora: 50 kWh  
Moc maksymalna: 136 KM  
Moment maksymalny: 260 Nm  
Pojemność bagażnika: 285 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 8,1 s  
Prędkość maksymalna: 150 km/h  
Zużycie energii:   17,3 kWh/100 km

Sprawdź szczegółowe dane techniczne Opla Corsy-e na AutoCentrum.pl

Nissan Leaf 40 kWh (2020)
Rodzaj napędu: Elektryczny  
Pojemność akumulatora: 40 kWh  
Moc maksymalna: 150 KM  
Moment maksymalny: 320 Nm  
Pojemność bagażnika: 435 l  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 7,9 s  
Prędkość maksymalna: 144 km/h  
Zużycie energii:   16,3 kWh/100 km

Sprawdź szczegółowe dane techniczne Nissana Leafa na AutoCentrum.pl

Przeczytaj inne materiały z testu długodystansowego Nissana Leafa:

Dzień dobry, Nissan Leaf! Sprawdzę, jak się żyje z elektrykiem "na dopłatę"

Czy elektryki łapiące się na rządowe dopłaty mogą się sprawdzić jako główne auto w garażu? Wielu mówi, że nie. Ja jednak wolę przekonać się o…

Test długodystansowy Nissana Leafa: 5 wskazówek, które ułatwią podróż elektrykiem

Nawet samochodem elektrycznym z małym zasięgiem można pojechać na wycieczkę, co sprawdziłem, gdy wybrałem się bazowym nissanem leafeam na południe…

Test: Volkswagen ID.3 1st vs Nissan Leaf — pierwsze takie starcie na szczycie

Jeden należy do grona najpopularniejszych elektryków w Europie. Drugi chce być jednym z najpopularniejszych elektryków w Europie. Oba są kompaktowymi…

Test długodystansowy Nissana Leafa: dwie kwiestie o elektromobilności, które wymagają wyjaśnienia

Dyskusje na temat samochodów elektrycznych zazwyczaj schodzą na dwie kwestie: zasięg i ładowanie. Często trafiam na głosy, że elektryki nie zajadą…

Test długodystansowy Nissana Leafa: sprawdziłem, jaki jest jego realny zasięg

Nissan twierdzi, że Leaf z mniejszym akumulatorem przejedzie 270 km. Postanowiłem powiedzieć "sprawdzam" i jeździłem samochodem tak długo, aż prądu…

Test długodystansowy Nissana Leafa: 3 rozwiązania z elektryków, za którymi tęsknię w autach spalinowych

Autem elektrycznym wjedziesz na buspas, a do tego nie musisz płacić za parkowanie w mieście. O tym mówi się często. Elektryki mają jednak też…

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Audi S1 Sportback - test Fiat Panda III 1,3 MultiJet II Lounge - filletcar [test autokult.pl] Ford Fiesta ST vs. Ford Focus ST w ODTJ Bednary [relacja autokult.pl] Test: Rolls-Royce Ghost - tym razem nie chciałem prowadzić Audi S7 Sportback TDI to jest dokładnie to, czego oczekiwałem. Tylko ten tylny zderzak... Opel Astra GTC 1,4 Turbo 140 KM Enjoy - więcej mocy! [test autokult.pl] Škoda Octavia RS 245: hot hatch nie do końca. Po prostu szybka skoda Ford Galaxy 2.0 TDCi 180 KM AWD Powershift - największy krewniak Mondeo Nowe BMW X6 M50d (2015) - test, opinia, spalanie, cena Ford Transit Nugget dołącza do grona kompaktowych kamperów. To świetne auto do zwiedzania Ford Focus 1,0 EcoBoost Trend - ekologia na poziomie zaawansowanym [test autokult.pl] Toyota C-HR 1,8 Hybrid - Toyota taka jak nigdy

Popularne w tym tygodniu:

Test: Suzuki Swace – po co walczyć, jeśli można się przyłączyć Test: Mazda 3 Sedan – dlaczego japoński kompakt zawsze wywołuje takie poruszenie? Test: Toyota GR Yaris - odpowiedzi na 20 pytań, które chcesz zadać Pierwsza jazda: Dacia Sandero TCe 100 LPG - optymalne auto w rozsądnej cenie Test: Renault Kadjar nie może się przebić. Powód wydaje się oczywisty RAM 1500 z LPG - sprawdzałem dla was dziwne rzeczy Jaki wpływ na zużycie paliwa mają tryby jazdy w dieslu Volkswagena z DSG? Test: Toyota Proace City Verso - współpraca z Francuzami wyszła Japończykom na dobre Porównanie: Lexus ES 300h vs Mercedes-Benz E 300 de - luksus za kropelkę Test: McLaren 675 LT z 2015 roku dla swoich twórców już jest klasykiem. Tyle że z karbonu i tytanu Test: Alfa Romeo Stelvio Veloce - uwielbiam, tylko nie z dieslem Test: Porsche Macan GTS - złamie nawet najbardziej zagorzałych przeciwników sportowych SUV-ów