Pierwsza jazda: Peugeot 508 PSE - taki jest najmocniejszy lew w historii

O ile Peugeot zaspokajał sportowe pragnienia klientów wśród aut miejskich i kompaktów, tak zrobił dłuższą przerwę, jeśli chodzi o segment D. Teraz powrócił w imponującym stylu z pierwszym modelem z linii Peugeot Sport Engineered – 508 PSE. A ja mogłem zobaczyć go z bliska i poznać jego lwią duszę.

Już zwykłe 508 wygląda świetnie, a w wersji PSE - wprost fantastycznie

Już zwykłe 508 wygląda świetnie, a w wersji PSE - wprost fantastycznie (fot. Filip Buliński)

Trzeba przyznać, że sportowa historia Peugeota nie była do końca konsekwentna. Od ostatniego, prawdziwie sportowego modelu Peugeota w klasie średniej – 405 T16 — minęło na dobrą sprawę ćwierć wieku. Fani kina mają z tyłu głowy na pewno jeszcze pewną białą taksówkę śmigającą po marsylskich ulicach, jednak 406, choć mogło mieć mocne silniki, nie zyskało żadnego sufiksu wywołującego dreszcze. Podobnie jak jego następcy.

Nieco lepiej było w mniejszych autach. Magiczny dopisek "GTI" to raz pojawiał się na sportowych modelach, raz znikał, choć w ostatnich latach znów nabrało na sile za sprawą 208 GTI i 308 GTI. I gdy już wydawało się, że te trzy litery zostaną z nami na dłużej, przyszła kolejna zmiana. A wraz z nią powrót do sportowej dywizji klasy średniej.

Znakiem rozpoznawczym aut PSE są trzy limonkowe paski, nawiązujące do tylnych świateł 504 Coupe

Najmocniejszy w historii

Ze skrótem "GTI" właściwie możemy się już pożegnać. Teraz nastała era PSE, czyli Peugeot Sport Engineered. A pierwszym jej przedstawicielem jest 508 PSE — najmocniejszy model francuskiej marki z Sochaux. I moim zdaniem, jeden z najładniejszych. Zwykłe 508 stylistycznie podbiło serca tłumów, ale wersja PSE rozbiła bank. I to już podczas prezentacji prototypu w 2019 r.

Francuzi długo kazali czekać na produkcyjny model. Ale warto było. Na żywo robi jeszcze lepsze wrażenie niż na zdjęciach. Peugeot doskonale wiedział, jak wpłynąć na wyobraźnię dodatkami. Gdzie nie spojrzeć, 508 zdobią dokładki i lotki, to z progów, to z krańca zderzaków. Do wyboru jest 1 z 3 stonowanych lakierów (szary, czarny lub biały), podkreślany przez wybijające się akcenty w limonkowym kolorze Kryptonite.

Pozycja za kierownicą jest niska i wygodna, jednak znalezienie odpowiedniego miejsca utrudnia mała kierownica i wysoko ustawione zegary. Przydałoby się też mocniejsze trzymanie na wysokości lędźwi

Zawieszenie zostało nieznacznie obniżone – o 10 mm z przodu i 1 mm z tyłu, z kolei rozstaw kół poszerzono już bardziej zauważalnie – o 24 mm z przodu i 12 mm z tyłu. No i wreszcie układ napędowy, czyli ratatouille ze znanych już podzespołów z dosypką chilli. 1,6-litrowy benzyniak o mocy 200 KM wspierany jest przez 2 jednostki elektryczne. Pierwsza, 110-konna, asystuje przedniej osi, druga, 113-konna ponosi odpowiedzialność za tylne koła.

Zaowocowało to łączną mocą na poziomie 360 KM i 520 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Kto oczekiwał silnika "uczciwej" wielkości, może się rozczarować. Do zabiegu hybrydyzacji topowych odmian sportowych powinniśmy się jednak przyzwyczajać. 508 PSE nie jest odosobnionym przypadkiem – nowe modele AMG Klasy C także będą hybrydami opartymi na 4-cylindrowych jednostkach.

Lew czy lwiątko?

Zapoznanie z 508 PSE zacząłem od dróg publicznych. Już od pierwszej chwili peugeot dawał do zrozumienia, że nie jest zwykłym 508, ale postara się zbytnio nie narzucać, jeśli nie będę tego chciał. W trybie komfortowym adaptacyjne zawieszenie mimo skrzętnie wypełniających nadkola, 20-calowych felg, spokojnie i komfortowo tłumiło nierówności. Może nie poczujecie się tu jak na kanapie, ale po dłuższej podróży nie będziecie musieli też odnawiać kontaktu ze swoim fizjoterapeutą.

Zobacz również: Uczta dla zmysłów: pierwsza jazda Astonem Martinem DB11 V8 na filmie

Jednocześnie układ kierowniczy pozostawał zwarty i bezpośredni niczym będący w gotowości do skoku lew. Zwinne omijanie dziur i losowo porozrzucanych studzienek nie będzie więc problemem. Niestety dotychczasowy problem mocnych hybryd Peugeota tu także jest zauważalny, choć w mniejszym stopniu i dotyczy skrzyni biegów.

Baterie mają pojemność 11,5 kWh i jak zapewnia producent, pozwalają przejechać bezemisyjnie 42 km w przypadku kombi i 50 km w przypadku sedana

Komputer sterujący co prawda dobrze zarządza elektryczno-spalinowym tandemem, ale 8-biegowy automat często gubi się w swoich działaniach. Szczególnie irytujące jest to przy wyprzedzaniu, gdzie skrzynia najpierw redukowała raz, by po chwili powtórzyć czynność w najmniej oczekiwanym momencie. Jednak gdy już przekładnia się zdecyduje, 508 PSE pruje do przodu jak poparzony.

Jest szybki. Bardzo szybki. Ale jego potencjał lepiej czuć podczas lotnych startów niż ruszania z miejsca, bo choć pierwszą setkę osiąga w 5,2 sekundy, faktyczne wrażenia nie są tak spektakularne. Szkoda też, że doznania akustyczne nie przyprawiają o gęsią skórkę. Tak, dźwięk jest wzmacniany z głośników w trybie sportowym i nie zachwyca.

Na dobrą sprawę skrzynia biegów psuje też dobre wrażenie na torze. I mógłbym jej jeszcze wybaczyć ślamazarny sposób pracy, gdyby na pokładzie znalazła się opcja w pełni manualnego trybu zmiany biegów łopatkami. Nawet jeśli pacniemy którąś z nich, po krótkiej chwili skrzynia znów wróci do trybu automatycznego.

W efekcie, jadąc na długim łuku i przymierzając się do wystrzelenia na prostą, przekładnia może nas zaskoczyć wbiciem wyższego biegu. I to w trybie sportowym. Tracimy więc cenny czas na ponowną redukcję. Zresztą, reakcję na polecenia wydawane łopatkami nie określiłbym jako błyskawiczną.
Ale przechodząc do przyjemniejszych aspektów. Zawieszenie w trybie sportowym zdecydowanie sztywnieje i trzyma ważącą aż 1850 kg 508-kę w ryzach. Skłamałbym, mówiąc, że tej masy zupełnie nie czuć – gdy przesadzimy, peugeot chętnie wyjeżdża przodem, a napęd na 4 koła w tej sytuacji niewiele pomaga.

Peugeot 508 PSE

Mimo to nawet ciaśniejsze zakręty czy slalom 508 PSE bierze z odpowiednią gracją, a bardzo precyzyjny, stawiający miły opór układ kierowniczy pozwala trafnie wycelować w kluczowe fragmenty nitki, bez konieczności korekty. Na dużą pochwałę zasługują także hamulce. Francuzi zastosowali z przodu 4-tłoczkowe zaciski i tarcze o średnicy 380 mm – nawet po kilku okrążeniach, układ zachowywał swoją sprawność. Jednak co jeszcze ważniejsze, nie znalazłem tu irytującego sposobu pracy pedału hamulca podczas normalnej jazdy, wynikającego z rekuperacji. Płynne zatrzymanie do zera bez szarpnięć jest więc jak najbardziej możliwe.

Mimo satysfakcjonującego prowadzenia brakowało mi w tym wszystkim ”wyczynowych osiągów”, o których mówi producent i wyrazistego pazura, godnego lwa z pokaźną grzywą. Otoczka stylistyczna obiecuje wiele, ale prędzej określiłbym peugeota epitetem "szybki" niż "rasowy". 508 PSE na pewno nie brakuje wigoru i pewnej dozy zadziornego sznytu. Ale czy jest w stanie zagrozić klasie premium, do której bez wątpienia aspiruje wysoką, bo przekraczającą 300 tys. zł ceną? To na pewno sprawdzimy, gdy samochód przyjedzie do nas na dłuższy test.

Peugeot 508 PSE
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Renault Master 4x4 z napędem Oberaigner: twarda sztuka do pracy Przyczepa kempingowa w cenie mieszkania. Czym różni się od zwykłej za 70 tys. zł? Ferie pod znakiem M: BMW M550i xDrive na najlepszych drogach Tatr BMW serii 2 Active Tourer 225i - pierwsza jazda BYD e6 – nowe pojęcie chińszczyzny [pierwsza jazda autokult.pl] Nissan Leaf e+: z większym akumulatorem daje to, co inni dopiero obiecują Kia Soul FL 1,6 XL - z dedykacją dla młodych [test autokult.pl] Nissan Micra 0.9 IG-T: skok na wyższą półkę Test: Hyundai Bayon - i20 w nowych ciuszkach Nowy Ford Mustang Fastback GT V8 5.0 - test, opinia, spalanie, cena Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Test: Nowa Dacia Jogger - 7 miejsc... LPG... brzmi nieźle?

Popularne w tym tygodniu:

Test: Volkswagen ID.3 Pro S - "Don't worry, be happy" Test: Hyundai i30 N po liftingu - czy z automatem jest tak samo dobry, jak z ręczną skrzynią? Test: Ford Puma ST i Ford Ranger Raptor – łączy je więcej, niż myślisz Porównanie: Ford Puma ST vs Kawasaki Ultra LX - półtora litra na dwa sposoby Test: Hyundai i20 N Performance - zadziorny gałgan, który skradł moje serce w kilka chwil BMW i4 M50 – to tego elektryka powinni się obawiać tradycjonaliści Pierwsza jazda: nowy Lexus NX - klienci już rzucili się do salonów Test: Renault Express van 1.3 TCe – dobrze przejął rolę dacii Test: Toyota Yaris Cross - podwoić cenę podstawową, nie jest trudno Test: Peugeot 508 SW 1.6 PureTech 180 - rozsądny zestaw, który właśnie zyskał na atrakcyjności Pierwsza jazda: Honda HR-V e:HEV - hybryda "inna niż wszystkie". Wyróżnia ją nie tylko napęd