Test: Kia Sorento Hybrid – Koreańczycy już nikogo nie gonią. Teraz role się odwróciły

"Kia zrobiła ogromny postęp" – to banał często pojawiający się w recenzjach aut koreańskiego producenta. Przyznacie jednak, że wydźwięk tego hasła jest nie do końca pozytywny, tak jakby zawsze brakowało "ale" dodanego po przecinku. W przypadku nowego Sorento nie będzie jednak żadnego "ale", bo to po prostu świetne auto nie tylko jak na Kię, lecz w ogóle.

Sorento to obecnie jedna z najlepszych propozycji w swoim segmencie.

Sorento to obecnie jedna z najlepszych propozycji w swoim segmencie. (fot. Aleksander Ruciński)

Obserwuj nas na Instagramie:

Producenci samochodów nie mają dziś łatwo. Chcąc zadowolić wszystkich, muszą balansować pomiędzy wymaganiami władz dotyczącymi norm emisji spalin czy bezpieczeństwa, księgowych, którzy chcą maksymalizować zyski z każdego sprzedanego auta i klientów oczekujących dobrze wyglądającego, świetnie wyposażonego i jeszcze lepiej jeżdżącego auta w niskiej cenie.

Jeśli dodamy do tego pośpiech współczesnego świata, zmuszający do częstszego odświeżania gamy i skrócenia czasu potrzebnego na opracowanie nowych modeli, zrozumiemy, że to jeden wielki chaos, w którym wielu producentów niekoniecznie potrafi się odnaleźć. Choć mogłoby się wydawać, że po ponad wieku istnienia automobili nowe samochody będą na wskroś dopracowane i przemyślane, kumulacja wspomnianych czynników sprawia, że często takie nie są.

Uroda tyłu budzi więcej wątpliwości.

I właśnie na tym polega przewaga Kii, co pokazuje nowe Sorento – dowód na to, że Koreańczycy podczas pościgu za rywalami mieli wiele czasu, by nauczyć się na ich błędach, wyeliminować słabości i stworzyć samochód, który nie tylko nie daje powodów do krytyki, ale i zaskakuje dojrzałością oraz dbałością o detale.

Duży, ale bez przesady

Z długością 4810 mm, szerokością 1900 mm i rozstawem osi na poziomie 2815 mm Sorento jest pełnoprawnym SUV-em segmentu D. To spory samochód, choć nawet w Europie znajdziemy kilka większych modeli. Warto jednak zauważyć, że dzięki wysiłkom stylistów nadwozie nie wygląda ociężale, a tym bardziej nudno. Jak na SUV-a design jest naprawdę ciekawy. Czy ładny? To już kwestia gustu.

Sorento to duży samochód, ale wciąż poręczny i użyteczny na co dzień.

O ile przód z potężnym "tygrysim nosem" i ostro narysowanymi paskami LED do jazdy dziennej nie budzi większych zastrzeżeń, o tyle tył raczej nie spodoba się każdemu. Widać, że Kia inspirowała się tu większym modelem Telluride znanym z rynku amerykańskiego. Wyszło dość kanciasto i siermiężnie. Wystarczy jednak zasiąść w środku, by całkowicie o tym zapomnieć.

Wnętrze to wzorzec SUV-a

7-miejscowa kabina to zdecydowanie popisowy numer Sorento. Jest przemyślana w najdrobniejszych szczegółach, ładna i wykonana z materiałów, których w dzisiejszych czasach nie powstydziłyby się marki premium. Co więcej, znajdziecie tu szereg udogodnień świadczących o tym, że inżynierowie Kii poświęcili setki godzin, by maksymalnie umilić życie pasażerom.

Tym przyciskiem przesuniecie fotel pasażera z pozycji kierowcy lub tylnej kanapy.

Przykłady? Choćby wszechobecne porty USB, których jest aż 8. Dorzućmy do tego możliwość elektrycznego przesuwania fotela pasażera przy pomocy przycisku na boku oparcia, dostępnego zarówno dla kierowcy, jak i siedzących na tylnej kanapie. Mało? Idźmy dalej – 8 uchwytów na kubki, nawiewy dla pasażerów trzeciego rzędu z indywidualnym sterowaniem i szybkie zwalnianie blokady kanapy również przy użyciu jednego przycisku. Tu nawet w ostatnim rzędzie nie poczujemy się jak pasażerowie trzeciej kategorii.

Zobacz również: Nowy Ford Focus RS (2016) - test

Niestety, odbija się to na bagażniku, który w standardowej konfiguracji ma tylko 187 litrów, więc wakacje z kompletem pasażerów raczej nie będą dobrym pomysłem. Wystarczy jednak złożyć ostatni rząd (oczywiście przy pomocy przycisku) by uzyskać 821 litrów imponującej, foremnej przestrzeni. A gdy zapragniemy podróżować wyłącznie we dwójkę, możemy użyć kolejnego przycisku, zmieniając SUV-a Kii w stylowego transportera zdolnego zabrać na pokład 2011 litrów bagażu.

Haczyki, dodatkowe mocowania, a nawet miejsce na włożenie zdemontowanej rolety. Do tego niski próg załadunku i automatyczne otwieranie klapy – wystarczy stanąć za pojazdem i poczekać na sygnał dźwiękowy. Właśnie tak powinien wyglądać bagażnik rodzinnego SUV-a.

Kierowca też będzie zadowolony

Kokpit to kolejna mocna strona Sorento. Wygląda nowocześnie, a przy tym jest ergonomiczny i uporządkowany. Koreańczycy — w przeciwieństwie do wielu marek premium — zdają się rozumieć, że obecność dużych wyświetlaczy nie musi być jednoznaczna z rezygnacją z fizycznych przycisków, dzięki temu obsługa instrumentów pokładowych jest łatwa i przyjemna.

Przemyślany, ergonomiczny i dobrze wykonany - czego chcieć więcej od kokpitu?

Na szczególną uwagę zasługuje klimatyzacja z czytelnym panelem i możliwością ustawienia aż trzech trybów automatycznego nadmuchu i podwójnymi nawiewami – na dolną i górną część ciała. Niby detal, lecz dziś mało kto oferuje podobne rozwiązanie pozwalające niemal dowolnie sterować strumieniem powietrza.

Co więcej wszystko jest tu świetnie spasowane i wykonane ze smakiem, jak np. panele drzwi czy listwa przed pasażerem wykończone diamentowymi przetłoczeniami, które nocą cieszą oko dyskretnym podświetleniem.

Cyfrowe zegary można konfigurować na wiele sposobów. W domyślnym ustawieniu są bardzo czytelne.

Bardzo dobre są też cyfrowe zegary z konfigurowalną grafiką o dużej rozdzielczości – czytelne, zawierające komplet informacji i – jeśli chcemy — dostosowujące się do aktualnej sytuacji. Gdy pada deszcz, tło na ekranie zmieni się w mroczne i pochmurne, a rankiem auto przywita nas pięknym wschodem słońca. Do tego trzeba dołożyć całą orkiestrę dźwięków począwszy od śpiewu ptaków, a skończywszy na szumie fal odtwarzanych na życzenie np. podczas postoju w korku.

Kia od jakiegoś czasu stosuje we flagowych modelach także przydatne kamery stanowiące uzupełnienie lusterek. Wystarczy włączyć kierunkowskaz, by na wyświetlaczu pojawił się obraz przedstawiający sytuację w martwym polu – przydatne udogodnienie. Szkoda tylko, że traci na znaczeniu gdy spadnie deszcz, gdyż wówczas na wyświetlaczu nie zobaczycie nic poza kroplami i brudem.

Fotele wyglądają świetnie, ale nie są jakoś szczególnie wygodne.

Wielu klientów uzna wspomniane elementy za zbędne gadżety. Nie zmienia to jednak faktu, że dzięki takim detalom widać wysiłek producenta, który chciał dać kierowcy i pasażerom więcej, niż mogliby oczekiwać po aucie tej kasy.

Czy kabina Sorento ma jakieś wady? Gdybym miał się czepiać, ponarzekałbym na zbyt małe kieszenie w drzwiach, brudzący się piano black na konsoli środkowej i przednie fotele, które – choć w testowym egzemplarzu były wykończone pachnącą, pikowaną skórą i wyglądały jak milion dolarów, mogłyby mieć nieco miększe oraz bardziej wyprofilowane siedziska.

Jeździ tak, jak powinien jeździć współczesny SUV

Sorento to duży, rodzinny samochód więc zawieszenie ma zdecydowanie komfortowe nastawy, a układ kierowniczy nie zapewnia przesadnego czucia. Nie oznacza to jednak, że auto nie daje pewności za kółkiem. Nawet przy wyższych prędkościach jedzie dokładnie tam, gdzie chcemy, a zakręty pokonuje bez nadmiernych przechyłów. Nie jest jednak tak relaksująco-bujające jak np. w Toyocie Highlander.

Do wyboru są 3 tryby jazdy. Podstawowy, jak przystało na hybrydę to po prostu "Eco".

Zdecydowanie więcej tu europejskiej sprężystości, której na krótkich uskokach towarzyszą czasem głuche uderzenia w tylnej części podwozia. Jak na klasyczny zestaw bez pneumatyki jest jednak naprawdę dobrze. Poza tym są to jedyne dźwięki powodujące dyskomfort podczas podróży. Kabina sama w sobie została bowiem przyzwoicie wyciszona.

Pod maską testowanego egzemplarza pracowała 230-konna hybryda oparta na benzynowym, doładowanym silniku 1.6. Jak nietrudno się domyślać, przy masie własnej sięgającej 1847 kg nie jest to demon prędkości, ale 9 sekund do setki to wystarczająca wartość w takim samochodzie. Co warte odnotowania, nie znajdziecie tu tak popularnej w azjatyckich konstrukcjach bezstopniowej skrzyni CVT. Kia postawiła na 6-stopniowy automat. Jednak da się zrobić hybrydę, która nie wyje przy przyspieszaniu.

Kia ma krótsze doświadczenie z hybrydami niż Toyota, lecz mimo to trudno przyczepić się do napędu.

Taki zestaw świetnie sprawdza się szczególnie w mieście, gdzie dzięki pomocy elektrycznego silnika reakcja na gaz jest naprawdę przyzwoita. Auto traci jednak parę po wjechaniu na trasę szybkiego ruchu – niska pojemność robi swoje. Co więcej, nie jest to aż tak oszczędny zestaw jak np. w konkurencyjnej toyocie. Jeśli bardzo się postaracie, zejdziecie poniżej 7 litrów w mieście, ale na co dzień wynik będzie raczej bliższy 8 litrów. Na autostradzie natomiast spalanie waha się miedzy 10 a 11 litrów.

Co warte odnotowania, hybrydę Kii można parować zarówno z napędem na przód, jak i na cztery koła. Ten drugi w połączeniu ze 174-milimetrowym prześwitem sprawdza się zaskakująco dobrze poza utwardzonymi szlakami. Na tylną oś może trafić maksymalnie 50 proc. napędu, natomiast na przednią 100 proc. W razie potrzeby tył załącza się szybko i niewyczuwalnie, pozwalając wygrzebać się z opresji.

Ile to wszystko kosztuje?

Już po zajęciu miejsca we wnętrzu Sorento i kilku pierwszych kilometrach wiedziałem, że to najbardziej dopracowany model w historii koreańskiej marki, co w połączeniu z bogatym wyposażeniem i świetnym wnętrzem sprawiło, że spodziewałem się wyższej kwoty niż katalogowe 212 900 zł.

Takie wysmakowane detale sprawiają, że w kabinie czuć powiew premium.

Dokładnie tyle wystarczy na zakup dużego SUV-a z hybrydą pod maską, napędem na cztery koła i kompletnym wyposażeniem. Wciąż mówimy o topowej wersji Prestige Line, bo jeśli nie potrzebujecie aż takich fajerwerków, zawsze możecie wybrać niższy pakiet – bazowy wariant startuje z poziomu zaledwie 159 900 zł, a odmiana z napędem na cztery koła — od 168 900 zł

Oczywiście dla przeciętnego zjadacza chleba wciąż są to spore pieniądze, ale jeśli weźmiemy pod uwagę co kia daje nam w zamian, Sorento okaże się właściwie bezkonkurencyjne. Toyota RAV4 będąca dla wielu synonimem hybrydowego SUV-a, w bazowej odmianie Active z napędem na cztery koła kosztuje 155 900 zł, będąc przy tym zauważalnie mniejszym i gorzej wyposażonym autem. Oczywiście nie czyni to oferty Toyoty nieatrakcyjną, a jedynie świadczy o tym, jak dobrze wycenione jest Sorento.

Aleksander Ruciński

Moja opinia o Kii Sorento Hybrid:
Nowa Kia Sorento w niczym nie ustępuje bardziej utytułowanym konkurentom, a przy tym wydaje się bardziej dopracowana i przemyślana od wielu z nich. Jest praktyczna, komfortowa, bogato wyposażona. Ponadto zaskakuje przydatnymi rozwiązaniami i dopracowaniem detali, których nie powstydziliby się rywale segmentu premium. Jakby tego było mało, cena nie spowoduje zawału serca, co sprawia, że jest to jedna z najlepszych propozycji wśród współczesnych SUV-ów.

Ogólna ocena9z 10

Plusy:

  • Stosunek ceny do jakości
  • Duża liczba praktycznych udogodnień
  • Nowoczesne multimedia bez rezygnacji z fizycznych przycisków
  • Komfort jazdy
  • Wysoka jakość wykończenia
  • Dopracowanie detali

Minusy:

  • Zbyt twarde i płaskie siedziska foteli
  • Hybrydy konkurencji potrafią spalić mniej

Kia Sorento Hybrid — dane techniczne

Kia Sorento Hybrid

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 1,6 l turbo  
Napęd: benzynowy, hybryda   
Moc maksymalna: 180 KM (systemowo 230 KM)  
Moment maksymalny: (systemowo 350 Nm)  
Skrzynia biegów: 6-biegowa, automatyczna  
Pojemności i masy
Pojemność bagażnika: 187/821/2011 l  
Pojemność zb. paliwa: 67 l  
Masa własna: 1847 kg  
Ładowność: 763 kg  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Przyspieszenie 0–100 km/h: 9,0 s  
Prędkość maksymalna: 193 km/h  
Zużycie paliwa (miasto): --- 7,5 l/100 km
Zużycie paliwa (trasa): --- 7,5–8,2 l/100 km*
Zużycie paliwa (autostrada): --- 10,5 l/100 km
Zużycie paliwa (mieszane): 6,8–7,5 l/100 km 8,9 l/100 km
Cena:
Model od: 159 900 zł  
Testowana wersja: 212 900 zł  
 
Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Volvo XC70 D4 Drive-E Summum Inscription - test, opinia, spalanie, cena Renault Master dCi 130: sprawdzam mistrza w swojej klasie Vlog test: Volvo XC40 T5 plug-in - ile zużywa paliwa naprawdę i czy to się opłaca? Test: Mazda 6 kombi 2.5 Skyactiv-G – za takimi samochodami niedługo będziemy tęsknić Škoda Superb Sportline - autostradowa lokomotywa dla pragmatyka Renault Clio R.S. 200 EDC - dwie twarze [test autokult.pl] Hyundai i20 Active 1.0 T-GDI: atrakcyjny mieszczuch w roboczym stroju Honda CR-V 2,2 i-DTEC Lifestyle - SUV prorodzinny [test autokult.pl] Porsche 911 (991) Carrera 4S Cabriolet [test] Škoda Octavia III 1,8 TSI DSG & 2,0 TDI MT Elegance - nowa era Octavii [pierwsza jazda autokult.pl] Komputer kontra dystrybutor – ile tak naprawdę spala Audi A3 Sportback 35 TDI? Mazda 6 Sport Kombi 2,0 Sky-G SkyEnergy [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Test: Dacia Logan pokazuje, że za ok. 50 tys. zł można kupić nowe, sensowne auto Pierwsza jazda Mazdą MX-5 Cup. Nowa polska seria najlepsza do rozpoczęcia przygody z wyścigami Test: Hyundai Kona hybrid - bycie eko nie zawsze jest tanie Test: Volkswagen Tiguan eHybrid – czy pogoń za "modą" przyniesie sukces? Test: Volvo V60 B4 Momentum Pro - nie będziesz się wstydzić Test: Citroën C5 Aircross Hybrid 225 – z trójki koncernowych braci najlepiej odnajduje się w swojej roli Recenzja Lego Creator Porsche 911: zbuduj sobie dzieło sztuki Test: BMW 128ti - myśląc o nim jak o członku rodziny "M", można się srogo rozczarować Test: BMW M5 CS to auto o dwóch obliczach. Jedno mnie zmasakrowało, drugie chciało zabić