Test: Mercedes-Benz Klasy S kończy 50 lat. S 580 e pokazuje świetlaną przyszłość modelu

Klasa S to jedna z najbardziej uznanych nazw w całym przemyśle motoryzacyjnym. Ma za sobą wspaniałą historię, której jednak sam producent nie staje się zakładnikiem. Najlepiej pokazuje to nowa i udana wersja z hybrydą plug-in o dużym udziale napędu elektrycznego.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Mercedes-Benz S 580 e (2022) (fot. Mateusz Żuchowski)

Mercedes-Benz S 580 e (2022) – test, opinia, cena, zużycie paliwa

Dokładnie 24 września 1972 roku swój debiut miała zupełnie nowa flagowa limuzyna Mercedesa o wewnętrznym oznaczeniu W116. Tego dnia debiutowała również jej nowa nazwa rynkowa: Klasa S. W ten sposób uporządkowano nomenklaturę modeli, które w przypadku poprzednika nazywały się 250 S i 300 SEL, i sprowadzono ją do jednego symbolu. W ciągu następnych 50 lat stał się on synonimem najwyższego poziomu w motoryzacji.

Nie wszystkie z kolejnych sześciu generacji były równie udane co opracowywana przez aż sześć lat pierwsza z nich (o czym przypominają zalegające na ulicach zrujnowane W220). Każda dorzucała jednak do tego pojemnego stwierdzenia "najlepszego samochodu świata" coś nowego. Były to głównie innowacje z dziedziny bezpieczeństwa. To właśnie w Klasie S po raz pierwszy pojawiły się – dziś powszechnie znane – patenty, jak systemy ABS i kontroli trakcji, asymetryczne wycieraczki, poduszki powietrzne czy w końcu różni asystenci wspierający kierowcę w prowadzeniu.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Pół wieku po debiucie Klasa S ma już na koncie ponad 4 mln sprzedanych egzemplarzy i nadal jest najpopularniejszym modelem w swoim segmencie na świecie. Prymat ten utrzymuje najnowsza, siódma generacja, która została zaprezentowana w roku 2020. Została szczególnie dobrze przyjęta na polskim rynku, który w 2021 r. stał się ósmym największym odbiorcą Klasy S na świecie i drugim w całej Europie.

Tak wygląda przyszłość luksusu

Może się wydawać, że ta niesłabnąca popularność wynika z tego, że Klasa S jest co do zasady konserwatywna i stoi ponad obecnymi trendami. W rzeczywistości jest jednak dokładnie odwrotnie. Pomimo formalnych, reprezentacyjnych projektów nadwozia, Klasa S nigdy nie była ostrożna w czerpaniu z nowości.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Dlatego jeśli bieżąca odsłona modelu jest w czymś tradycyjna, to właśnie w tym odważnym nurkowaniu w nowinki techniczne. Tak z zewnątrz, jak i w środku, a nawet pod maską wypełniona jest niestworzonymi rozwiązaniami, których już same metody produkcji przyprawiają o zawrót głowy. Większość z nich opisałem po moim pierwszym kontakcie z tą generacją w teście Mercedesa S 500.

Pozwólcie jednak, że tu podzielę się chociaż paroma liczbami, które dobrze oddają stopień złożoności i technicznego wyrafinowania tej generacji. Jeszcze kilka lat temu liczbę diod LED w nowych autach liczyło się w dziesiątkach – tutaj składają się one łącznie na 2,6 mln pikseli emitujących światło. Do mikroperforacji tapicerki na podgrzewanych i wentylowanych fotelach używa się specjalnego urządzenia z 16 tys. igieł.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Jest tego więcej. Pokładowy system multimedialny MBUX dla wszystkich swoich funkcji musiał już zyskać na tyle potężną moc obliczeniową, że przepustowość pamięci wynosi w nim blisko 42 GB/s. A wszystko po to, by głosowa asystentka potrafiła opowiedzieć kierowcy żart w 27 językach, a obraz na ekranie przed oczami przybrał nadal niewytłumaczalną dla mnie formę trójwymiarową.

Zobacz również: Opony całoroczne czy sezonowe - które wybrać?

O ile z zewnątrz nowa Klasa S nie zdradza tak bardzo tych wszystkich atrakcji, które czekają w jej kabinie, to po otwarciu drzwi można być wręcz przytłoczonym panującym tu bogactwem. Zgodnie z tradycją Mercedesa nadal jest tu barokowo, ale teraz jest już to barok nie z XVII, a XXII wieku. Największą – dosłownie i w przenośni – nowością w środku jest oczywiście ten wielki telewizor o wymiarach 24×22 cm, który zajmuje całą konsolę środkową.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Wiele osób krytykuje to rozwiązanie i rzeczywiście nie wygląda ono subtelnie. Ale ja widzę jego sens. Po pierwsze – tak duża przekątna pozwoliła na zastosowanie dużych grafik z przyciskami, dzięki czemu ten jeden raz obsługa wyświetlacza dotykowego nie jest aż tak niewygodna czy wręcz niebezpieczna. Po drugie – trzeba pamiętać, że w przypadku Klasy S, jako światowego lidera tego segmentu, Mercedes musi jedną ręką odpierać ataki klasycznych rywali pokroju BMW Serii 7 i Audi A8, ale drugą też przytrzymywać za rękaw zupełnie nowy typ konkurentów pokroju Tesli Model S i Lucida Air.

Nawet jeśli Klasa S jest niezmiennie tym modelem, który pochłania zdecydowanie największy budżet na badania i rozwój w całym koncernie Mercedesa, to teraz już te prace idą w innym kierunku niż przez ostatnie pół wieku.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Obecna generacja jest już de facto w pełni autonomicznym samochodem. Potrafi jeździć bez obecności kierowcy, ale na razie może to robić tylko na kilku parkingach zamkniętych terenów laboratoryjnych w Niemczech. Na więcej nie pozwala obecnie prawo. Nie rozstrzygnięto jeszcze, kto w przypadku kolizji odpowiadałby za szkodę. Ale gdy świat sobie poradzi z tym dylematem, to wszystkie egzemplarze dostaną odpowiednią "łatkę" w oprogramowaniu – dostępną zdalnie przez ten sprytny system MBUX.

Swoją drogą (przy odpowiedniej konfiguracji auta i inwestycji w tak zwany smart home) potrafi on też kontrolować temperaturę w domu, ale i sprawdzić, czy masz zamknięte okno w sypialni. Warto o tym wiedzieć, bo nawet jeśli nie rozważasz zakupu flagowej limuzyny Mercedesa, to są to jedne z tych nowinek, które najpierw pojawiały się w Klasie S, a po kilku latach schodziły do niższych sfer motoryzacji i w końcu stawały się standardem dla wszystkich kierowców.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

A tak nadal obecny jest luksus w dotychczasowej formie

Ta cała warstwa cyfrowych wodotrysków nie miałaby jednak znaczenia, gdyby nie było pod nią fundamentu złożonego z klasycznej mechaniki w topowym wydaniu. Bez niej, niezależnie od liczby ekranów i kolejnych poziomów poszerzonej rzeczywistości, po prostu nie da się osiągnąć tej największej wartości Klasy S, jaką jest zdolność do dostarczenia kierowcy i pasażerów na miejsce docelowe w stanie bardziej wypoczętym i odświeżonym, niż gdy wsiedli do auta na starcie.

Tylko czy na takie tradycyjne rzemiosło jest jeszcze miejsce w 2022 roku, zwłaszcza w takim aucie? Jak się okazuje – jak najbardziej. Nawet jeśli na początku nie wszystko na to wskazuje. Wysuwane klamki i parę detali we wnętrzu sprawiają trochę plastikowe wrażenie. Niektóre zakątki kabiny można było lepiej wykonać, szczególnie kilka miejsc, gdzie zbiegają się szwy tapicerki. Ogólna estetyka wnętrza również podąża w dyskusyjnym kierunku.

Diody LED, które obiegają całą kabinę i zmieniają kolory zależnie od wybranych funkcji w aucie (przeczytajcie to jeszcze raz, naprawdę tak jest), mogą nagle przybrać niefortunną barwę, która wywołuje skojarzenia z klubami nocnymi z pruszkowskich czasów. Nie jest to chyba nawiązanie do W140, na którym zależało Mercedesowi.

To chyba jakiś efekt uboczny. Mercedes Klasy S służy do tego, żeby zachwycać. I jego najnowsze wcielenie to właśnie robi. Tak bogata we wszelkie atrakcje kabina znacznie przewyższa klimatem tę z chłodnego i minimalistycznego Audi A8 czy nawet Bentleya Flying Spura, choć ten może po prostu chce zachować więcej klasy.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Projekt ten to jednak i tak przyzwoity kompromis, biorąc pod uwagę, co czeka nas w przyszłości (a co już zapowiedziało szokujące, nowe BMW Serii 7). Nie zapomina on też o tych absolutnie podstawowych kwestiach. Nowa generacja Klasy S jest jeszcze większa od poprzednika. W przypadku wersji L (droższej o 20 tys. zł, ale właściwie jedynej liczącej się na rynku: wybiera ją 9 na 10 klientów) długość wzrosła do 5,32 m, dzięki czemu nadal utrzymuje się w jednej lidze z podobnie wydłużonymi modelami BMW i Audi. W środku jest więc dokładnie tyle miejsca, ile można oczekiwać od limuzyny tego typu: więcej, niż da sedan z jakiegokolwiek niższego segmentu.

Klasa S dostarcza również – dostępny tylko w tej wąskiej grupce limuzyn klasy wyższej – komfort jazdy, a nawet potrafi jeszcze się pod tym względem wybić na tle tak wyśrubowanego przez konkurentów poziomu. Podobnie jak oni, tak i W223 (czy V223 w tym przypadku) korzysta z zawieszenia pneumatycznego i sprytnego rozwiązania, które skanuje drogę przed kołami i przygotowuje każde z nich na ewentualne nierówności. Systemy działające na podobnej zasadzie można już znaleźć w kilku samochodach klasy wyższej, z Rolls-Roycem włącznie, ale swój debiut miał on, a jakże, w Klasie S (tyle że już dwie generacje temu).

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Tyle teorii, bo w praktyce nowa Klasa S tak bajecznie płynie nad drogą, jak właściwie żaden inny samochód na rynku. Aż trudno to przyznać, ale może nawet bardziej niż Rolls-Royce Ghost obecnej, drugiej generacji, która tym razem wzięła też pod uwagę oczekiwania kierowcy. Magia flagowego modelu Mercedesa polega jednak na tym, że z jednej strony zawieszenie to potrafi doskonale izolować całe auto od drogi, ale z drugiej – trzyma je skutecznie w ryzach bez dopuszczania do przechyłów bocznych przy zmienianiu kierunku jazdy lub wzdłużnych przy przyspieszaniu bądź hamowaniu.

Najlepiej widać to po zrobieniu rzeczy, której nikt chyba nigdy nie zrobi w tym aucie, to znaczy przełączeniu trybu jazdy na Sport+. Wtedy to prześwit obniży się o kolejne 7 mm (po 10 mm, o które obniżył się przy wyższych prędkościach dla poprawienia aerodynamiki), układ kierowniczy przyjmie bardziej bezpośrednie przełożenie, a całe podwozie nabierze zwartości, o którą nigdy nie posądzałbym tego auta, biorąc pod uwagę to, co prezentowało do tej pory.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Najbardziej w tym modelu podoba mi się przywiązanie do 50-letniej historii, którą teraz można jeszcze pogłębić za sprawą prezentowanych w tym egzemplarzu możliwości programu Manufaktur. Umożliwia on indywidualizację nadwozia i wnętrza na nieznanym wcześniej, nawet w przypadku Klasy S, poziomie poprzez oferowanie nowych lakierów nadwozia oraz możliwości wykończenia kabiny – materiały, kolory i wzory (w tym również oświetlenia).

Program ten robi to z wykorzystaniem bogatej historii (co powiecie na błękitny lakier z Mercedesa 300 SL Gullwing z lat 50.?). Przyznacie, że projekt tego nadwozia autorstwa Gordena Wagenera – w połączeniu czarnym, matowym lakierem – wygląda i dostojnie, i nowocześnie. Program Manufaktur jest dostępny od końcówki 2021 roku dla Klasy S oraz w mniejszym zakresie dla CLS-a oraz AMG GT 4-doora Coupe. Wcześniej był już oferowany klientom Klasy G.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Taki plug-in ma sens

To zręczne wykorzystanie tradycji w produkcie jednak na wskroś nowoczesnym najlepiej widać na przykładzie napędów. Póki co nie doczekaliśmy się jeszcze Klasy S z napędem w pełni elektrycznym (tę rolę wypełnia zauważalnie odmienny EQS), ale za to klienci nadal mają do wyboru dwa sześciocylindrowe diesle oraz jednostki benzynowe z sześcioma, ośmioma, a nawet dwunastoma cylindrami (choć tylko jeśli wyłożą 1,1 mln zł za odmianę Maybach S 680).

I w tej dziedzinie widać postęp, jako że pomost ku przyszłości budują dwie opcje hybrydy plug-in. Na napęd składa się w nich trzylitrowa jednostka benzynowa, znana z S 500, oraz całkiem wydatna część elektryczna, dzięki której moc systemowa wynosi 408 lub 510 KM. Druga z tych opcji o nazwie S 580 e zasila prezentowane auto.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Już widzę, jak fani Prawdziwej Motoryzacji wywracają oczami podczas czytania poprzedniego akapitu. Oczywiście, że hybrydy te powstały na potrzeby rynków, gdzie podatek od auta płaci się na podstawie jego homologowanego wyniku emisji CO2, bo ten jest w tym przypadku abstrakcyjnie mały (15 g/km). W końcu który klient Klasy S będzie zwracał uwagę na zużycie paliwa, prawda?

Pomijając fakt, że może jednak któryś tam zwraca, i biorąc pod uwagę obecność oszczędnego turbodiesla w tej linii już od roku 1978 (model 300 SD), trzeba przyznać, że Mercedes podszedł do sprawy poważnie.

Podobną wersję napędową mają już wszyscy kluczowi rywale: Audi ma A8 60 TFSI e, BMW – 750e, jest już nawet dający się ładować z gniazdka Bentley Flying Spur Hybrid. Prezentowany S 580 e i nowa Seria 7 pokazują jednak, że i na polu elektryfikacji panuje szalone tempo rozwoju, jako że volkswagenowska technika w Audi i Bentleyu w obecnej sytuacji zapewnia już tylko symboliczny zasięg i dynamikę jazdy na prądzie.

Pod maską - trzy litry pojemności i V6

Hybrydowa Klasa S na silniku elektrycznym przejedzie według producenta aż 103 km. Tak rekordowej wartości nie odnotowałem, ale w możliwie najbardziej sprzyjających warunkach (temperatura powietrza 23 st. C, pokonywana w normalnym tempie podmiejska droga) powtarzalne były wartości w okolicach 80 km.

Jeśli więc mieszkasz na przykład 35–40 km od swojej pracy, to potencjalnie silnika spalinowego nie uruchomisz aż do weekendu. Nawet jeśli twoja codzienna droga przebiega przez autostrady, wykorzystany tu silnik elektryczny – choć nie dysponuje może oszałamiającą mocą (150 KM), ale ma solidny moment obrotowy 480 Nm – potrafi utrzymywać prędkości do 140 km/h.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

Podawanie wymiernego wyniku zużycia paliwa jest więc niemożliwe, gdyż zależy od scenariusza użytkowania auta. Mogę podać swój przykład: pokonałem tym autem 1000 km głównie po drogach szybkiego ruchu i nie zużyłem przy tym nawet do końca pierwszego baku paliwa. Oznacza to, że średnie zużycie paliwa (biorąc pod uwagę nadal sporą jak na plug-ina pojemność zbiornika 67 l) wyniosło w moim przypadku 6,5 l/100 km.

Według mnie jest to gra warta świeczki. Mówimy przecież o ważącej ponad 2,3 tony, luksusowej limuzynie z napędem na cztery koła i mocą 510 KM. Ładowałem ją kilkukrotnie – uzupełnianie energii ze zwykłego przydomowego gniazdka oznacza w praktyce konieczność pozostawienia auta podpiętego na całą noc, ale częstsze korzystanie z elektrycznej części napędu umożliwia nadal stanowiące rzadkość w przypadku hybryd plug-in złącze DC, które do 20 minut skraca czas ładowania do 80 proc.

Mercedes-Benz S 580 e (2022)

W tym miejscu mogę nadmienić, że Klasa S z tym samym silnikiem spalinowym, bez elektrycznego, również wykazuje się doskonałą ekonomiką (w moim teście Mercedesa S 500 średnie zużycie wyniosło 9,5 l/100 km). S 580 e daje jednak parę argumentów za tym, by swoją Klasę S zamówić jako plug-in, tym bardziej że koszt takiej decyzji jest stosunkowo niewysoki.

Tak jeśli mówimy o dosłownej dopłacie (ledwo 6400 zł wobec 584 800 zł, które życzy sobie S 500 L o mniejszej mocy 435 KM; porównywalnej mocy opcja benzynowa ma już silnik V8 i jest droższa, bo kosztuje 617 300 zł), jak i obciążeniach związanych z obecnością dużego akumulatora na pokładzie.

Bagażnik skurczył się z 535 do 350 litrów, ale w tej generacji ma już przynajmniej płaską podłogę. Jego pojemność powinna wystarczyć jak na wymogi, jakie się stawia przed reprezentacyjną limuzyną. Większa masa auta wymusiła pewien kompromis na miękkości, z jaką Klasa S płynie nad drogą, ale i tak jest to doświadczenie o jedną półkę wyżej niż to znane z jakiegokolwiek sedana klasy średniej wyższej.

Mercedes-Benz S 580 e — moja opinia

Mateusz Żuchowski

Mercedes Klasy S został nagrodzony tytułem Europejskiego Samochodu Roku 1974 i powinien zostać nagrodzony w podobny sposób w roku 2023. Dziś jednak zasiadający w jury tego plebiscytu dziennikarze kierują się innymi priorytetami. Bierze je pod uwagę również Mercedes, który sam bada, czy może zastąpić Klasę S odpowiednikiem elektrycznym. Testowałem go w formie EQS 580 i twierdzę, że jeszcze nie przyszła na to pora. Ale S 580 e jest gotowy do bycia najlepszym samochodem na świecie, uwzględniającym obecne realia, na które składają się zarówno wyzwania energetyczne, jak i gusta oraz potrzeby dzisiejszych klientów w tym segmencie.

Ogólna ocena10z 10

Plusy:

  • Poziom luksusu, komfortu i przepychu, jaki od 50 lat utożsamia się z Klasą S
  • …a to wszystko teraz właściwie bez żadnych kompromisów wynikających z obecności osprzętu hybrydy plug-in
  • Sensowna wycena wersji hybrydowych sprawia, że może naprawdę zobaczymy je na ulicach

Minusy:

  • Prowadzenie nie ma dynamiki BMW Serii 7 albo Bentleya Flying Spura
  • Ostatecznie wersja benzynowa jest jednak o pół kroku z przodu pod względem pojemności bagażnika czy izolacji nierówności
  • Nie wszystkim musi przypaść do gustu wyrazista estetyka kabiny
Mercedes-Benz S 580 e (2022)
Rodzaj napędu: Hybryda plug-in
Pojemność silnika spalinowego: 2999 cm³
Skrzynia biegów: Automatyczna 9-biegowa
Moc maksymalna systemowa: 510 KM
Moment maksymalny systemowy: 500 Nm
Przyspieszenie 0–100 km/h: 5,2 s
Prędkość maksymalna: 250 km/h
Pojemność akumulatora trakcyjnego: 21,5 kWh netto/28,6 kWh brutto
Maksymalna moc ładowania (DC): 60 kW
Pojemność bagażnika: 350 l
Spalanie:
Zasięg na energii elektrycznej (katalagowo): 103 km
Zmierzony zasięg na energii elektrycznej: 81 km (przy 23° C)
Średnie zużycie paliwa (katalogowo): 0,6 l/100 km
Zmierzone zużycie paliwa w mieście: 12 l/100 km*
Zmierzone zużycie paliwa na drodze krajowej: 8,1 l/100 km*
Zmierzone zużycie paliwa na drodze ekspresowej: 8,6 l/100 km*
Zmierzone zużycie paliwa na autostradzie: 8,9 l/100 km*
Ceny:
Model od: 489 100 zł
Wersja napędowa od: 609 700 zł (S 580 e L 4MATIC)
Cena testowanego egzemplarza: 986 750 z

* Pomiary wykonywane przy rozładowanym akumulatorze trakcyjnym

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Test klasyka: Mazda RX-7 - wirujący tłok zakręcił mi w głowie Ile nowa Octavia czerpie z pierwowzoru? Sprawdziłem to, jeżdżąc jej pierwszą generacją Audi Q8 vs Maserati Levante: dwie szkoły tworzenia Super-SUV-a Pierwsza jazda Mercedesem-AMG GT 4-door 63 S E Performance. Tak jeżdżą 843 konie za milion złotych Test: Škoda Fabia Style 1.0 TSI – więcej miejsca, mniej problemów. Emocje też się pojawią Test BMW M5 Competition w warunkach drogowych. Auto imponuje wszechstronnością Opel Grandland X 1.2 Turbo AT: znacznie lepszy od mniejszego brata Škoda Superb Combi 2.0 TDI 4x4 Elegance - test Mitsubishi Eclipse Cross 1.5 Turbo 4WD CVT: dość konserwatywnych samochodów! Peugeot 508 1,6 THP Active - test, opinia, spalanie, cena Test: hybrydowa Toyota Yaris zimą. Sprawdziłem, czy w tych warunkach ma słabe punkty Mitsubishi Outlander PHEV (2015) - test, opinia, spalanie, cena

Popularne w tym tygodniu:

Test długodystansowy: Odebrałem Maserati Ghibli Trofeo prosto z fabryki. Teraz rozumiem, czemu powstało to auto Test: Mercedes-Benz Klasy S kończy 50 lat. S 580 e pokazuje świetlaną przyszłość modelu Test: Mercedes EQE 350+ – pójście po linii najmniejszego oporu Test: Rolls-Royce Phantom kosztuje 4 mln zł, ma 6 m długości i ani jednego ekranu (prawie) Test: Volkswagen ID.5 Pro Performance - ta słabsza i tańsza wersja Test: Toyota Aygo X – nie jest rewolucyjna, ale i tak budzi nie lada zainteresowanie Test: Seat Arona FR 1.5 TSI - na pozór nieciekawe auto stało się interesujące Volkswagen T-Roc R, 2500 km i cztery osoby na pokładzie. Ta podróż budziła wiele obaw Test: Dacia Duster 1.5 dCi 4WD - coraz mniej takich aut Pierwsze jazdy nowym Lexusem RX: hybryda na trzy sposoby Pierwsza jazda: DS 7 po faceliftingu - miał być komfortowy, jest naprawdę sportowy