1,8 mln aut elektrycznych w Polsce do 2035 r. – to bardzo ambitny cel. Zmienna sytuacja geopolityczna, rozwój przemysłu w Polsce, zmiany legislacyjne i wiele innych czynników mogą sprawić, że zostanie on osiągnięty lub stanie się kolejnymi "milionami" powtarzanymi co roku. Czemu to tak wielkie wyzwanie?
Łukasz Zadworny, dyrektor marki Audi w Polsce, podczas debaty zwrócił uwagę na liczby, które w rozbiciu na lata oznaczają ten cel. Mając na uwadze obecny rozmiar floty aut elektrycznych, trzeba będzie sprzedawać średnio 160 tys. takich aut rocznie, by dobić do tego celu. Dla porównania: w ubiegłym roku zarejestrowano w Polsce 46 tys. elektryków.
Produkcja w Polsce
Dodatkowo strategia zakłada wzrost produkcji pojazdów w Polsce z około 600 tys. egzemplarzy do 1 mln. Rozwój Polski ma nastąpić więc nie tylko na drogach, ale także w fabrykach. Jest to temat często poruszany podczas tegorocznego Kongresu Nowej Mobilności. Produkcja lokalna jest istotna, ale co ważne – wsparcia potrzebują podmioty, które nie tylko chcą w Polsce produkować, ale też pochodzą z Polski i to nad Wisłą prowadzą cały proces tworzenia produktów – od projektu po wytworzenie.
Chodzi o to, żeby nie tylko w Polsce montować, ale również w Polsce tworzyć i wymyślać. Trzeba wzmacniać tych graczy, którzy tutaj tworzą tę wartość.
Maciej Mazur
Dyrektor Zarządzający Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności To z kolei budzi pytanie o rozwój partnerstw, które mogłyby wzmocnić nas na arenie międzynarodowej. Nobuo Tanaka z International Energy Agency zwrócił uwagę, że podczas KNM wystawiło się niewiele podmiotów z Chin, a przecież zagraniczny kapitał jest istotnym zastrzykiem dla kraju-biorcy.
Po drodze do zakupu samochodu elektrycznego, bez względu na to, czy jego komponenty, czy cały samochód – są produkowane w Polsce, potrzebne jest jeszcze zbudowanie zainteresowania Polaków autami na prąd. Cały czas problemem jest niestety edukacja i utrwalanie mitów, które, wypowiedziane lata temu, zostały z nami do dziś. To z kolei buduje bariery psychologiczne, z którymi w praktyce właściciele aut elektrycznych w Polsce już dawno się nie mierzą.
Na koniec dnia, jeśli uda się zbudować popyt, trzeba będzie jeszcze zapewnić podaż. Grupa Volkswagen w tym roku wprowadziła na rynek przystępne trojaczki (Cupra Raval, Volkswagen ID. Polo oraz Skoda Epiq), których ceny startują od mniej niż 100 tys. zł. Elektryczne Polo spotkało się z takim zainteresowaniem, że już na starcie zapełniono produkcję na 10 miesięcy naprzód. Czy dalszy wzrost popytu dostanie odpowiednio sprawną odpowiedź ze strony producentów?
Jedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Wiele zależy od sytuacji geopolitycznej. Metale ziem rzadkich, podzespoły elektroniczne wytwarzane na Tajwanie – to tylko wierzchołek góry lodowej, która jest bardzo wrażliwa na zawirowania. Prognoza realizacji planów przez najbliższych 9 lat może się zatem gwałtownie zmieniać jak w kalejdoskopie.
Co z używanymi?
Agnieszka Czajka, Vice President Motors Professionals Europe OLX Group, zwraca uwagę, że jest jeszcze jedno ogniwo, które w Polsce ma szczególne znaczenie – rynek wtórny. A ten w przypadku aut elektrycznych będzie tylko rósł.
Motoryzacja zaczyna się od samochodów używanych. 7 na 10 naszych respondentów kupiło swój obecny samochód jako samochód używany. Jednocześnie aż 56 proc. Polaków nawet nie zna osoby z samochodem elektrycznym.
Agnieszka Czajka
Vice President Motors Professionals Europe OLX Group Agnieszka Czajka zwraca uwagę na spory problem aut elektrycznych na rynku wtórnym. Szybki postęp technologiczny sprawia, że tracą one na wartości szybciej niż spalinowe. Obecnie brakuje podziału odpowiedzialności finansowej za tę utratę wartości między producentów, dealerów i instytucje finansujące. Kluczem do rynku wtórnego jest wprowadzanie oficjalnych certyfikatów stanu baterii, gwarancji na używane baterie oraz elastycznych form finansowania opartych na stałej racie miesięcznej.