Komisja Europejska daje na ładowarki. Polska wiele nie zyska

Stacja ładowania samochodów elektrycznych
Stacja ładowania samochodów elektrycznych
Źródło zdjęć: © autokult
Tomasz Budzik

16.03.2023 12:51, aktual.: 16.03.2023 13:32

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Infrastruktura ładowania pojazdów elektrycznych będzie w najbliższych latach niezwykle ważnym polem dla inwestycji. Komisja Europejska ogłosiła właśnie listę państw i projektów z tego zakresu, które otrzymały unijne dofinansowanie. Jest tam i Polska, ale to tylko kropla w morzu potrzeb.

Perun weźmie pieniądze

189 mln euro - to łączna kwota dofinansowania do inwestycji w infrastrukturę ładowania w ramach programu Alternative Fuels Infrastructure Facility (AFIF). Jak na stronie internetowej KE poinformowała komisarz do spraw transportu Adina Vălean, pieniądze te pozwolą na powstanie około 2000 punktów ładowania samochodów elektrycznych oraz 63 stacji tankowania wodoru. Inwestycje mają powstać na europejskiej sieci transportu TEN-T. Dofinansowanie otrzymało 26 projektów z wniosków złożonych w ramach programu Łącząc Europę (CEF).

Unijne pieniądze zostaną przeznaczone tylko na jeden polski projekt. Chodzi o działanie "Perun E-mobility", dla którego koordynatorem jest PKN Orlen. Za 13,5 mln euro powstać ma 13 stacji ładowania o więcej niż jednym stanowisku i minimalnej mocy 150 kW. Miejsca te powstaną w przebiegu sieci TEN-T, a więc przy najważniejszych drogach wiodących na osi północ-południe oraz wschód-zachód. To parametry pozwalające na szybkie uzupełnienie stanu baterii trakcyjnej.

Zapowiedź inwestycji za unijne pieniądze to oczywiście dobra informacja, ale warto zauważyć, że na liście opublikowanej przez Komisję Europejską znalazło się aż siedem wniosków z Francji, trzy z Włoch i trzy z Łotwy. Polska, jak na kraj o stosunkowo długiej sieci dróg TEN-T, nie była tu więc reprezentowana w imponujący sposób.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Można też zauważyć, że w niektórych wnioskach zaakceptowanych przez Komisję Europejską plany przewidują oddanie do użytku ładowarek o mocy aż 350 kW, a w Estonii nawet 400 kW. Co prawda obecnie niewiele aut może w pełni korzystać z takiej infrastruktury, ale w przyszłości będzie to duże ułatwienie. Szczególnie gdy do gry wejdą elektryczne ciężarówki. W Austrii, Belgii, Grecji, Holandii, Francji i Niemczech w ramach unijnego wsparcia wzdłuż sieci TEN-T powstaną także stacje tankowania wodoru.

Polska sporo dostaje, ale nie na ładowarki

Ta edycja programu CEF nie była dla Polski zbyt imponująca. Łącznie – w programach nadzorowanych przez European Climate, Infrastructure and Environment Executive Agency (CINEA) – Polsce przyznano jednak 7,11 mld euro. Głównie w perspektywie finansowej 2014-2020. Działań w perspektywie 2021-2027, póki co jest znacznie mniej, a wśród nich, poza ostatnim zadaniem, tylko jeden projekt dotyczący rozwoju sieci ładowarek w krajach Europy Środkowej.

Tymczasem problem z ładowarkami jest u nas poważny. Władze Unii Europejskiej chcą zakazać po 2035 r. sprzedaży nowych aut emitujących CO2. Z dzisiejszego punktu widzenia w praktyce będzie to oznaczało w zasadzie całkowite przejście na pojazdy elektryczne, bo te wykorzystujące ogniwa paliwowe na wodór nie są wciąż – i na razie nie będą – atrakcyjną ofertą rynkową dla zwykłych zmotoryzowanych. Oznacza to, że kraje UE będą musiały mieć gęstą sieć ogólnodostępnych ładowarek. A z tym jest w Polsce bardzo źle.

Jak wynika z wyliczeń organizacji ACEA, zrzeszającej producentów samochodów działających w Europie, pomiędzy poszczególnymi krajami Unii Europejskiej występują ogromne różnice w rozwoju infrastruktury. W przeliczeniu na 100 km dróg najwięcej ma ich Holandia – 64,3. na drugim miejscu znalazł się Luksemburg (57,9), a dalej Niemcy (25,8), Portugalia (24,9) oraz Szwecja (12.2).

Polska z rezultatem wynoszącym 0,7 ładowarki znalazła się w tym zestawieniu na piątym miejscu od końca. Gorzej jest w Estonii (0,6), Grecji (0,4), na Cyprze (0,4) oraz na Litwie (0,2). Jasno widać, że jako kraj mamy do nadrobienia spore zaległości. By zauważyć to w praktyce, wystarczy wybrać się autem elektrycznym poza Warszawę. Trasę należy dokładnie zaplanować, bo na beztroskę jak w przypadku auta spalinowego, które można zatankować praktycznie wszędzie, nie ma co liczyć.

Jak dużych inwestycji potrzebujemy? W 2021 r. ACEA w oparciu o przewidywaną dynamikę wzrostu sprzedaży aut elektrycznych oszacowała, ile ładowarek będzie potrzebnych w poszczególnych krajach UE w 2029 r. Dla Polski liczba ta wyniosła 36,9 tys. Według danych Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych obecnie w kraju działa 2565 takich punktów.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (8)