Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Pierwsza jazda: Porsche Cayenne - elektryczny samochód kompletny

Szymon Jasina

Nowe Porsche Cayenne jest samochodem elektrycznym. Niemcy postarali się, żeby ich duży SUV był tak dobry, jak to możliwe. Żeby pokonywał konkurencję zarówno na papierze, jak i w rzeczywistości. Skoro jest to tak dobre auto, to czemu mam wątpliwości co do jego przyszłości?

Już od pierwszego kontaktu podczas przedpremierowego pokazu nowe Porsche Cayenne robi na mnie duże wrażenie. Jest to samochód elektryczny, który jest tak dobry, jak to tylko możliwe. W kwestii napędu i całej architektury na prąd Niemcy nie szli na ustępstwa. Szczególnie, gdy mowa o odmianie Turbo, która w odpowiedniej sytuacji oddaje do dyspozycji kierowcy zawrotne 1156 KM. To poniekąd elektryk kompletny, a jak się przekonałem podczas pierwszych jazd tym modelem - również świetne Cayenne. Po tym wstępie moje pytanie może być zaskakujące, ale brzmi ono: "czy to wszystko wystarczy, żeby odnieść sukces?"

Liczby imponują

Nowe Porsche Cayenne to jeden z najlepszych samochodów elektrycznych na świecie. Wygląda to, jakby niemieccy inżynierowie dostali przykaz, aby wszędzie zastosować najnowocześniejsze i najbardziej zaawansowane technologie, jakie mogą, nie patrząc na koszty. Dokładnie o wszystkich parametrach pisałem przy okazji statycznej prezentacji elektrycznego Cayenne, więc tym razem nieco bardziej skrótowo.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Akumulator jest naprawdę duży i ma pojemność 113 kW brutto. Nawet w tak dużym i ciężkim aucie wg WLTP przekłada się to na 576-643 km zasięgu w modelu bazowym lub 564-624 km w przeszło dwa razy mocniejszej odmianie Turbo. Zresztą pokazuje to ważną cechę elektryków - przy spokojnej jeździe maksymalna moc silników prawie nie ma wpływu na zużycie prądu. Tutaj różnica wynika też z nieco szerszych opon topowej wersji.

Oczywiście postawiono na 800-woltową instalację, a to umożliwia ekspresowe ładowanie. Maksymalna moc na DC to 400 kW, a krzywa uzupełniania prądu jest równie imponująca - przy 10 proc. mamy 350 kW, a topowa wartość jest uzyskiwana przy 50 proc. Efekt tego wszystkiego? Mimo ogromnej baterii uzupełnienie jej od 10 do 80 proc. zajmuje mniej niż 16 min. Zresztą przedstawiciele Porsche chwalili się, że w idealnych warunkach było to nawet poniżej 15 min. Skoro o ładowaniu mowa, to warto wspomnieć o bardzo mocnej rekuperacji, godnej bolidów Formuły E, która wynosi nawet 600 kW.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Na koniec coś, co naprawdę zaskakuje. SUV-y mają to do siebie, że nie są szczególnie aerodynamiczne. Tu jednak zrobiono wszystko, aby było inaczej i w ten sposób zwiększyć zasięg. Twórcy elektrycznego Cayenne stwierdzili, że jest to nawet ważniejsze od wyglądu, stąd taki, a nie inny przód. Efekt? Współczynnik oporu powietrza wynosi 0,25. Jak dobry jest to wynik? Opel Calibra, który przez lata uchodził za wzór w tej kwestii, miał ten parametr na poziomie 0,26.

Skoro już jesteśmy przy imponujących liczbach, to nie sposób nie wspomnieć o napędzie. Na start elektryczne Porsche Cayenne dostępne jest w dwóch wariantach - bazowym oraz Turbo. Już ten pierwszy prezentuje się nieźle. 442 KM mocy maksymalnej i 408 KM ciągłej z dwóch silników zapewniających napęd na cztery koła. Przyspieszenie do 100 km/h w 4,8 i prędkość maksymalna 230 km/h.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

To wszystko wartości wystarczające w przypadku dużego SUV-a. Ale przejdźmy do wersji Turbo i jest to po prostu inny świat. Porsche postanowiło skorzystać z tego, że w przypadku elektryka dużo łatwiej zrobić potężny napęd. Na przedniej osi zastosowano ten sam co w bazowym Cayenne silnik, ale w mocniejszej wersji, natomiast z tyłu znalazła się autorska, bardziej zaawansowana konstrukcja, z rozbudowanym chłodzeniem. Tak powstało najmocniejsze seryjne Porsche w historii. W momencie wykorzystania pełnego potencjału napędu przy użyciu systemu launch control, auto oddaje kierowcy do dyspozycji 1156 KM. Stała moc to nadal imponujące 857 KM.

Tryb luksusowy

Wrażenia z jazdy mogę zacząć więc od tego, jak wygląda ruszenie nowym Porsche Cayenne Turbo ze startu zatrzymanego. To jak start rakiety, tylko z pełnym przyspieszeniem już od pierwszych ułamków sekundy. Potwornie szerokie opony (325 mm z tyłu) wgryzają się w asfalt, aby katapultować to wielkie i ciężkie auto do 100 km/h w zaledwie 2,5 s.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

To jest jednak tylko jedna strona medalu. Podczas pierwszych jazd przekonałem się, jak wszechstronnym samochodem jest elektryczne Porsche Cayenne, ale o tym za chwilę. Zacznę od tego, jakim autem jest przede wszystkim. A nade wszystko jest nieziemsko komfortowe. W standardzie obie wersje mają pneumatyczne zawieszenie, a w wersji Turbo opcjonalnie można dorzucić wersję adaptacyjną, która podnosi wszystko na jeszcze wyższy poziom.

Cayenne świetnie i miękko połyka wszelkie nierówności. Jakby inżynierowie Porsche zrobili ukłon w stronę amerykańskich i chińskich klientów, którzy lubią takie wrażenia podczas jazdy. Jednak doceni je każdy. Jakimś cudem również w trybie Sport, a nawet Sport+, ten wielki SUV skutecznie amortyzuje niedoskonałości drogi. Jedyny problem pojawia się przy poprzecznych nierównościach, gdzie daje się odczuć ogromną masę, którą Cayenne stara się ukryć przed kierowcą. Samochód jakby był wybijany ze swojej imponującej stabilności.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Wydaje się, że inżynierowie Porsche dobrze wiedzą, że Cayenne to samochód, który praktycznie zawsze będzie przede wszystkim luksusowym środkiem transportu, a nie sportowcem czy offroaderem. Dlatego wrażenia z jazdy są tu zdecydowanie bliższe topowej limuzynie niż autu na tor. Zresztą to odczucie komfortu pogłębia świetne wyciszenie kabiny.

A co, jeśli jednak będzie chciało się korzystać z Cayenne w inny sposób? Na krętych górskich drogach Katalonii przekonałem się, że choć pierwiastek sportowego Porsche nie jest tu najważniejszy, to cały czas jest obecny. Wystarczy mocniej wcisnąć prawy pedał, agresywniej wejść w zakręt, aby poczuć, że osiągi nie ograniczają się do linii prostej. Nie jest to tak zwinne auto, jak np. elektryczny Macan GTS i na węższych drogach czuć, że Cayenne to spory SUV, ale jeśli mamy trochę więcej miejsca, to można poczuć, czemu warto dopłacić do adaptacyjnego zawieszenia. Dzięki niemu elektryczne Cayenne Turbo potrafi dostarczyć sporo frajdy z jazdy.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Wspomniałem o offroadzie i choć dla wielu może być to zaskoczeniem, to od pierwszej generacji wiele osób udowadniało, że ten luksusowy i komfortowy SUV (szczególnie po kilku przeróbkach) sprawdza się też w terenie. Porsche chciało to przenieść do nowego elektryka. Pomóc ma w tym z jednej strony tryb offroadowy, który oznacza między innymi podniesienie pneumatycznego zawieszenia i zwiększenie w ten sposób prześwitu do 245 mm. Jednak jest też pakiet offroadowy. Jego najważniejszą cechą jest podcięty przedni zderzak zwiększający kąt natarcia z 18,6 stopnia do imponujących 25 stopni.

Porsche tak bardzo chciało udowodnić możliwości elektrycznego Cayenne, że podczas pierwszych jazd przygotowało próbę terenową na torze offroadowym. I choć oczywiście było wcześniej sprawdzone, że nowe Cayenne wszędzie sobie poradzi, to muszę przyznać, że były to dość wymagające dla samochodu przejazdy. Do tego pozwoliły pokazać działanie systemów asystujących, jak na przykład kontroli zjazdu. Wszystko to dużo więcej niż praktycznie wszyscy właściciele elektrycznych Cayenne będą kiedykolwiek potrzebować.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Porsche jednak sprzedaje tu nie tyle auto terenowe, co świadomość, że ich SUV sporo potrafi. To trochę jak z Range Roverem - raczej nikt tak drogiego i luksusowego samochodu nie będzie sprawdzał w terenie, ale płaci za fakt, że jakby chciał, to by mógł.

W Cayenne jest jednak trochę inaczej, bo jestem w stanie założyć się o naprawdę dużo, że prawie nikt nie będzie wybierał pakietu offroadowego. Po prostu wygląda on dużo gorzej (jakby ktoś urwał kawał przedniego zderzaka), a potrzebny jest tylko w naprawdę dość trudnych próbach terenowych.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Dzieło europejskiej motoryzacji

W czasach, gdy często słychać słowa o rozwoju i "przewagach" (raczej głównie cenowych) chińskich samochodów, a także o (nieco już przyćmionej) gwieździe z USA, jaką jest Tesla, europejskie modele wydają się pozostawać jakby w cieniu. I faktycznie, często - szczególnie w przypadku elektromobilności - wiele produktów ze Starego Kontynentu nie zachwyca i się nie wyróżnia. Jednak elektryczne Porsche Cayenne pokazuje, że pogłoski o śmierci europejskiej motoryzacji były przedwczesne. To wręcz jeden z najlepszych, jak nie najlepszy elektryk na rynku.

Z jednej strony parametry związane z elektryką, jak i napędem robią wrażenie. Ładowanie wielkiego akumulatora jest ekspresowe, a potęga napędu wersji Turbo jest tym, co pobudza wyobraźnię. Elektryczne Cayenne jest też przede wszystkim bardzo wygodnym autem segmentu premium. Dużym SUV-em, który sprawdzi się zarówno jako auto reprezentacyjne (w końcu to Porsche), jak i jako rodzinny środek transportu. Do tego nie zrezygnowano ani ze sportowego pierwiastka, ani z offroadowego. Ten samochód daje po prostu więcej niż potrzeba, gdy często konkurencja z Azji zachęca dobrym pierwszym wrażeniem, ale później widać, że wiele drobnych rzeczy nie zostało dopracowanych.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Wygląda na to, że w Zuffenhausen odrobili lekcję. Logo wspierają takie gadżety jak zakrzywiony ekran centralny. On przede wszystkim świetnie i futurystycznie wygląda, ale też dobrze działa i faktycznie się sprawdza. Nie jest to tylko sztuka dla sztuki, choć fakt, że "przyciski" często wypadają na zgięciu ekranu, potrzeba chwili na przyzwyczajenie się.

To skoro jest tak dobrze, to czemu Porsche już pracuje nad wielkim spalinowym SUV-em? Choć Cayenne jest świetnym elektrykiem i wszechstronnym autem, to nie każdy (szczególnie wśród bogatej klienteli) jest zdecydowany na przesiadkę na prąd. Z drugiej strony dochodzi spadek wartości samochodów elektrycznych. Szczególnie tych droższych.

Porsche Cayenne
Porsche Cayenne © Autokult | Szymon Jasina

Pokazuje to sytuacja choćby Taycana, który jest tak dobrym modelem, że nawet teraz, po blisko 7 latach od premiery, robi dobre wrażenie swoimi parametrami. Mimo to używane egzemplarze są dziś dostępne za ułamek swojej oryginalnej ceny. A klienci, również ci z zasobniejszymi portfelami, umieją liczyć.

Jednak ci, którzy zdecydują się na elektryczne Porsche Cayenne, dostaną auto kompletne, które z jednej strony jest prawdziwie wielozadaniowe, ale z drugiej najlepiej sprawdzi się właśnie w tym, po co ludzie kupują duże luksusowe SUV-y. A do tego dostaną prawdopodobnie najlepszego elektryka na rynku.

  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
  • Porsche Cayenne
[1/39] Porsche Cayenne Źródło zdjęć: Autokult | Szymon Jasina
Wybrane dla Ciebie
Pierwsza jazda: Kia EV2 – tak się to robi
Pierwsza jazda: Kia EV2 – tak się to robi
Takiego auta BMW nigdy nie zrobi. Członek zarządu firmy: Strach nam tutaj nie pomoże
Takiego auta BMW nigdy nie zrobi. Członek zarządu firmy: Strach nam tutaj nie pomoże
(Naprawdę) pierwsza jazda Škodą Peaq przed oficjalną premierą
(Naprawdę) pierwsza jazda Škodą Peaq przed oficjalną premierą
Leapmotor chce podwoić gamę w Europie przed końcem 2026 roku
Leapmotor chce podwoić gamę w Europie przed końcem 2026 roku
Freelander powraca, ale nie będzie do końca brytyjski
Freelander powraca, ale nie będzie do końca brytyjski
Kia EV2 wyceniona w Polsce. Na razie jest bardzo dobrze
Kia EV2 wyceniona w Polsce. Na razie jest bardzo dobrze
Sony i Honda kończą projekt Afeela. Dwa elektryki do kosza
Sony i Honda kończą projekt Afeela. Dwa elektryki do kosza
600 KM za niecałe 170 tys. zł. Leapmotor rozbił bank
600 KM za niecałe 170 tys. zł. Leapmotor rozbił bank
Toyota bZ4X Touring wjeżdża do salonów. Ma wielki bagażnik i niezłą cenę
Toyota bZ4X Touring wjeżdża do salonów. Ma wielki bagażnik i niezłą cenę
Wiemy, ile wytrzymują baterie w elektrykach. Mamy liczby
Wiemy, ile wytrzymują baterie w elektrykach. Mamy liczby
Pierwsza jazda: Mercedes GLC z technologią EQ - odważny krok i nie chodzi o świecący grill
Pierwsza jazda: Mercedes GLC z technologią EQ - odważny krok i nie chodzi o świecący grill
Pierwsza jazda: Subaru E-Outback – nisza w niszy
Pierwsza jazda: Subaru E-Outback – nisza w niszy