Test: Fiat Grande Panda - zabawny, wygodny i plastikowy
Fiat stara się polepszyć swoją nieciekawą sytuację rynkową, stawia więc na model, który jest doskonale znany i lubiany. Grande Panda była tworzona, przez ludzi, którzy wiedzą, co jest mocną stroną włoskiej marki. Niestety nie jest już tak tanio, jak dawniej.
Wyjaśnijmy sobie najważniejsze: to nie jest pełnoprawny następca Fiata Pandy. Ten dobrze znany model zostaje w ofercie do 2027 roku, lecz przyjmuje nazwę Pandina. Grande Panda jest, no cóż, bardziej g r a n d e (czyli większa), ale dalej mieści się w granicy czterech metrów długości. To raz.
Dwa: Fiat znany był z oferowania dobrze wycenionych i mających wyróżniający się charakter samochodów. Grande Panda wyceniona jest na minimum 72 300 zł (dopłata do hybrydy to 8500 zł, choć chyba ważniejszy jest fakt, że takie auto będzie miało automatyczną przekładnię). Nie jestem do końca przekonany co do podstawowej wersji – nie ma ona "pikselowatego" pasa przedniego i nie dostaje chociażby ekranu multimediów (skromnych, ale zawsze). W bazowej wersji jest tutaj uchwyt na telefon. Wersja Icon (ta środkowa) to 78 300 zł i już ma w miarę sensowne wyposażenie. Testowany egzemplarz, który widzicie na zdjęciach to już ok. 97 00 zł, a jeśli chcecie wersję elektryczną, to trzeba wyłożyć minimum 106 000 zł. Sześciocyfrowa kwota za miejsce auto to już naprawdę sporo.
Trzeba jednak pamiętać, że nawet jeśli jest to grande model, to w duszy dalej jest to Panda – czyli auto proste. I tak: antena to zwykły, odkręcany drut, z tyłu nie ma nawiewów powietrza, fotel kierowcy nie ma regulacji lędźwi, nie ma dostępu bezkluczykowego (nawet w opcji), a klimatyzacja jest jednostrefowa. Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę, że jest to auto miejskie i podmiejskie, te niedostatki bolą jakby mniej.
Zwłaszcza, że Grande Panda wygląda świetnie. Niezależnie, czy wyjedzie z salonu na białych stalowych felgach (bo i taka opcja jest do wyboru), czy postawicie na spokojniejszy kolor, auto się wyróżnia. Do tego ma masę fantastycznych, małych detali – wytłoczony napis panda na dole drzwi, klasyczne logo Fiata z przodu, emblematy "Panda" wyciągnięte z oryginalnego projektu sprzed dekad. To pokazuje, że twórcy doskonale zrozumieli swoje zadanie.
Ciekawie prezentuje się też wnętrze, bo żółte obramowanie deski rozdzielczej i tunelu środkowego (jak i ich kształt) nawiązują do toru Lingotto, gdzie linia montażowa aut kończyła się na dachu. Tam nowe pojazdy były testowane na specjalnym torze – i nawet taką małą Pandę jadącą po owalu znajdziemy obok ekranów multimediów. Ponownie: świetne detale!
Panda jest całkiem wygodnym autem. Pomimo braku regulacji lędźwi przejechałem nią 200 km "na raz" i nie odczułem zmęczenia. Pozycja za kółkiem jest dość wysoka, przez co wsiadanie jest łatwe. Mając 180 cm wzrostu nie miałem na tylnej kanapie problemu z miejscem nad głową. Kolana za to lekko opierały się na oparciu fotela kierowcy. Bagażnik standardowo ma 412 l pojemności, a w wersji elektrycznej – 361 l.
Twórcy postawili na szerokie zastosowanie materiałów z recyklingu. Niebieskie elementy wnętrza powstały przy wykorzystaniu ponad 100 opakowań po np. sokach, gdzie mamy niewielkie ilości aluminium i polietylenu. Z tego powstaje PolyAl. Stylizowany na bambus schowek przed pasażerem też ma domieszkę prawdziwej rośliny, ale bardzo trudno pozbyć się wrażenia plastikowości wnętrza. Zwłaszcza jeśli zaczniemy stukać w poszczególne elementy. To też po części wpływa na wyciszenie w trasie, ale przypominam, że Grande Panda to głównie miejski zwierzak.
Pod maską małego Fiata znajdziemy trzycylindrowy silnik o pojemności 1,2 l. To kolejne wcielenie jednostki PureTech, która w tej generacji przeszła tyle zmian, że producent nie używa (lub też nie chce używać) już tej nazwy. W podstawowym wariancie generuje ona 100 KM, a jeśli jest wzmocniona przez układ hybrydowy – 110 KM.
Hybryda pozwala na przejechanie nawet kilkuset metrów bez uruchamiania silnika. Gdy już odpali, na pewno będziecie o tym wiedzieć – trzycylindrowa jednostka ma charakterystyczny warkot. Niestety egzemplarz ze zdjęć był "na dotarciu", więc spalał w mieście około 6,3 l paliwa na 100 km. Myślę, że spokojnie można z tego wyniku odjąć 0,8 l, a może nawet więcej. Oszczędniej było pod miastem, gdzie Grande Panda zużywała 4,8 l na 100 km.
Jak na Fiata, Grande Panda jest bardzo sztywno zestrojona. Zdziwiła mnie twardość, zwłaszcza na poprzecznych nierównościach. Na dziurawych czy połatanych odcinkach asfaltu Grande Panda wydaje się być nieco nerwowa.
Co oczywiste, Grande Panda nie będzie miała łatwego życia. Nie tylko dlatego, że konkuruje z np. bliźniaczym Citroënem C3, ale i markami chińskimi. Przyjmując kryterium 80 tys. zł i auta do miasta/pod miasto, całe na biało wjeżdża MG3 w topowej wersji (przeczytaj moje porównanie z Toyotą Yaris). Wystarczy dorzucić kilka tysięcy i można myśleć o znacznie większym modelu ZS. Nie jesteście zwolennikami chińskich marek? Jest też inny popularny gracz – Dacia w tej kwocie oferuje dobrze wyposażone Sandero "w automacie" i z instalacją gazową.
Duch Pandy został zachowany – to dobra wiadomość. Mam tylko wątpliwość czy design i sentyment są w stanie przyciągnąć klienta na tak wrażliwym na ceny rynku jak Polska.
- Stylistyka!
- Wnętrze zaprojektowane z pomysłem
- Tylna kanapa jest wygodna nawet dla wysokich dorosłych
- Kultura pracy trzech cylindrów
- Ilość plastiku wewnątrz może odrzucić niektórych klientów...
- ...co przekłada się na wyciszenie w trasie
| Fiat Grande Panda Crossover 1.2 Hybrid 110KM 81kW od 2025 | |
|---|---|
| Rodzaj jednostki napędowej | Hybryda |
| Pojemność silnika spalinowego | 1199 cm³ |
| Rodzaj paliwa | Benzyna |
| Typ napędu | Przedni |
| Skrzynia biegów | Automatyczna, 6-stopniowa |
| Moc maksymalna systemowa | 110 KM5500 |
| Moment maksymalny systemowy | 205 Nmprzy 1750 rpm |
| Przyspieszenie 0–100 km/h | 11.2 s |
| Prędkość maksymalna | 160 km/h |
| Pojemność zbiornika paliwa | 44 l |
| Pojemność bagażnika | 300/- l |