10-letnia gwarancja na auto od Lexusa. Przeczytałem warunki by znaleźć haczyk

10-letnia gwarancja na auto od Lexusa. Przeczytałem warunki by znaleźć haczyk10.02.2023 16:40
Lexus RX 450h
Lexus RX 450h
Źródło zdjęć: © Autokult | Marcin Łobodziński

Czy to możliwe, by na samochód klasy premium dostać 10-letnią gwarancję bez żadnych haczyków? Nawet jeśli nie odwiedzał regularnie autoryzowanych serwisów? Nawet jeśli sprowadziliśmy go z zagranicy? Nie dowierzałem, więc postanowiłem to sprawdzić.

O programie gwarancja Toyota Relax pisałem jakiś czas temu, a potem dowiedziałem się o bliźniaczym – Lexus Relax. Zasady, o jakich można przeczytać w komunikatach prasowych obu marek, są dość proste. Jeśli posiadasz auto z przebiegiem nieprzekraczającym 185 tys. km i nie starsze niż 10 lat, to możesz odwiedzić ASO, wykonać przegląd Relax i cieszyć się gwarancją na rok lub 15 tys. km. Jeśli za rok zrobisz to samo, to znów masz gwarancję na rok lub 15 tys. km. I tak aż auto osiągnie wspomniane 10 lat lub 185 tys. km przebiegu – zależy co pojawi się pierwsze.

Auta, jakie mogą być objęte programem, to nie tylko pojazdy z polskiego rynku, ale z każdego z europejskiej dystrybucji. Co ważne, nie muszą mieć nawet udokumentowanej historii serwisowej w ASO. Lexus i Toyota wymagają tylko pierwszego przeglądu w ramach gwarancji Relax celem weryfikacji stanu pojazdu. Co ciekawe, nie jest to przegląd wyższy (w przypadku Lexusa) niż przegląd podstawowy.

Co jest jeszcze ciekawe, gwarancja działa nie tylko w Polsce, ale na przykład w Wielkiej Brytanii, Albanii, Azerbejdżanie, Izraelu czy Rosji.

Gdzie jest więc haczyk?

Wygląda to tak dobrze, że postanowiłem przeczytać warunki Gwarancji Lexus Relax, czyli dokument dokładnie opisujący jej zasady. Uważnie i dwukrotnie przeczytałem każdy punkt (niektóre nawet po pięć razy) i nie doszukałem się czegoś, po czym mógłbym stwierdzić: "aha, to tu jest pies pogrzebany!"

Żeby nie było wątpliwości, importer (choć gwarantem jest Toyota Motor Europe S.A./N.V) dokładnie wymienił całą listę części podlegających i niepodlegających gwarancji. Nie chcę tu wszystkiego wyliczać, bo warunki możecie sami sprawdzić, ale lista jest bardzo długa i obejmuje m.in. pompy, czujniki, siłowniki, sterowniki, łańcuch rozrządu, uszczelkę pod głowicą, praktycznie wszystkie komponenty automatycznych skrzyń biegów czy skrzyń rozdzielczych.

Dodatkowo auta z napędami hybrydowymi mają normalną gwarancję na komponenty oraz akumulator trakcyjny na okres 5 lat lub przebieg 100 tys. km, ale też mogą ją wydłużać w ramach Lexus Relax pod warunkiem, że w ramach corocznego przeglądu będzie wykonany test baterii. Warunki opisują, że gwarancją objęte są jednostki sterujące napędem hybrydowym, inwerter i konwerter oraz silnik napędowy.

Nietrudno się oczywiście domyślić, że gwarancją nie są objęte m.in. części typowo eksploatacyjne, elementy gumowe czy lakier. Nie można też liczyć na naprawę samochodu w ramach takiej gwarancji, jeśli został on zmodyfikowany, a modyfikacja przyczyniła się do uszkodzenia części.

No dobra, ale musi być jakiś haczyk…

No jest. Niewielki i myślę, że do przełknięcia dla osób, które posiadają lexusa w takim wieku. Otóż gwarancja Lexus Relax w Polsce działa na podobnej zasadzie jak normalna gwarancja. Jeśli coś się zepsuje i podlega wymianie, to jest wymieniane bezpłatnie. Oczywiście nie ma mowy o wymianie samochodu oraz… o naprawie przekraczającej wartość samochodu. Ale nie to jest haczykiem.

Ten poznacie dopiero chcąc skorzystać z gwarancji Relax za granicą. Tam też działa, ale rozliczycie się dopiero w Polsce. Jeśli więc skorzystacie z ASO poza Polską, to za naprawę płacicie sami, a po powrocie do kraju wnioskujecie o refundację kosztów na podstawie faktury otrzymanej z zagranicznego serwisu.

Jakie lexusy mogą być objęte taką gwarancją?

Kończąc proces szukania dziury w całym, pomyślałem sobie, że warto byłoby wspomnieć o starszych autach, na jakie niespodziewanie można dostać gwarancję. Przejrzałem więc na szybko ogłoszenia na otomoto.pl by poszukać samochodu tej marki z rocznika 2016 i przebiegiem do 150 tys. km, który można by choć na chwilę podpiąć "pod Relaxa".

Takie warunki spełniają trochę już zapominane modele GS czy IS, ale też i nowocześniejsze konstrukcje jak NX czy RX. Nie można też zapomnieć o Lexusie CT 200h, czyli takiej Toyoty Auris Hybrid w wydaniu premium. Swoją drogą, to bardzo porządne autko dla osób, którym nie zależy za bardzo na dynamice, ale lubią komfort i dobre wyposażenie. I to też najtańszy model Lexusa, który spełnia warunki dołączenia do tego programu.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (2)