Ostatnio BMW zaprezentowało nową generację Serii 5. Nie obyło się bez drobnych kontrowersji, choć miały one znacznie mniejszy wymiar, niż w przypadku np. nowej Serii 4. Na detale nowego M5 musimy jednak jeszcze trochę poczekać. Tymczasem Niemcy miło zaskoczyli tych, którzy marzyli o modelu w rodzinnym wydaniu.
M5 Touring został właśnie zapowiedziany przez BMW. Nie jest to jednak pierwszy raz, kiedy taki model wchodzi do oferty – wcześniej oferowano już M5 Touringa w generacjach E34 i E60. Auta powstały jednak w niewielkich seriach (odpowiednio 891 i 1025 sztuk), przez co dziś takie egzemplarze na rynku wtórnym są pożądane przez kolekcjonerów i osiągają niemałe ceny.
Bawarczycy na razie nie zdradzili dokładnego wyglądu, ale widok zamaskowanego modelu z profilu daje wstępny pogląd na kierunek, jakiego możemy się spodziewać. Bez wątpienia nowy model będzie kontynuował zapoczątkowany przez poprzedników trend z wyraźnie pochyloną klapą bagażnika.
BMW w informacji prasowej zapowiada, że "w M5 Touring idealna symbioza typowych osiągów M, bezkompromisowego komfortu na długich trasach i imponującej przestronności w klasie luksusowej premium przeżyje swój renesans". Bawarczycy zdradzili jednocześnie, że w M5 Touringu będziemy mogli spotkać zelektryfikowany układ napędowy.
Tym samym BMW potwierdziło krążące od jakiegoś czasu plotki o zastosowaniu w nowym M5 hybrydy. Najważniejsze jest jednak pytanie, na jakim silniku będzie ona oparta i czy Bawarczycy pójdą drogą Mercedesa, który w nowej Klasie E AMG planuje obciąć jedną parę cylindrów.
W kuluarach mówi się na szczęście o dołożeniu do 4,4-litrowe V8 zestawu akumulatorów i silnika elektrycznego, co oznaczałoby zapożyczenie układu z XM, który generuje 653 KM i 800 Nm lub w wersji Red Label 748 KM i 1000 Nm. W M5 prędzej zobaczymy ten pierwszy wariant. Zachowanie V8 byłoby wspaniałą wiadomością dla fanów marki.
Kiedy możemy się doczekać nowego BMW M5 Touring? Bawarczycy mówią o debiucie już w 2024 r. Niebawem rozpoczną się pierwsze testy prototypów w ruchu miejskim oraz na autostradach w okolicy Monachium, a następnie na torze Nürburgring. Fotografowie polujący na zamaskowane auta mogą się więc powoli szykować na "łowy".