W Niemczech ruszają dopłaty do elektryków. Zyskają rodzimi producenci

W Niemczech wraca system dopłat do samochodów elektrycznych. Dla tamtejszych producentów będzie to oznaczało spore ułatwienie w uniknięciu kar związanych z emisją CO2. Może jednak stać się inaczej.

Ładowanie elektrycznego samochoduŁadowanie elektrycznego samochodu
Źródło zdjęć: © WP | Tomasz Budzik
Tomasz Budzik

Jak informuje "Deutsche Welle", w Niemczech ruszył nowy system dopłat do samochodów o napędzie elektrycznym. W ramach programu na zakup lub leasing nowego auta na prąd można otrzymać do 6 tys. euro. Łącznie budżet programu opiewa na 3 mld euro, więc środków finansowych ma wystarczyć na ok. 800 tys. nowych aut. W ramach podstawowej premii można otrzymać 3 tys. euro na auto czysto elektryczne lub 1,5 tys. euro na hybrydę plug-in o elektrycznym zasięgu wynoszącym przynajmniej 80 km. Wspomniane 6 tys. euro dotyczy rodzin o niższych dochodach.

Nowy program będzie oznaczał ożywienie na niemieckim rynku zelektryfikowanych pojazdów. Poprzedni program skończył się z ostatnim dniem 2023 r. W styczniu 2024 r. odnotowano spadek rejestracji aut elektrycznych o 11,4 proc. względem pierwszego miesiąca 2023 r. Można więc powiedzieć, że nawet dla Niemców, których w porównaniu z Polakami można postrzegać jako wyraźnie zamożniejszych, dopłaty mają duże znaczenie dla decyzji zakupowych.

W 2025 r. w Niemczech sprzedano 2,86 mln nowych samochodów. Według danych ACEA 19,1 proc. z nich stanowiły samochody czysto elektryczne. To więcej niż europejska średnia, która wynosiła wówczas 17,4 proc., ale mniej niż udział elektryków w Austrii (21,3 proc.), Belgii (34,7 proc.), Holandii (40,2 proc.) czy Danii (68,5 proc.). Nowy program może zmienić miks na niemieckim rynku.

To może okazać się dobrą informacją dla niemieckiego przemysłu samochodowego. Nie będzie chyba zaskoczeniem, jeśli stwierdzimy, że Niemcy kupują przede wszystkim niemieckie samochody. W 2025 r. pierwszą siódemkę najpopularniejszych producentów w Niemczech stanowiły rodzime marki lub należące do tamtejszych koncernów.

Jeśli korzystający z dopłat zachowają się według tego klucza, dla niemieckich firm będzie to oznaczało wzrost udziału sprzedaży elektrycznych modeli. Taki scenariusz pomógłby im uniknąć ewentualnych unijnych kar za przekroczenie dozwolonej średniej emisji CO2 w sprzedawanych samochodach.

Może być jednak też inaczej. Według części ekspertów samochody elektryczne rządzą się nieco innymi prawami niż auta spalinowe. Słowem, lista producentów potrafiących wyprodukować przyzwoitego elektryka jest dłuższa niż lista producentów dobrych spalinówek. W efekcie część osób korzystających z dopłat skieruje swoje kroki do salonów chińskich marek. Czas pokaże, czy rzeczywiście tak się stanie.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY