Dopłaty do używanych elektryków. Nowy program powinien ruszyć jesienią

Do ładowania w domu najlepiej wykorzystać wallboxa lub podobne urządzenie o dużej mocy
Do ładowania w domu najlepiej wykorzystać wallboxa lub podobne urządzenie o dużej mocy
Źródło zdjęć: © Autokult | Marcin Łobodziński

14.06.2024 09:21, aktual.: 14.06.2024 09:45

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Władze zapowiadają kolejny program dofinansowań do zakupu pojazdów elektrycznych. Tym razem jednak dopłaty mają dotyczyć nie nowych aut, lecz używanych.

Zapowiedzi dotyczące nowego programu pojawiły się w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej już pod koniec kwietnia. Minister Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz zapowiedziała wówczas, że program ruszy jeszcze w tym roku.

Prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) Dorota Zawadzka-Stępniak podkreśliła, że aby program wystartował, w pierwszej kolejności Komisja Europejska musi zaakceptować rewizję polskiego KPO.

"Czekamy na akceptację rewizji KPO, co miałoby się wydarzyć w lipcu. Jeśli Komisja zatwierdzi rewizję, pilnie przystąpimy do opracowywania nowego programu dopłat do elektryków; zaczniemy też konsultacje z rynkiem" - zapowiedziała.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zapytana o to, kiedy program mógłby ruszyć, szefowa NFOŚiGW wyjaśniła, że powinno stać się to jesienią 2024 r. Możliwe jednak, że termin ulegnie wydłużeniu w związku z toczącymi się dyskusjami na temat warunków do finansowania.

Zgodnie ze wstępnymi założeniami, dotacje do zakupu, leasingu, lub wynajmu długoterminowego pojazdów zeroemisyjnych mają wynieść nie więcej niż 40 tys. zł dla osób fizycznych. W przypadku leasingu wysokość wsparcia nie będzie mogła natomiast przekroczyć wpłaty wstępnej. Auto nie powinno być też warte więcej niż 150 tys. zł i starsze niż 4 lata.

Największe kontrowersje budzi właśnie wiek pojazdów i związana z nim obawa dotycząca wzrostu importu używanych aut do Polski.

"Części organizacji umiarkowanie się podoba pomysł dopłat do czteroletnich elektryków w kontekście żywotności baterii. Pojawia się obawa, że możemy do kraju zacząć sprowadzać pojazdy, które są już u kresu swojej żywotności. Pytanie, które sobie obecnie zadajemy jest takie, jak się zabezpieczyć przed taką sytuacją, że wprowadzamy na rynek samochody, które zaraz będą musiały być wymieniane, a my do tego dopłacamy. Pracujemy nad tym" - powiedziała Zawadzka-Stępniak.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (25)
Zobacz także