XC60 to prawdziwa żyła złota dla Szwedów. Model praktycznie od debiutu rynkowego jest bestsellerem (i doszedł już do momentu najlepiej sprzedającego się Volvo w historii marki), a co więcej, nieprzerwanie od aż 17 lat jest najchętniej wybieranym autem premium w Polsce. Teraz twórcy nie tylko próbują przedłużyć cykl życiowy auta, ale też zbudować kolejny most między spalinówkami a elektrykami.
Plan Volvo jest jasny – zachęcić nowych klientów nowymi elektrykami, a jednocześnie zatrzymać tych, którzy darzą sympatią tradycyjne modele. Jak? Kolejnymi liftingami już istniejących aut. To, co z pozoru wydaje się niekończącą się reanimacją, w przypadku Volvo jest przemyślaną strategią, która działa lepiej, niż można by się było tego spodziewać.
Doskonale pokazało to XC90. Drugi lifting tchnął w samochód, który jest prawdziwym dinozaurem w gamie marki (obecna generacja miała premierę w… 2014 r.), drugie, a właściwie już trzecie, życie. Co więcej, SUV mimo wieku wyjątkowo mocno wybija się w pozytywny sposób na tle rywali oferowanym poziomem komfortu, jakości i poczucia premium. Nie bez powodu wybraliśmy go Luksusowym Samochodem Roku Wirtualnej Polski 2025.
Nic więc dziwnego, że podobną ścieżką postanowiono poprowadzić inne modele. Niedawno Volvo pokazało (drugi raz) odświeżone XC40, które również plasuje się wysoko na listach sprzedażowych marki, a teraz przyszła pora na bestsellera. W przypadku XC60 nie ograniczono się jedynie do zmian wizualnych, a sięgnięto także głębiej w technikalia. Ale o tym za chwilę
Znana, ale nowa twarz
Styliści z dużą dozą ostrożności podeszli do modernizacji wyglądu swojego bestsellera. Sama forma się nie zmieniła i trudno się temu dziwić, ale Szwedzi zdecydowali się na wygładzenie niektórych linii i uspokojenie designu. XC60 ujęto sportowych akcentów oraz przetłoczeń, tym samym podkreślając skandynawski minimalizm.
Efektem jest bardziej majestatyczna prezencja, co osiągnięto przemodelowanych zderzaków i błotników, inaczej przetłoczonej maski, nowych, prostszych sygnatur świetlnych w reflektorach i tylnych światłach oraz nowego grillu z ukośnymi żebrami.
Jeszcze spokojniej potraktowano kokpit. Na pierwszy rzut oka zaimplementowano jedynie nowe multimedia (z nowym, inteligentnym asystentem głosowym opartym na Google Gemini) i zmienione boczki drzwi, ale jest coś jeszcze. Volvo zdecydowało się na podobny zabieg, jak w przypadku XC90 i XC40, czyli zastosowanie lepszej jakości materiałów wykończeniowych, w tym skóry w odcieniu kardamonowym czy nowego rodzaju naturalnego drewna.
Efekt jest naprawdę świetny, ponieważ w czasach, gdy wielu producentów kombinuje i szuka oszczędności w każdym elemencie, Volvo woli podkreślić swoją przynależność do klasy premium bezpośrednim doświadczeniem między kierowcą a samochodem. Naprawdę można się tu poczuć dobrze zaopiekowanym.
Dla uzupełnienia sięgnięto po liftingowy klasyk, czyli nowe lakiery (w tym inspirowane szwedzkimi barwami natury), nowe wzory felg, a ponadto pochylono się nad systemami bezpieczeństwa. Oprócz rekalibracji całego systemu zdecydowano się na wymianę kamer, czujników i radarów na nowe, by te jeszcze lepiej nadzorowały otoczenie wokół samochodu, skuteczniej wykrywały potencjalne zagrożenia i szybciej wkraczały do akcji.
Nowy rodzaj hybrydy
Bardziej niż sam lifting Volvo podkreśla natomiast nową wersję napędową. Choć hybryda plug-in nie jest niczym nowym u Volvo, Szwedzi postanowili rozszerzyć kompetencje bezemisyjnej części samochodu. W skrócie: mamy do czynienia z udoskonaloną hybrydą plug-in, ale Volvo lubi określać nowy napęd mianem "dalekozasięgowej hybrydy plug-in".
Akumulator jest teraz ponad dwa razy większy i liczy aż 41,2 kWh pojemności, zamiast dotychczasowych 18,8 kWh. W połączeniu z większą gęstością energii zasięg poprawił się natomiast aż 2,5-krotnie. Volvo twierdzi, że XC60 na jednym ładowaniu przejedzie na prądzie nawet 200 km, a łączny sumaryczny zasięg przekroczy 1200 km.
Zmieniono także rozkład mocy. Jednostka spalinowa jest teraz nieco słabsza i generuje 180 KM w wersji T6 oraz 250 KM w wersji T8, natomiast elektryczna zyskała na mocy i ma 177 KM niezależnie do wersji. Łącznie możemy liczyć na aż 461 KM mocy systemowej w topowej wersji T8 (356 KM w słabszej T6), co pozwoli osiągnąć "setkę" w zaledwie 4,8 s. Całkiem niezły wynik jak na statecznego szwedzkiego SUV-a.
Oczywiście samochód zyskał nieco na masie (120 kg względem poprzedniego PHEV-a), ale Szwedzi twierdzą, że dzięki rozważnemu upakowaniu ogniw samochód nie traci nic z dotychczasowej pojemności bagażnika. Niestety na zwiększeniu pojemności akumulatora cierpi II rząd, ponieważ konieczne było podniesienie podłogi. W efekcie pozycja dla pasażerów nie jest już tak wygodna z uwagi na mocniej podkulone nogi i gorsze podparcie ud.
Wbrew pozorom, mimo ewidentnie lepszych parametrów, XC60 w wersji PHEV nie zdrożeje drastycznie. Można wręcz powiedzieć, że podwyżka będzie symboliczna. Hybryda plug-in będzie droższa o 7 tys. zł, co oznacza start w cenniku od 276,9 tys. zł. Równolegle obok PHEV-a oferowana będzie jeszcze 250-konna miękka hybryda B5 – ta jest już tylko 4 tys. zł droższa od wersji przed liftingiem i będzie kosztowała od 225,9 tys. zł.
Z jednej strony Szwedzi niezwykle spokojnie podeszli do tematu liftingu, ale w przypadku tak ważnego i często wybieranego auta ostrożne ruchy są wskazane. Tym niemniej jeśli skupimy się na napędzie, można mówić o małej rewolucji. Hybrydą plug-in z większymi możliwościami Volvo chce zbudować nowy most między autami spalinowymi a pełnymi elektrykami.
Przy pokonywanym przez Europejczyków średnim dziennym dystansie na poziomie 40 km, zasięg 200 km powinien wystarczyć niemal na cały tydzień roboczy. Patrząc na dotychczasową popularność modelu oraz talenty nowego PHEV-a można się spodziewać, że nie będzie narzekał na brak zainteresowania.