Audi RS e-tron GT w swoim niezbyt naturalnym środowisku © fot. Mateusz Lubczański

Test: Audi RS e-tron GT w ośrodku Driveland. Jak zwinne może być auto ważące 2,5 tony?

Mateusz Lubczański

Audi chce, żeby RS e-tron GT był postrzegany jako samochód na długie podróże. Nie można zapomnieć jednak, że dalej "pod skórą" to bliski bliźniak Porsche Taycana. Czy naprawdę tak bardzo odcina się od produktu z Zuffenhausen? Miałem okazję to sprawdzić.

Audi RS e-tron GT - test, opinia

Chciałem napisać "miałem okazję to sprawdzić na torze wyścigowym”, ale obiekt, na którym szalał RS e-tron GT, mógł być jeszcze ciekawszy od zwykłej pętli. To Driveland – ośrodek doskonalenia techniki jazdy Tomka Kuchara, który co jak co, ale zna się na kręceniu kółkiem. Plac pozwala na szeroką konfigurację i ma kilka ciasnych sekcji, na których RS e-tron GT musi zmierzyć się ze swoim największym problemem – masą.

Audi RS e-tron GT
Audi RS e-tron GT © fot. Mateusz Lubczański

Ja jednak muszę zmierzyć się z czymś innym – kosmicznym przyspieszeniem. Jeszcze długo kierowcy będą zaskakiwani tym, jak szybkie są samochody elektryczne. Katalogowo taki RS e-tron GT ma do setki 3,3 s z procedurą startu. Biorąc pod uwagę, że ma 646 KM (z czego ponad 450 KM na tylnej osi) i 830 Nm momentu obrotowego dostępnego od razu, zastanawiam się, jak to możliwe, że te półosie jeszcze nie zostały zmielone.

Tym bardziej że 3,3 s to wartości katalogowe. Na suchym asfalcie, z 3 osobami na pokładzie, RS e-tron GT przyspiesza do setki w ok. powtarzalne 2,8 s. Do 200 km/h RS e-tron przyspiesza w 10 sekund. To oznacza, że spod świateł zjada RS 6 na śniadanie – przy każdej próbie. Tomasz Kuchar stwierdził, że takie możliwości ma samochód startujący w autocrossie, ale audi nie wymaga w przeciwieństwie do niego całkowitego remontu po chwili zabawy. Po kilku startach robi mi się niedobrze.

Audi RS e-tron GT
Audi RS e-tron GT © fot. Mateusz Lubczański

To, że RS e-tron GT jest szybki na prostej, nie zaskakuje. W zakrętach za to trzyma się jak przyklejony do drogi. Przede wszystkim – jego akumulator "w podłodze" o pojemności 93,4 kWh brutto sprawia, że masa rozłożona jest idealnie pomiędzy osie. Druga sprawa to podwójne wahacze poprzeczne z przodu i układ wielowahaczowy z tyłu oparty na 3-komorowym zawieszeniu pneumatycznym. Do tego system czterech kół skrętnych, szerokie opony i krzemowy mózg, który wie co, gdzie i kiedy przyhamować, żeby ważące 2,5 tony auto skręcało.

Tylko że dzięki tym wyjątkowo przesadzonym właściwościom masy nie odczuwa się tak bardzo. Przy starcie z katapulty kilogramy znikają. Za hamowanie odpowiadają głównie silniki elektryczne, ale jeśli ktoś ma sporo gotówki do wydania, może zdecydować się na ceramiczne hamulce, które sprawdzą się na torze i tylko przy mocnym hamowaniu. W zakrętach audi nawet się nie przechyla. Można odnieść wrażenie, że prawa fizyki ma za nic.

Audi RS e-tron GT
Audi RS e-tron GT © fot. Mateusz Lubczański

O tym jak istotna jest elektronika – hamująca w razie potrzeby każde koło – przekonuję się na mokrej nawierzchni. Szarpak czy jazda po okręgu nie robią wrażenia na aucie. Wystarczy obrać kierunek i wcisnąć gaz. Wyłącz systemy, a audi zrobi ci bardzo szybkie kuku – bez pomocy krzemowych mózgów przeciętny kierowca po prostu tego auta nie "ogarnie".

Jest za ciężkie, za mocne, zbyt narowiste. Tu nie ma oczekiwania na wejście do gry turbosprężarki - ponad 800 niutonometrów jest "już". Zawsze. Z jednej strony to znak nadchodzących czasów, z drugiej strony mając taką moc i masę, lepiej po prostu się zabezpieczyć.

Pozostaje oczywiście kwestia zużycia energii, która to znikała tak szybko, jak szybko znikałaby benzyna z jeżdżącego takim tempem RS 6. W "normalnych" warunkach utrzymywałem w mieście zasięg 300 km, na torze jednak zużycie było 2, a nawet 3-krotnie większe niż podczas wcześniejszych testów. Co najważniejsze jednak – bateria "nie spuchła", żadne z aut nie przeszło w tryb serwisowy, w żadnym przypadku nie została obniżona moc.

A że się długo ładują? Cóż, gdy w Polsce będzie więcej superszybkich ładowarek, takiego RS e-trona GT można naładować w ok. 20 minut do 80 proc. Na razie w przypadku popularniejszych punktów o mocy 50 kW mówimy o 2 godzinach. Tyle wystarczy, żeby dojść do siebie po serii sprintów i hamowań, albo zakładając bardziej realistyczny scenariusz, zrobić zakupy.

Wybrane dla Ciebie
Test: Škoda Enyaq 85 – miesiąc zimowej codzienności z elektrykiem
Test: Škoda Enyaq 85 – miesiąc zimowej codzienności z elektrykiem
BYD dalej próbuje. Atto 3 ma już wersję Evo
BYD dalej próbuje. Atto 3 ma już wersję Evo
Ludzie się na nie rzucili. Teraz nie przechodzą przeglądów
Ludzie się na nie rzucili. Teraz nie przechodzą przeglądów
Volvo odświeżyło EX30. Największą nowością jest tania, prosta wersja
Volvo odświeżyło EX30. Największą nowością jest tania, prosta wersja
Pierwsza jazda: Changan Deepal S05 - kopiuj, wklej
Pierwsza jazda: Changan Deepal S05 - kopiuj, wklej
Test: Rolls-Royce Spectre Black Badge - najmocniejszy w historii marki
Test: Rolls-Royce Spectre Black Badge - najmocniejszy w historii marki
Opel zapowiada ostrą Corsę. Nie będzie taka, jak myślicie
Opel zapowiada ostrą Corsę. Nie będzie taka, jak myślicie
Te marki rządzą w elektrykach. O Tesli możecie zapomnieć
Te marki rządzą w elektrykach. O Tesli możecie zapomnieć
40 tys. elektryków do serwisu. Może wybuchnąć pożar
40 tys. elektryków do serwisu. Może wybuchnąć pożar
Lamborghini rezygnuje z elektryków. Zrozumieli, że ludzie ich nie chcą
Lamborghini rezygnuje z elektryków. Zrozumieli, że ludzie ich nie chcą
Motoryzacja się zmienia. Polska może więcej zyskać niż stracić
Motoryzacja się zmienia. Polska może więcej zyskać niż stracić
Produkują elektryki. Zwolnią 12 proc. załogi
Produkują elektryki. Zwolnią 12 proc. załogi