Jeśli wydaje wam się, że ten plus w nazwie C-HR+ jest mały i znaczy niewiele, to jesteście w błędzie. Nowy, produkowany w Japonii SUV jest znacznie większy i drastycznie różni się napędem od tak lubianego w Europie, doskonale znanego C-HR. Zajrzyjmy pod maskę i do środka, a różnice staną się oczywiste.
Nowa Toyota C-HR+ wjeżdża na europejski rynek prosto z fabryki w Japonii. Ten SUV, chociaż od swojego mniejszego krewnego różni się w nazwie tylko plusem, jest kompletnie innym autem - to o przynajmniej pół segmentu większy samochód, który na dodatek jest w pełni elektryczny.
Pod podłogą Toyoty C-HR+ mieści się jeden z dwóch akumulatorów: 54 lub 72 kWh netto. Mogą one być łączone w różnych konfiguracjach napędowych. Mniejszy dostępny jest tylko z napędem na przednią oś. Większy - również z silnikiem z przodu - uzyskuje aż 607 km zasięgu WLTP. W wersji z napędem na wszystkie koła dostajemy aż 343 KM. Topowa odmiana rozpędza się do 100 km/h w 5,2 s.
C-HR+ jest dłuższy od znanej już Toyoty C-HR o 15 cm, z czego 11 cm przybyło na istotnym wymiarze, jakim jest rozstaw osi. Przełożyło się to na większy bagażnik (388 vs 416 l) i więcej miejsca dla pasażerów z tyłu.
Ceny startują od 155 900 zł za wersję z mniejszym akumulatorem. Baza jest już jednak nieźle wyposażona. Szczegóły możecie poznać, oglądając film z pierwszych jazd nowym SUV-em Toyoty.