Opel Grandland X Hybrid4

Opel Grandland X Hybrid4 (fot. Mateusz Lubczański)

Opel Grandland X Hybrid4 ma aż 300 KM. Wybrałbym słabszy egzemplarz, albo... francuskiego bliźniaka

Pierwsza hybryda plug-in (umożliwiająca ładowanie z gniazdka) w nadwoziu SUV marki Opel właśnie wjeżdża do salonów. Grandland X Hybrid4 ma aż 300 koni mechanicznych, ale twórcy bardziej starają się podkreślić oszczędności na paliwie i wpływ na środowisko, aniżeli osiągi.

Opel Grandland X Hybrid4 — pierwsza jazda, opinia

Specjaliści Opla zebrani w małej sali konferencyjnej podkreślali, że Grandland X cieszy się rosnącym zainteresowaniem, a marka – jak wielokrotnie powtarzano i informowano w zeszłym roku – kieruje się w stronę elektromobilności.

Hybryda plug-in to początek elektryfikacji gamy, ale nikt nie ukrywa, że jest to spowodowane normami emisji dwutlenku węgla narzuconymi przez Unię Europejską. Drogi są dwie: emituj mniej albo płać gigantyczne kary. Dla Opla, który pod francuskimi rządami wychodzi na prostą, wybór był jeden.

Opel Grandland X Hybrid4

Grandland X od początku projektowany był razem z francuskimi inżynierami, dlatego układ napędowy jest powiązany z tym, co znajdziemy chociażby w niedawno zaprezentowanym hybrydowym Citroënie C5 Aircross. O ile jednak i u Citroëna, i Opla do dyspozycji mamy hybrydę o mocy 225 koni mechanicznych z napędem na przód, tak Opel jest w stanie zaoferować znacznie więcej.

Więcej, czyli 300 KM oraz napęd na cztery koła. Tylna oś napędzana jest przez silnik elektryczny o mocy 113 KM. Do dyspozycji mamy też motor umieszczony przy skrzyni biegów o mocy 110 koni. Jakby tego było mało, pod maską mamy jeszcze czterocylindrowy silnik PureTech (benzynowy, konstrukcji francuskiej) o pojemności 1,6 litra i mocy 200 KM. Trochę tych elementów napędowych jest.

Akumulator litowo-jonowy (o pojemności 13,2 kWh, wykorzystujący nikiel, mangan i kobalt) umieszczono pod tylną kanapą, co wymusiło zmniejszenie baku do 43 l pojemności. Ładowanie ma trwać od ok. 7 godzin (na zwykłym gniazdku) do 1 godz. 40 min na domowej ładowarce naściennej o mocy 7,4 kW.

Według obecnie obowiązującej normy testowej WLTP Grandland X Hybrid4 ma przejeżdżać 59 km. Wielu producentów deklaruje zasięg elektryczny hybryd plug-in na poziomie 50 km, lecz rzadko udaje się przekroczyć zasięg 30 km, dlatego też do statystyk Opla podszedłem z wyjątkową ostrożnością. Zwłaszcza, że w pełni naładowane auto wskazywało zasięg właśnie 30 kilometrów. I tu pojawia się zaskoczenie.

Opel Grandland Hybrid4

Zobacz również: Nowe Volvo XC90 T8 Excellence (2016) - test

Włączyłem tryb wyłącznie elektryczny (można jeszcze oszczędzać energię lub poruszać się w trybie czysto hybrydowym) i udałem się w drogę. Przejazd odbywał się głównie drogami podmiejskimi i autostradami, z rzadka trasa przebiegała przez miasto. Cechą charakterystyczną było to, że miejsc do odzyskiwania energii było mało lub nie było ich wcale. Okazuje się, że rzeczywiście da się przejechać 50 kilometrów (ale lepiej nie przekraczać prędkości 100 km/h). Później do gry wchodzi jednostka spalinowa, ale trudno było już zmierzyć dokładne spalanie w warunkach górzystych. Trzeba więc poczekać na testy w Polsce.

Tryb odzyskiwania energii można włączyć przez przesunięcie dżojstika na konsoli środkowej do siebie. Czujesz się wtedy jak pilot samolotu bojowego, ale Grandland X Hybrid4 nie dostarcza specjalnie sportowych emocji. Środek ciężkości jest umiejscowiony niżej, ale auto dalej nie należy do najlżejszych (od 1735 do 1800 kg), przez co można wyczuć, jak opony starają sobie poradzić z utrzymaniem tego samochodu na obranym torze. Podczas prezentacji chwalono się, że hybryda ma lepszy stosunek mocy do masy niż wyżej pozycjonowany samochodów klasy premium (wg grafiki podejrzewam Audi Q3/Q5). Pytanie – po co?

Opel Grandland X Hybrid4

Tak naprawdę zasięg gwarantowany przez akumulator sprawdza się w innym scenariuszu. Zdecydowana większość klientów Opla – przynajmniej według badań – przejeżdża dziennie mniej niż 50 kilometrów. To oznacza, że jeśli ładują swoje auto w domu, rzadziej będą pojawiać się na stacjach benzynowych. Szkoda tylko, że z wytwarzaniem energii w Polsce jest jak jest i trudno uznać ją za czystą dla środowiska.

Najlepiej wyposażona i limitowana wersja Opla Grandlanda X Hybrid4 została wyceniona na 51 165 tys. euro. To poziom – i tu nie żartuję - bardzo dobrze wyposażonego Audi Q3. W Polsce ceny wersji hybrydowej z napędem na przednią oś startują od 162 850 zł, a kończą się na 300-konnym 4×4 za 203 950 zł. Warto jednak w takim przypadku zerknąć do Citroëna który oferuje hybrydowego C5 Aircrossa z mocą 225 koni mechanicznych i napędem wyłącznie na przednią oś. Bazowa wersja kosztuje ponad 15 tys. zł mniej, a za najlepiej wyposażone egzemplarze trzeba zapłacić 161 300 zł.

Mateusz Lubczański

Hybrydowy układ w Oplu Grandlandzie X niewątpliwie był potrzebny, ale raczej po to, by uchronić firmę przed karami za emisję CO2 niż by zmienić sytuację na rynku. Jak każda hybryda plug-in zostaje wyborem dla osób posiadających bardzo specyficzne warunki użytkowania – mały przebieg dzienny i możliwość ładowania przez noc. W innym przypadku lepiej spojrzeć na całkiem oszczędne silniki diesla.

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Mitsubishi Outlander PHEV - Robo-dinozaur Porsche Cayenne Coupe: kształt 911 w wydaniu XXL Jeździłem w Polsce wodorowym Hyundaiem Nexo, którego nie da się tu tankować Mercedes-Benz C180 T Avantgarde - świadomy wybór [test autokult.pl] Audi odkrywa karty - sprawdzamy co potrafi nowa generacja A6 Jeździłem Fiatem 500 Hybrid. Żeby poczuć różnicę, musiałbym zmienić nawyki Opel Grandland X - witamy na długim dystansie Test: jedyny Lexus LS400 LWB - japoński rywal rolls-royce'a, który miał nigdy nie powstać Peugeot 508 2,0 HDi HYbrid4 RXH - dobrymi chęciami... [test autokult.pl] Škoda Kodiaq Sportline 2.0 TSI – zgodnie z przepisem na pełnokrwistego SUV-a Nowa Honda CR-V 1.5 VTEC Turbo: daj sobie spokój z minivanem Volkswagen Golf VII Variant 2,0 TDI Highline [pierwsza jazda autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: Ferrari Roma to gran turismo na wielkie i szybkie podróże Polska premiera Mercedesa Klasy S. To skromna limuzyna, która szokuje wnętrzem Mercedes-AMG GT R to pierwsze od dawna auto sportowe, którego się bałem. W końcu! Test: Toyota Yaris 1.5 Hybrid Dynamic Force 116 KM - jest droga, ale warta swojej ceny Pierwsza jazda: nowa Kia Sorento ma zalety poprzedniczki i w końcu stała się hybrydą Pierwsza jazda: Škoda Octavia iV, RS iV oraz e-TEC - Czesi idą z prądem Pierwsza jazda: Volkswagen ID.3 zaczyna coś nowego, ale najważniejsze dopiero przed nami Widziałem Forda Pumę ST na żywo. Chyba zaktualizuje swoją listę życzeń na święta Porsche Panamera: pierwsza jazda odświeżonym modelem. Przykład doskonalenia Test: Nissan Juke 1.0 DIG-T 117 KM - trendsetter wtapia się w tłum Test: Audi e-tron Sportback 55 quattro - podejście do elektryka nr 2 Test: Polski Fiat 126p vs. współczesny 20-latek, czyli bitwa na pasy i linki