Zagłosuj na swoje ulubione auto i zgarnij 5000 zł na paliwo

Pierwsza jazda: Nissan Qashqai e-Power - przepis na hybrydę, której jeszcze nie było

Przy okazji premiery nowego Qashqaia, Nissan zapowiedział, że nie uświadczymy w nim diesli. W zamian przygotowano jednak hybrydę e-Power, która rozwiązaniami znacznie różni się od tego, co do tej pory znaliśmy. A ja miałem już okazję zobaczyć, jak napęd sprawdza się w praktyce.

Nissan Qashqai e-Power (2022)

Nissan Qashqai e-Power (2022) (fot. Filip Buliński)

Obserwuj nas na Google News

Jeżeli SUV-y i crossovery dalej was do siebie nie przekonują, a rosnąca w siłę moda was irytuje — możecie częściowo podziękować Qashqaiowi. Choć nie był on pierwszym tego typu autem, to bez wątpienia miał ogromny udział w rozpowszechnieniu segmentu — podniesione nadwozie za niewiele wyższą niż kompakt cenę przekonało tylko w przypadku tego modelu ponad 5 mln kierowców.

I choć w ostatnim czasie sprzedaż Qashqaia w Polsce nieco zwolniła (w 2021 r. był on na 25. miejscu najchętniej kupowanych aut, choć w swojej klasie jest na 6. miejscu), to nowa wersja ma szansę nieco poprawić statystyki. W końcu hybrydy zyskują na popularności. No dobrze, co prawda w Polsce to zasługa Toyoty, ale za to na rodzimym rynku Nissan zdążył już podbić serca klientów.

Z zewnątrz samochód poznamy przede wszystkim po dodatkowych znaczkach

Zapytacie pewnie w jaki sposób, skoro napęd e-Power dopiero u nas debiutuje? A no w taki sposób, że Nissan opracował go już w 2016 r. dla mniejszego Note’a, który z hybrydą dostępny był właśnie w Japonii i szybko przegonił pod względem zainteresowania Priusa. A skoro technologia się sprawdziła, wystarczyło ją nieco zmodyfikować na potrzeby crossovera, zwiększyć moc, zastosować nowego benzyniaka i zaserwować w Europie.

Lecąc do Hiszpanii, miałem okazję nie tylko poznać bliżej Ariyę, którą ostatnio opisywałem, ale także Qashqaia e-Power. Nie będę jednak opisywał każdego szczegółu dotyczącego samego crossovera Nissana — zrobiłem to już podczas pierwszych jazd, a Mateusz Lubczański podczas testu. Pozwólcie więc, że skupię się na aspekcie napędowym.

Pierwsza jazda: Nissan Ariya na torze Jarama ujawnił swoje zalety. Jedną w nietypowej postaci

Nissan był jednym z pionierów mody na SUV-y i jako jeden z pierwszych wprowadził na rynek seryjnie produkowanego elektrycznego kompakta, ale z…

Na początek trochę teorii

Napęd e-Power jest hybrydą szeregową. Oznacza to, że obecny tu silnik spalinowy pełni tu rolę generatora prądu, a za napęd kół odpowiada jednostka elektryczna. Niektórzy z was powiedzą, że przecież podobny system stosuje Honda m.in. w Jazzie czy HR-V. Owszem, jednak tam w niektórych warunkach silnik spalinowy wchodzi do akcji jako źródło napędowe kół (np. na autostradzie). W Nissanie nie dzieje się to nigdy. Wygląda więc na to, że ile japońskich marek, tyle rozwiązań działania hybrydy.

Rolę generatora pełni więc 158-konny, 3-cylindrowy silnik 1.5 o oznaczeniu MR15DDT, który został wyposażony w system zmiennego stopnia sprężania, który znany jest m.in. z wyżej pozycjonowanych Infiniti. Dzięki temu jednostka lepiej dostosowuje się do aktualnych warunków — przy dużym obciążeniu, układ zmniejsza stopień sprężania (do 8:1). Z kolei przy stałych prędkościach i małym obciążeniu, stopień sprężania jest większy (14:1) i tym samym zwiększa ekonomię jazdy.

Tak wygląda układ hybrydowy Nissana Qashqaia e-Power

Z kolei za napęd odpowiedzialny jest 190-konna jednostka elektryczna o momencie równym 330 Nm. Dla oszczędności miejsca, masy oraz chęci uniknięcia wysokiej ceny, zastosowano niewielki akumulator, który spotkalibyśmy w każdej innej klasycznej hybrydzie — ma on skromną pojemność 2,1 kWh.

Zobacz również: Jak radzi sobie dołączany napęd 4x4? Seat Tarraco w terenie

Scenariuszy pracy jest kilka. Jeśli tylko mamy wystarczająco energii, możemy się rzecz jasna poruszać w trybie czysto elektrycznym. Drugi z kolei zakłada, że silnik spalinowy generuje energię, która przez falownik gromadzona jest w akumulatorze i następnie przekazywana do silnika elektrycznego. Energia może być także przekazywana wprost do jednostki elektrycznej i tak napędzać koła.

Wnętrze jest prawie takie same, jak w zwykłym Qashqaiu. No właśnie, "prawie". Tutaj nowością jest większy, 12-calowy ekran centralny multimediów

A jak to sprawdza się w praktyce?

Nissan chwali się, że Qashqai e-Power łączy dynamikę auta elektrycznego, oszczędność hybrydy i praktyczność klasycznej spalinówki. Choć na torze Jarama nie miałem okazji sprawdzić tego drugiego (Japończycy obiecują 5,3 l/100 km), to z pierwszym i trzecim argumentem całkowicie się zgadzam.

Moment obrotowy jest dostępny praktycznie od razu, a reakcje zmianę położenia prawej nogi odbywają się bez zwłoki. Z jednej strony Qashqai z tym silnikiem jest więc żwawy i elastyczny, ale z drugiej, po aucie mającym 190 KM spodziewałem się nieco więcej.

Nissan Qashqai e-Power (2022)

Na plus zasługuje za to praca silnika spalinowego. Co najważniejsze, przez większość czasu trudno właściwie poznać, czy aktualnie pracuje, czy nie. Japończycy naprawdę postarali się, by odizolować go od kabiny pasażerskiej, zarówno pod kątem hałasu, jak i wibracji. Mimo że to jednostka 3-cylindrowa, nie ma mowy o żadnym drżeniu.

Właściwie dopiero korzystając z pełnego potencjału napędu, przypomnimy sobie o obecności spalinówki. Choć, jak wspomniałem, nie napędza kół, to wzrost jej prędkości obrotowej jest proporcjonalny do dynamiki nabierania prędkości, by doznania z jazdy były możliwie najbardziej naturalne. Przy znacznym przyspieszaniu dojdzie więc już do nas głośniejszy warkot silnika.

Nissan Qashqai e-Power (2022)

Podobnie jak w Leafie oraz Ariyi, Nissan wyposażył w funkcję e-Pedal także Qashqaia. Niestety podobnie jak w przypadku elektrycznego SUV-a, tu również system nie pozwala na wyhamowanie auta do zera, a zmniejsza jedynie jego prędkość do poziomu 10 km/h. Niemniej znów potęguje to wrażenie jazdy elektrykiem. Co ważne, ten sam napęd znajdzie się także w nadchodzącej nowej generacji X-Traila.

Ostatecznie mamy więc charakterystykę jazdy autem elektrycznym, zachowując wszechstronność auta spalinowego, nie musząc przejmować się w żadnym stopniu ewentualnym ładowaniem baterii po kablu. Pod względem prowadzenia praktycznie nie ma różnic. Japoński crossover jest wygodny i nieco bardziej angażujący w prowadzeniu niż jego poprzednicy.

Nissan Qashqai e-Power (2022)

Ceny Nissana Qashqaia z napędem e-Power nie są jeszcze znane (pojawią się w salonach w II połowie 2022 r.), ale na pewno będą miały duży wpływ na popularność tej wersji napędowej. Patrząc jednak na to, że bazowy wariant ze 140-konnym benzyniakiem zaczyna się od blisko 105 tys. zł, a najmocniejszy wariant z napędem na przednią oś to wydatek 137 tys. zł, nie liczyłbym na okazję.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Test Volvo V60 T8 AWD: mocne i ekonomiczne kombi bez duszy sportowca Škoda Rapid 1,2 TSI Elegance - podejście do Octavii [test autokult.pl] Opel Adam 1,4 Slam [test] Jeździłem elektryczną ciężarówką Volvo FE. Nie zamieniłbym jej na diesla Mercedes C200 CGI (W204) - ewolucja bez rewolucji [test autokult.pl] Volvo S90 D4 Inscription - wzorzec ze Szwecji Nissan Micra 1.5 dCi: oszczędna propozycja dla wymagających Porsche Cayman vs BMW i8: jaka jest przyszłość samochodów sportowych? Test: Škoda Kodiaq RS - przyjemnie bezsensowna pozycja w gamie Renault Clio Grandtour GT 120 EDC - test Alpina B7 to znacznie więcej niż BMW na sterydach. Łączy sprzeczności, jak nic innego Škoda Superb Combi 2,0 TDI 4x4 Elegance Outdoor - test

Popularne w tym tygodniu:

Test: Škoda Fabia 1.0 MPI Style za prawie 100 tys. złotych! Pierwsza jazda: Porsche 718 Cayman GT4 RS - zaciera granicę między fascynacją a szaleństwem Test: Ford Mustang Mach 1 vs. Mustang Mach 1 428 Cobra Jet - definicja prędkości nabrała nowego znaczenia Test: Porsche Taycan GTS Sport Turismo nawet na trasie czuje się jak ryba w wodzie. Choć nie obyło się bez wpadki Test: BMW 545e to rzędowa szóstka pod przykrywką. Tak plug-iny mogą uratować duże silniki Test Audi e-tron S Sportback: 500 niemych koni Pierwsza jazda: Alfa Romeo Tonale – w końcu! Włosi wracają do gry Test wideo: Ferrari 296 GTB to odwrotność tego, co wiedziałem o hybrydach. 830 KM i tylny napęd Offroad Marcina: Suzuki Vitara Hybrid 4WD - czy dorównuje swojemu dziadkowi? Offroad Marcina: Suzuki Ignis 4WD w terenie zaskoczyło mnie jak żadne inne auto Test: Lexus NX450h+ to pierwsza próba w hybrydach plug-in. Wyjątkowo udana Test wideo: Mercedes E300de – hybryda z dieslem. Połączenie idealne?