BMW twierdzi, że przed 2030 rokiem będzie sprzedawać tyle samo elektryków co spaliniaków
BMW równolegle rozwija różne typy napędów, licząc, że przed końcem dekady elektryki dogonią tradycyjne silniki w wynikach sprzedaży.
BMW, pomimo globalnego dążenia do elektryfikacji, nadal inwestuje w różnorodność napędów. Firma z Monachium założyła, że osiągnie równość w sprzedaży między samochodami spalinowymi a elektrycznymi do 2030 roku. W ostatnich latach BMW zainwestowało ponad 10 mld euro w projekt Neue Klasse, co jest największym nakładem finansowym w historii firmy.
Neue Klasse to przede wszystkim rozwój samochodów elektrycznych, ale także nowy system infotainment iDrive. Elektryki, takie jak iX3 z nowymi bateriami i silnikami, są już w produkcji.
BMW dąży do tego, by do 2030 roku połowa sprzedaży obejmowała auta elektryczne. Plan jest ambitny, bo w 2025 roku samochody elektryczne stanowiły tylko 17,9 proc. całkowitej sprzedaży marki.
Nowe modele, takie jak iX3, iX5 oraz planowany iX7, mają wzmocnić ofertę BMW. W najbliższych latach powstać ma co najmniej sześć nowych elektrycznych SUV-ów. Planuje się także premiery bardziej przystępnych modeli jak hatchback i1 czy sedan i2.
Jednym z wyzwań, jakie napotyka BMW, jest potrzeba zwiększenia udziału elektryków na rynkach takich jak Stany Zjednoczone, gdzie ich sprzedaż wynosiła jedynie 7,8 proc. w porównaniu do 19,5 proc. w Europie. Eksperci przewidują, że osiągnięcie 50 proc. sprzedaży elektryków na świecie może być trudne.
A pamiętacie, jak jeszcze kilka lat temu wielu producentów deklarowało pełne przejście na elektryfikację przed 2030?