Duży wzrost przy autostradach. W Polsce działają 493 punkty
Liczba punktów ładowania pojazdów elektrycznych przy drogach ekspresowych i autostradach zarządzanych przez GDDKiA jest ponaddwukrotnie większa niż w 2022 r. To oczywiście wspaniale, ale na tle państw Europy Zachodniej wciąż nie mamy się z czego cieszyć.
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podliczyła punkty ładowania samochodów elektrycznych działające przy autostradach i drogach ekspresowych. Ich łączna liczba wynosi obecnie 493. Względem 2022 r., gdy działało 201 takich punktów, zmiana jest więc zauważalna. Nieźle jest również z mocą. Obecnie 222 punkty charakteryzują się mocą co najmniej 150 kW, a to w teorii pozwala już sprawnie uzupełnić poziom energii.
Najwięcej punktów ładowania znajduje się na głównych trasach tranzytowych. Na autostradzie A2 jest ich 121, na autostradzie A1 mamy 107 punktów, na drodze S7 – 64, a na S8 – 54 punkty. Wzdłuż polskich dróg ekspresowych i autostrad działa 415 Miejsc Obsługi Podróżnych (MOP-ów), czyli parkingów połączonych z infrastrukturą sanitarną, wypoczynkową, gastronomiczną czy stacjami paliw. Jak informuje GDDKiA, obecnie na 145 MOP-ach dostępne są miejsca ładowania pojazdów elektrycznych. Oznacza to, że naładować auto można na 35 proc. MOP-ów.
Co prawda obecnie w toku są prace nad udostępnieniem punktów ładowania na kolejnych 40 MOP-ach, ale wciąż nie brzmi to bardzo zachęcająco. Niewygodnych faktów jest więcej. Według danych zebranych przez Euractiv w 2025 r., w Polsce na tysiąc mieszkańców przypada 0,25 punktu ładowania. Mowa tu o punktach w ogóle, a nie tylko na drogach ekspresowych czy autostradach. W Czechach i Słowacji było to 0,59 ładowarki, w Hiszpanii 0,94, w Niemczech 1,89 ładowarki, we Francji 2,34, w Austrii 3,34, a w rekordowej Holandii aż 10,04.
Taka sytuacja nie zachęca do zakupu auta elektrycznego kogoś, kto chciałby wyjeżdżać nim poza miasto. Z kolei podmiotów, które mogłyby inwestować w rozwój sieci ładowania, nie zachęca popularność aut elektrycznych w Polsce. Według danych ACEA w 2025 r. udział samochodów w pełni elektrycznych (BEV) w rynku Unii Europejskiej wyniósł 17,4 proc. W Polsce było to 7,2 proc., a więc wyraźnie mniej – mimo rządowych dopłat. W ten sposób koło się zamyka.