Hybryda plug-in nie musi być czarną magią. Łatwo ocenisz, czy u ciebie ma sens

Poradniki i mechanikaHybryda plug-in nie musi być czarną magią. Łatwo ocenisz, czy u ciebie ma sens08.08.2021 15:06
Dzisiaj na rynku w hybrydach plug-in można przebierać
Dzisiaj na rynku w hybrydach plug-in można przebierać
Źródło zdjęć: © Fot. Materiały prasowe/Volkswagen Polska

Jeżeli dostajesz samochód służbowy, wkrótce może być to hybryda plug-in. Jeśli z kolei szukasz nowego auta w salonie, pewnie kusi cię spalanie na poziomie 2 l/100 km. Tylko jak się korzysta z tego auta i czy faktycznie tyle pali? Już odpowiadam.

Można powiedzieć, że hybrydy plug-in zalały oferty producentów. Jeszcze niedawno były tylko ciekawostką, a teraz naliczyłem ponad 80 modeli występujących z tym rodzajem napędu. Podczas testów plug-inów od Volkswagena mogłem poznać to rozwiązanie i myślę, że jestem w stanie odpowiedzieć na pytania, które możesz mieć.

Czym się różni hybryda plug-in od takiej zwykłej?

W każdej hybrydzie dwa silniki ze sobą współpracują, plug-in nie jest wyjątkiem
Źródło zdjęć: © Fot. Mateusz Lubczański
W każdej hybrydzie dwa silniki ze sobą współpracują, plug-in nie jest wyjątkiem

W obu przypadkach auto napędzają dwa rodzaje silników: spalinowy i elektryczny. Hybryda plug-in jest jednak bliższa samochodowi w pełni elektrycznemu. Mamy tutaj większy akumulator, który można doładować np. z gniazdka, a także mocny silnik elektryczny. Tak naprawdę to plug-in jest w pełni połączeniem tych dwóch światów, a nie zwykła hybryda.

Większy akumulator oznacza, że dystans, jaki można pokonać bez zużywania paliwa, to często ponad 50 km. Mocniejszy silnik elektryczny z kolei sprawia, że auto może nie spalać benzyny nawet przy dynamiczniejszych manewrach, jak np. wyprzedzanie. Zwykła hybryda przejedzie na energii elektrycznej do ok. 3 km, a mocniejsze dociśnięcie gazu wiążę się w niej z dołączeniem silnika spalinowego.

Jak ładować hybrydę plug-in i ile to trwa?

Klasyczna hybryda doładowuje akumulator podczas jazdy: korzysta z silnika spalinowego i odzyskuje energię z hamowania. To samo rozwiązanie działa w przypadku hybrydy plug-in, jednak tutaj można skorzystać z czegoś znacznie efektywniejszego. Jest w końcu wtyczka.

Auto można podłączyć do ładowarki (czy to na mieście, czy to w garażu) lub najzwyklejszego gniazdka. Ładowanie nie różni się więc od podłączania telefonu do prądu, ale tutaj może trwać znacznie dłużej. Volkswagen Arteon, z którym spędzałem dzień, ładuje się do pełna w 3,5 godz. lub 5,5 godz. przy użyciu tradycyjnej wtyczki 230V.

Hybrydę plug-in można ładować ze zwykłego gniazdka i trwa to ok. 5,5 godziny
Źródło zdjęć: © Fot. Mariusz Zmysłowski
Hybrydę plug-in można ładować ze zwykłego gniazdka i trwa to ok. 5,5 godziny

Czy to problem? Niekoniecznie, bo podobnie jak smartfona, samochód najlepiej ładować, gdy go nie używasz – czyli np. stoi pod biurem lub jest zaparkowany pod hotelem, w którym spędzasz noc. Ja mogłem skorzystać z drugiej opcji, więc po rozładowaniu akumulatora dzień wcześniej, rano był znowu pełny.

Jak się jeździ hybrydą plug-in?

Touareg R to najmocniejszy volkswagen w gamie. I tak, jest hybrydą
Źródło zdjęć: © Fot. Maciej Rowiński
Touareg R to najmocniejszy volkswagen w gamie. I tak, jest hybrydą

Spokojnie. Jeżeli regularnie podłączasz auto do ładowania, każdą przejażdżkę możesz zaczynać bez włączania silnika spalinowego. Na zegarach pojawi się napis "ready", a w ty w ciszy możesz odjeżdżać z parkingu. Sam najbardziej doceniam płynność, z jaką działa napęd elektryczny. Nie ma tu potrzeby na zmiany biegów, wszystko dzieje się od razu.

Nie oczekuj jednak przyspieszenia niczym w aucie czysto elektrycznym. Silnik elektryczny Arteona ma 115 KM, więc owszem, działa płynnie, ale w tym trybie nie jest demonem prędkości. Sytuacja się zmienia, gdy do akcji wkroczy jednostka spalinowa. Razem generują 245 KM i rozpędzają auto do setki w 7,5 s (7,8 s w Shooting Break). Tak że gdy tego potrzeba, plug-in jest w stanie przyspieszyć, jak należy.

O, np. Arteon eHybrid jest wystarczająco szybki, by dogonić awionetkę
Źródło zdjęć: © Fot. Materiały prasowe/Volkswagen Polska
O, np. Arteon eHybrid jest wystarczająco szybki, by dogonić awionetkę

Producent deklaruje zasięg w trybie elektrycznym na 56 km, choć z moich krótkich testów wyglądało na to, że da się pokonać więcej (wynik zależy od temperatury i stylu jazdy). Gdy prąd się skończy, auto zachowuje się jak zwykła hybryda. Oba silniki działają w tandemie, choć to ten elektryczny jest faworyzowany. Zdarzało się, że przy rozładowanym akumulatorze ciągle jechałem w absolutnej ciszy.

Ile kosztuje użytkowanie plug-ina?

Tutaj musisz niestety wyciągnąć kalkulator, ja mogę jedynie przedstawić jedynie swój przykład. Koszty są bowiem zależne od tego, gdzie będziesz ładować akumulator.

Podczas testów przejechałem 71-kilometrowy odcinek, który wiódł ulicami Poznania, drogami ekspresowymi oraz krajowymi. Zacząłem z pełnym "zbiornikiem" prądu i jeździłem spokojnie, zgodnie z przepisami. W zależności od sposobu ładowania, koszt za 100 km wahałby się od 6,70 zł do nawet ponad 23 zł.

Przykładowe koszty jazdy hybrydą plug-in
 Koszt przejechania 100 kmIle musiałoby zużywać auto spalinowe?
Ładowanie bezpłatne*6,70 zł1,17 l/100 km
Ładowanie w domu11,90 zł2,08 l/100 km
Ładowanie na mieście**23,46 zł4,11 l/100 km

Nie jest zaskoczeniem, że w najlepszej sytuacji są osoby, które nie muszą płacić za ładowanie – korzystają z paneli fotowoltaicznych lub ciągle dostępnych bezpłatnych stacji na mieście. Ale zwróć uwagę, że nawet w najgorszym scenariuszu koszt przejechania 100 km byłby niższy niż w konwencjonalnej hybrydzie podobnych rozmiarów i porównywalny z oszczędnym dieslem.

Oczywiście powyższe wyliczenia dotyczą konkretnego scenariusza. U osoby, która dużo jeździ, zyski z pokonania kilkudziesięciu kilometrów bez kropli paliwa mogą być mniej zauważalne, chyba że będzie doładowywać auto w trakcie dnia. Z drugiej strony ilu jest kierowców, którzy codziennie będą mogli jeździć bez włączania silnika spalinowego? Jak mówiłem, jest to tylko przykład.

Hybryda plug-in jeździ najtaniej, gdy regularnie i tanio ją ładujesz, np. w pracy
Źródło zdjęć: © Fot. Michał Zieliński
Hybryda plug-in jeździ najtaniej, gdy regularnie i tanio ją ładujesz, np. w pracy

Jeżeli chcesz samodzielnie oszacować koszty, to musisz sprawdzić, ile kosztuje prąd u twojego dostawcy. Tutaj mam wskazówkę: zobacz, czy nie oferuje taryfy nocnej – wtedy ładowanie w nocy będzie tańsze. Następnie dobrze jest poznać stawki ładowania na stacjach AC (jest to od 1 do 1,49 zł/kWh). Arteon podczas tego testu zużywał średnio od 15 do 18 kWh/100 km, w zależności od warunków.

Ciekawym aspektem, o którym wiele osób może sobie nie wiedzieć, jest fakt, że w hybrydzie plug-in oszczędza się też na... klockach hamulcowych. Auto często hamuje przy użyciu silnika elektrycznego, ponieważ wtedy odzyskuje energię i ładuje akumulator. Bonusem jest właśnie wolniejsze zużycie części eksploatacyjnych. Różnica w ciągu 3 lat może wynieść nawet ponad 1000 zł.

Jakie są kompromisy?

Pierwszym i chyba tym największym może być cena. Plug-iny są zauważalnie droższe od spalinowych odpowiedników. Przykładowo: Arteon eHybrid Shooting Break to wydatek przynajmniej 212 590 zł, podczas gdy spalinowy odpowiednik o zbliżonych osiągach (2.0 TSI 190 KM) kosztuje ponad 32 tys. zł mniej. Dodam, że w Polsce rząd nie przewiduje dopłat dla aut tego typu, oferowane są one tylko dla czystych elektryków.

Również w Volkswagenie Tiguanie hybryda zabiera miejsce w bagażniku: zamiast 520 l mamy 476 l. A trzeba odliczyć przestrzeń na kable!
Źródło zdjęć: © Fot. Filip Buliński
Również w Volkswagenie Tiguanie hybryda zabiera miejsce w bagażniku: zamiast 520 l mamy 476 l. A trzeba odliczyć przestrzeń na kable!

Drugim jest fakt, że dodatkowy silnik i akumulator zajmują miejsce, na czym traci pojemność bagażnika. Znowu za przykład posłuży mi tu Arteon w praktyczniejszej odmianie. Spalinowy wariant legitymuje się kufrem o pojemności 590 l, podczas gdy jego hybrydowy odpowiednik mieści aż o 135 l mniej. Nie zrozum mnie źle, 455 l to ciągle sporo, ale jest to kompromis, który trzeba zaakceptować. Podobnie jest w Tiguanie.

Kiedy kupić hybrydę plug-in?

Myślę, że w tym momencie każdy już może samodzielnie odpowiedzieć na to pytanie. Hybryda plug-in najlepiej sprawdzi się u kogoś, kto ma gdzie ładować samochód i podróżuje sporo, ale na relatywnie krótkich dystansach. Wtedy nie tylko będzie najtaniej, ale też najwygodniej. Nie da się ukryć, że samochodem, który porusza się cicho i płynnie, jeździ się bardzo komfortowo.

Idealny "kandydat" nie przejmuje się też dwoma wadami plug-inów. Spłaca samochód w formie kredytu czy leasingu, więc comiesięczne oszczędności skutecznie obniżają wyższą ratę, a także nie ma problemów z nieco mniejszym bagażnikiem. Liczy się wygoda (m.in. rzadsze wizyty na stacji paliw) i niższa emisja spalin.

Zdecydowanie widać, że Polacy przekonują się do hybryd plug-in. Ich sprzedaż stale rośnie i dzisiaj przekroczyła już 13 tys. aut (według danych "Licznika elektromobilności"). To też kusząca opcja dla wszystkich, którzy dzisiaj chcą spróbować życia z elektrykiem, ale boją się jeszcze o dłuższe podróże.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)