Historia motoryzacyjnego odłamu firmy Ineos bez wątpienia jest jedną z najciekawszych opowieści w świecie czterech kółek. Sir Jim Ratcliffe, właściciel tego gigantycznego koncernu, nie mógł pogodzić się z końcem produkcji pierwszego Land Rovera Defendera po 33 latach. Gdy Land Rover odmówił odsprzedania licencji, Ratcliffe uznał, że sam stworzy swojego własnego Defendera.
Tak narodził się Ineos Grenadier – samochód terenowy od firmy, która jeszcze kilka lat wcześniej nie miała praktycznie nic wspólnego z motoryzacją. Ineos jednak wcale nie chce kończyć na jednym modelu. Skoro marka już jest, przydałoby się ją rozwinąć. Takim oto sposobem Brytyjczycy ogłosili właśnie, że już za trzy lata w ich gamie pojawi się samochód elektryczny.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
DLA CIEBIEJedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra
Oczywiście znów będziemy mieli do czynienia z terenówką, która ma napęd 4x4. Tak samo jak w przypadku Grenadiera, Ineos planuje ścisłą współpracę z austriacką firmą Magna. Jaki ma być ten samochód? Zwinniejszy i mniejszy niż Grenadier, lecz nadal oferujący kapitalną jazdę w terenie i imponujące osiągi. O tym, czym dokładnie będzie ten model, dowiemy się jednak dopiero w 2026 roku.