Chery Tiggo 7 © WP Autokult | Mateusz Lubczański

Pierwsza jazda: hybrydowe Chery Tiggo 7 to złoty środek oferty

Mateusz Lubczański

Chery wprowadza do oferty "zwykły" układ hybrydowy. Jest oszczędniejszy niż silnik 1,6 l, nie trzeba go ładować jak w przypadku hybrydy plug-in. Auto sprawdzi się na krótkich trasach i pod miastem.

Chery (marka) to część koncernu Chery, który ma w ofercie jeszcze całkiem dobrze sprzedające się Jaecoo i Omodę. Do tego grona dołączy też Lepas. Tak, można się pogubić, ale niczym w Grupie Volkswagen silniki i elementy wnętrza są współdzielone pomiędzy markami.

Tiggo 7 dla klientów nastawionych na klasyczne rozwiązania mógł być wyposażony w silnik 1,6 l. Żartem można powiedzieć, że zgodnie z oczekiwaniami nie zapewniał on szczególnie rewelacyjnej dynamiki, ale przynajmniej dużo palił. Z kolei hybryda plug-in wymagała regularnego ładowania, by paliwowa matematyka zaczęła się spinać. Pojawienie się "zwykłej" hybrydy było tylko kwestią czasu.

Pierwsza jazda nowym Audi Q7: było nam czekać 12 lat

Mamy więc jednostkę 1,5 l, która ma mieć sprawność na poziomie 44,5 proc., co jest jednym z lepszych wyników. Do tego silnik elektryczny mający 204 KM, co przekłada się na łączną moc 224 KM. Nie za bardzo to czuć – sprint do setki trwa nieco ponad 8 s, a powyżej 90 km/h miałem wrażenie, że samochód "puchnie". To wynika ze specyficznego sposobu działania napędu.

Chery Tiggo 7
Chery Tiggo 7 © WP Autokult | Mateusz Lubczański

Jednostka spalinowa służy głównie do wytwarzania prądu, który magazynowany jest w ogniwie o pojemności 1,83 kWh. Dopiero w sytuacji gwałtownego przyspieszenia moc może trafiać na koła poprzez przekładnię o jednym przełożeniu. I wygląda na to, że przy wyższych prędkościach układ nie za bardzo wie, co robić – ile mocy dać na koła, a ile energii do baterii? No i wychodzi tak średnio.

Jednak jeśli poruszacie się po mieście i pod nim, nie zauważycie tego problemu. Spalanie też jest niezłe – w mieście można uzyskać wynik 4,5–5 l/100 km. Przy prędkościach 120 km/h to około 6,5 l/100 km, a powyżej auto już wciągnie nawet 7,8 l/100 km.

Chery Tiggo 7
Chery Tiggo 7 © WP Autokult | Mateusz Lubczański

Na typowo "wokółkominowy" charakter auta wpływają też inne rzeczy: wyciszenie powyżej 90 km/h jest umowne i nie za bardzo czerpałem przyjemność z kolejnych kilometrów. Aktywny tempomat z trzymaniem pasa też działa specyficznie: choć widzi auto z odległości 300 m, to cały czas odbija lekko w prawo, lekko w lewo, trzymając się pomiędzy liniami. To irytujące.

Nie można jednak nie zauważyć, że koncern słucha klientów, bo w kabinie pojawiły się fizyczne przyciski klimatyzacji. W europejskich markach na takie zmiany trzeba czekać przynajmniej do liftingu, a nie nowego roku modelowego. Sterowanie z ekranu klimatyzacją to niepotrzebne komplikowanie prostych rzeczy, choć do wentylacji fotela nadal trzeba się doklikać.

Chery Tiggo 7
Chery Tiggo 7 © WP Autokult | Mateusz Lubczański

Ogólnie Chery Tiggo 7 nie porwie entuzjastów czterech kółek, ale jeśli szukacie dużego bagażnika i przestrzeni z tyłu, jest to propozycja do rozważenia. Tym bardziej że ceny startują od 124 900 zł za auto z podgrzewanymi fotelami i kierownicą, dwustrefową klimatyzacją czy bezkluczykowym dostępem. Chcecie jednak dorzucić 10 tys. zł do wyżej pozycjonowanej wersji, bo tam już macie podgrzewaną szybę przednią, wentylację foteli, elektrycznie otwieraną (wciąż za nisko) klapę bagażnika czy otwierany dach panoramiczny.

  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
  • Chery Tiggo 7
[1/10] Chery Tiggo 7 Źródło zdjęć: WP Autokult | Mateusz Lubczański
Wybrane dla Ciebie