Toyota C-HR+ © WP Autokult | Filip Buliński

Pierwsza jazda prototypową Toyotą C-HR+ - Japończycy odrobili lekcje

Filip Buliński

Toyota do tej pory ostrożnie podchodziła do tematu pełnej elektryfikacji, przez co można było odnieść wrażenie, że Japończycy są daleko za konkurencją. Nowy elektryk C-HR+ ma zmienić to postrzeganie i dać producentowi szansę zabłyszczeć na elektrycznej scenie. Podczas pierwszych jazd miałem okazję przekonać się, czy ten plan może się powieść.

Model bZ4X nie był wymarzonym udanym startem Toyoty w pełną elektryfikację osobówek. Późny debiut i brak przełomowych rozwiązań sprawiły, że trudno mu było nawiązać walkę z rywalami. Do tego nazwa, która brzmi, jak losowo wygenerowane hasło albo nowa mutacja wirusa. Japończycy szybko dostrzegli swój błąd i teraz zamierzają go naprawić.

Linia elektrycznych modeli "bZ", wbrew pierwotnym zapowiedziom, w Europie nie ma przyszłości. Będą za to adaptacje znanych nazw i zanim podniesiecie krzyk, że to bezczeszczenie dziedzictwa – tu chodzi o biznes. Klienci wolą kupować to, co znają, dobrze im się kojarzy albo po prostu ma nazwę, która nie rysuje znaku zapytania na twarzy. Z tego powodu nowy elektryk został nazwany po jednym z bestsellerów Toyoty – C-HR. Plusik ma być elementem odróżniającym.

Toyota C-HR+, Urban Cruiser i bZ4X Touring w Katowicach. To wysyp nowości!

Oczywiście technicznie auta nie mają ze sobą nic wspólnego, ale styliści postarali się, by linia nadwozia C-HR+ nawiązywała do popularnego crossovera. Niesie to za sobą pewne niedogodności, ale o tym za chwilę. Nowy elektryk bazuje na płycie e-TNGA i będzie pozycjonowany między większym bZ4X (który po ostatnich liftingu jeszcze z nami pobędzie) i mniejszym Urban Cruiserem, który niebawem dołączy do oferty.

Mamy więc typowego, kompaktowego crossovera na prąd, których na rynku już pełno. Jednym z głównych rywali C-HR+ ma być Škoda Elroq. Szykuje nam się kolejna bitwa między tymi dwoma markami. Walka będzie tym ciekawsza, że czeski elektryk od premiery radzi sobie świetnie i należy do czołówki sprzedaży.

Toyota C-HR+
Toyota C-HR+ © WP Autokult | Filip Buliński

Jednym ze sposobów Japończyków, by przyciągnąć klientów, ma być cena. Ta co prawda pozostaje jeszcze tajemnicą, ale jeśli producent chce dotrzymać słowa, C-HR+ powinien zaczynać się od niespełna 130 tys. zł. Od takiej kwoty startuje bowiem Škoda Elroq z analogicznym, względem bazowego modelu Toyoty, napędem. Czy to się uda, dowiemy się wkrótce. Zamówienia zostaną otwarte jeszcze w tym roku, natomiast dostawy do klientów ruszą w marcu 2026 r.

Toyota C-HR+ mierzy 4520 mm długości, 1870 mm szerokości i 1595 mm wysokości, co oznacza, że mimo podobieństwa stylistycznego jest sporo większa od spalinowego kuzyna. Różnica w wymiarach względem zwykłego C-HR jest odczuwalna w środku — w II rzędzie nie jest tak klaustrofobicznie, a wyżsi pasażerowie będą mieli wystarczająco miejsca na nogi (ustawiając przedni fotel pod siebie miałem ok. 7 cm zapasu) dzięki rozstawowi osi sięgającemu 2750 mm.

Toyota C-HR+
Toyota C-HR+ ma 185 mm prześwitu © WP Autokult | Filip Buliński

Niestety pewne rodzinne naleciałości pozostały bez zmian. Mimo dużych tylnych drzwi sam otwór jest stosunkowo wąski. Utrudnia to nie tylko wysiadanie, ale może także stać na przeszkodzie w wygodnym usadzaniu dziecka w foteliku. Rozczarowała mnie także pozycja na tylnej kanapie – co prawda mamy do czynienia z autem, które od początku projektowane było jako elektryk, ale podłoga położona jest nadzwyczaj wysoko.

Efekt? Podkulone nogi i praktycznie zerowe podparcie ud ze strony siedziska. Co gorsza, jeśli macie ponad 180 cm wzrostu głowę prędzej zaklinujecie o sufit, niż oprzecie o zagłówek. Pęd za modą znów wygrał z pragmatyzmem. W obliczu rozmiarów auta zaskakująco mały jest bagażnik. Ten liczy skromne 416 l, podczas gdy rywale mogą pochwalić się kufrem o 60, a nawet ponad 100 l większym. Wyniku nie poprawia frunk, ponieważ go nie ma. I nie będzie.

Toyota C-HR+
Toyota C-HR+ © WP Autokult | Filip Buliński

Na szczęście nie brakuje elementów, którymi Toyota się broni. Jednym z nich jest kokpit, który przemówi do tradycjonalistów. Owszem, mamy 14-calowy ekran multimediów oraz 7-calowy wyświetlacz cyfrowych zegarów (na który patrzymy znad kierownicy, jak w Peugeotach), ale Japończycy nie pożegnali się z fizycznymi przyciskami czy pokrętłami. Deska rozdzielcza została na dobrą sprawę przejęta wprost od większego bZ4X po liftingu i nie można odmówić jej wygody obsługi.

Przydałoby się za to więcej miejsc do odłożenia szpargałów – przestrzeń pod ekranem została zdominowana przez dwie indukcyjne ładowarki – oraz wygodniejsze wyprowadzenie gniazd USB-C. Te znajdują się w przestrzeni pod tunelem środkowym i "dotarcie" do nich na ślepo graniczy z cudem.

  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
[1/9] Toyota C-HR+ Źródło zdjęć: WP Autokult | Filip Buliński

Zwyczajny tylko z pozoru

Momentami może się wydawać, że C-HR+ niczym specjalnym, poza wyglądem, się nie wyróżnia. Że jest po prostu kolejną pragmatyczną Toyotą i próbą spełnienia swoistego obowiązku posiadania elektryka w ofercie. Tak poniekąd było z bZ4X, ale Japończycy odrobili lekcje. Nowy model wyposażony jest we wszystkie rzeczy, które powinny znaleźć się na pokładzie przykładnego auta na prąd – w podstawie dostajemy pompę ciepła, przygotowanie akumulatora do ładowania można ustawić manualnie lub automatycznie, a przez każdą podróż "suchą stopą" ma nas przeprowadzić asystent planowania podróży.

Toyota C-HR+
Standardowo samochód może być ładowany prądem AC o mocy 11 kW. Za dopłatą moc można zwiększyć do 22 kW © WP Autokult | Filip Buliński

Warianty akumulatorowe, podobnie jak w odświeżonym bZ4X, będą dwa – mniejszy ma 57,7 kWh pojemności i pozwoli przejechać do 456 km na jednym ładowaniu, natomiast większy ma 77 kWh i ma zapewnić zasięg przekraczający 600 km. Tą wartością C-HR+ przebija się spośród licznej konkurencji i skutecznie zwraca na siebie uwagę. Chęć jej osiągnięcia podyktowana była zresztą sugestiami klientów – zapytani o zasięg, który przekonałby ich do zakupu elektryka, wskazywali właśnie 600 km.

Mniejszy akumulator parowany jest ze 167-konnym silnikiem i napędem na przednią oś, natomiast większy – z mocniejszą 224-konną jednostką oraz dwusilnikowym napędem o mocy 343 KM kierowanym na obie osie. Środkowy wariant jest tym dalekozasięgowym, natomiast ja miałem okazję sprawdzić najmocniejszą odmianę, która, według producenta, przejedzie do 546 km.

Toyota C-HR+
II rząd wypada nieco "nudno" na tle konkurentów - rywale oferują tu szereg udogodnień, uchwyty, multum kieszeni i innych przydatnych rzeczy. W Toyocie jest "baza" - podłokietnik i kieszeń w oparciu fotela. Brakuje nawet przelotki do bagażnika © WP Autokult | Filip Buliński

Zapewnienia Toyoty niewiele mijają się z rzeczywistością. Podczas jazd po drogach krajowych, podparyskich miasteczkach oraz drodze szybkiego ruchu, komputer pokazywał średnie zużycie na poziomie 14,6 kWh/100 km, co dałoby 527 km zasięgu. Są to wartości, którymi Toyota może stawać w szranki z dotychczasowymi liderami segmentu. Pamiętajmy też, że mówimy o wersji AWD, która z założenia zużywa więcej energii, niż wariant z napędem na jedną oś.

Także mocą ładowania na poziomie 150 kW i czasem uzupełnienia energii od 10 do 80 proc. wynoszącym 28 min C-HR+ nie odstaje od rynkowych standardów. Lepsze parametry były trudne do osiągnięcia z uwagi na 400-woltową architekturę oraz chęć zapewnienia gwarancji na baterię – Toyota obiecuje spokój na 10 lat lub aż milion kilometrów pod warunkiem regularnych kontroli. Jak zapewnił mnie podczas rozmowy szef inżynierów Daisuke Ido, zespół już przygotowuje platformę 800-woltową, ale ta najpierw pojawi się we flagowych modelach.

Toyota C-HR+
Fotele są bardzo wygodne, zapewniają świetną pozycję a w standardzie są (razem z kierownicą) podgrzewane © WP Autokult | Filip Buliński

Największym zaskoczeniem nie były jednak możliwości zasięgowe, a prowadzenie. Dotychczasowe modele Toyoty (nie licząc stricte sportowych aut z rodziny GR) nie wywoływały wypieków na twarzy. Kierownica chodziła bardzo lekko i nie przekazywała kierowcy zbyt wiele informacji, a zawieszenie chętnie uginało się na łukach i nie kryło swojej niechęci do dynamicznej jazdy.

W C-HR+ jest inaczej. Inżynierowie podczas prezentacji wielokrotnie podkreślali istotę projektowania podwozia pod europejskie gusta i muszę przyznać, że wyszło im to nadzwyczaj dobrze. Podwozie oparte na niezależnym układzie przy obu osiach, jest sprężyste, responsywne i przyjemnie układa się w zakręcie. Swój udział ma niski środek ciężkości, który jest położony o 25 mm niżej, niż w spalinowym C-HR i aż o 65 mm niżej, niż w bZ4X.

Toyota C-HR+
Bazowa Toyota C-HR+ waży 1810 kg, natomiast wariant z większym akumulatorem - 2050 kg © WP Autokult | Filip Buliński

Do tego dochodzi układ kierowniczy o nieprzesadzonej sile wspomagania i bardzo wygodna pozycja za kierownicą, z którą u Toyoty także różnie bywało. Całość owocuje zaskakująco przyjemnymi doznaniami, a zestrojenie całości dobrze koreluje z niemałą mocą 343 KM. Ta jest w stanie rozpędzić Toyotę do 100 km/h w zaledwie 5,2 s. Dobrze więc, że zadbano o odpowiednią kontrolę nad autem.

Postęp to podstawa

Chociaż od wprowadzenia bZ4X nie minęło dużo czasu, trudno nie dostrzec postępu, jakiego dokonała Toyota. Japończycy zauważyli błędy i nie popełnili ich drugi raz. C-HR+ pod wieloma względami pozostaje pragmatyczną Toyotą, ale nie ginie wśród licznej konkurencji.

Toyota C-HR+
Toyota C-HR+ © WP Autokult | Filip Buliński

Model ma normalną, dobrze kojarzącą się nazwę, prowadzi się wyśmienicie, a obiecywanym zasięgiem stawia się wśród liderów w segmencie. Ma swoje wady i raczej nie będzie dobrym wyborem dla rodziny 2+2. Tym niemniej, jeśli cena, zgodnie z deklaracjami, faktycznie będzie niska, możemy mieć kolejnego pretendenta do tytułu lidera rankingu sprzedaży.

  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
  • Toyota C-HR+
[1/30] Toyota C-HR+ Źródło zdjęć: WP Autokult | Filip Buliński
Wybrane dla Ciebie
Nowa Fiesta w 2028 roku? Dyrektor zdradza plany dot. tanich aut
Nowa Fiesta w 2028 roku? Dyrektor zdradza plany dot. tanich aut
Najtańsza Tesla Model Y doczekała się wersji Long Range. Znamy cenę i zasięg
Najtańsza Tesla Model Y doczekała się wersji Long Range. Znamy cenę i zasięg
Mini poszło w elektromobilność. Wyniki mówią same za siebie
Mini poszło w elektromobilność. Wyniki mówią same za siebie
Nadchodzi nowe BMW M3. Będzie piekielnie mocne i będzie elektryczne
Nadchodzi nowe BMW M3. Będzie piekielnie mocne i będzie elektryczne
Dacia planuje kolejnego elektryka. Tym razem nie będzie chiński
Dacia planuje kolejnego elektryka. Tym razem nie będzie chiński
7-osobowa Škoda na prąd jeszcze w tym roku. Znamy nazwę
7-osobowa Škoda na prąd jeszcze w tym roku. Znamy nazwę
Częściowo wycofują się z elektryków. Stracą 6 mld dolarów
Częściowo wycofują się z elektryków. Stracą 6 mld dolarów
Chińczycy wybrali najlepsze auto roku. Zaprojektował je Polak
Chińczycy wybrali najlepsze auto roku. Zaprojektował je Polak
Kia EV2 już bez tajemnic. Będzie walczyć w trudnym segmencie
Kia EV2 już bez tajemnic. Będzie walczyć w trudnym segmencie
"Turecka Izera" z sukcesem. Auto jest popularniejsze niż Tesla
"Turecka Izera" z sukcesem. Auto jest popularniejsze niż Tesla
Premiera: Mazda CX-6e - machina nabiera tempa
Premiera: Mazda CX-6e - machina nabiera tempa
Volvo zapowiada EX60 z rekordowym zasięgiem i nowatorskimi pasami bezpieczeństwa
Volvo zapowiada EX60 z rekordowym zasięgiem i nowatorskimi pasami bezpieczeństwa