Spędziłem tydzień ze Škodą Elroq RS. To kolejne auto, które przekonało mnie, że elektryki mogą dawać dużo radości. Mimo wielu zalet nadal jednak szukam ducha RS.
Elektryczne SUV-y zalewają rynek. Škoda nie pozostaje w tyle, a nawet jest jednym z liderów tego trendu. Miałem okazję przez tydzień jeździć jedną z propozycji od czeskiego producenta. Nie byle jaką propozycją, bo Škodą Elroq w wersji RS.
Elroq w podstawowej wersji dostępny jest od 164 tys. zł. Za wersję RS, którą testowałem, trzeba już zapłacić ponad 226 tys. zł. Czy warto?
Škoda Elroq RS - wrażenia z jazdy
Pora na pierwszy duży plus dla Elroqa RS. To auto po prostu bardzo dobrze się prowadzi. Wygodne fotele, bardzo dobrze zaprojektowana i nie za duża kierownica, no i informacje, które przekazuje kierowcy - auto bardzo precyzyjnie przenosi to, co dzieje się na drodze (co nie jest dziś takie oczywiste).
Dzięki temu, że to elektryk, jazda jest też bardzo dynamiczna. Skuteczne są także hamulce, które dobrze radzą sobie z masą auta. Jedyne zastrzeżenie? Niewielkie różnice między trybami jazdy. Najbardziej wyróżnia się oczywiście tryb "sport", który daje najwięcej frajdy… ale o tym jeszcze później.
Jeden z wniosków, które mam po tygodniu z Elroqiem RS? Kierowca wcale nie potrzebuje masy wyświetlaczy o przekątnej kilkunastu cali. Škoda proponuje wyświetlacz cyfrowych zegarów o przekątnej zaledwie 5 cali i panel środkowy systemu multimedialnego o przekątnej 13 cali. I wiecie co? Tyle wystarczy. Nie kupuję polityki niektórych producentów, którzy ścigają się na jak największe ekrany.
WIDEORytm miejsca. Mazda CX-60
Škoda daje jeszcze możliwość włączenia wyświetlacza head-up, ale osobiście, po kilku minutach jazdy go wyłączyłem, ponieważ za bardzo mnie rozpraszał.
Elroq naszpikowany jest też elektroniką. Do dyspozycji kierowcy są m.in. aktywny asystent podróży czy asystent parkowania. W tym drugim ciekawą opcją jest parkowanie na zapamiętanym miejscu (ten sam box w garażu czy miejsce przed domem). Wtedy auto może do niego dojechać samo nawet z odległości 50 m.
Podobnie jak m.in. w BMW, możliwe jest również zdalne parkowanie i wyjeżdżanie z miejsc za pośrednictwem aplikacji. Kierowca nie musi wtedy siedzieć w aucie. Dla fanów bardziej tradycyjnego parkowania auto wyposażono w system kamer 360 stopni i czujniki zapobiegające kolizjom.
Elroq ładuje się z maksymalną mocą 185 kW. Na szybkich ładowarkach oznacza to, że od 10 do 80 proc. auto naładujemy w nieco poniżej 30 min. Producent deklaruje zasięg na poziomie 549 km.
Wzorowa konfiguracja
Myśląc o Škodach w wersji RS, od razu na myśl przychodzi charakterystyczny limonkowy lakier, który producent nazywa "zieleń mamba". W ostatnich latach był to znak rozpoznawczy usportowionych aut tej marki. Elroqa RS również można skonfigurować w ten sposób, ale do mnie trafiła inna wersja kolorystyczna i wcale tego nie żałuję. Szary mat jest bowiem równie dobrym wyborem i rewelacyjnie pasuje do zamysłu tego auta. Świetnie prezentuje się też napis "RS" widoczny po obu stronach auta obok lusterek.
Jak przystało na RS-a, mamy też wyróżniające się wnętrze, w tym wykończenie z ekoskóry, mikrofibry i elementów stylizowanych na włókno węglowe, a do tego sportowe fotele czy specjalne obszycia zieloną nicią widoczne na desce rozdzielczej, tapicerce i kierownicy. Wszystko to mówi kierowcy - siedzisz w Škodzie RS.
Elroq nawet w wersji RS ma swój rodzinny pierwiastek, który objawia się sporym i pakownym bagażnikiem o pojemności 470 l. Gdy tylna kanapa zostanie złożona, mamy do dyspozycji aż 1580 l. Całość uzupełniają sprytne i przydatne na co dzień rozwiązania - mamy kieszeń pod półką (np. na kable czy lekkie zakupy), ale także znane użytkownikom Škody przegródki, które można na rzep przypiąć do podłogi bagażnika i w ten sposób dowolnie konfigurować. Do dyspozycji jest także niewielki przedni bagażnik, ale ledwo zmieścimy tutaj kable do ładowania, pod warunkiem, że odpowiednio je ułożymy.
Co z RS zostało w elektrycznych RS?
Na papierze Elroq RS wygląda jak prawdziwy RS. 340 KM, przyspieszenie do 100 km/h w 5,4 s i prędkość maksymalna na poziomie 180 km/h. Problem w tym, że czułem, że jadę po prostu elektrykiem. Dynamika, moc, przyspieszenie - to wszystko charakteryzuje teraz znakomitą większość aut z takim napędem. Gdzie jest więc ten duch RS?
Fakt, auto jest nieco mocniejsze od najmocniejszej wersji nie-RS, która dysponuje mocą 286 KM i przyspiesza do 100 km/h w 6,6 s. Różnicę więc widać, ale nie czuć "tego czegoś". To po prostu mocniejszy elektryk z ładnym logo przyklejonym na błotnikach. Nie zrozumcie mnie źle, świetnie się bawiłem w tym aucie i uważam, że jego wyposażenie i wygląd plasują go w czołówce segmentu. Nie czułem w nim jednak do końca ducha RS. Może po prostu trudno wyczuć go w elektrykach?
- Stosunek ceny do jakości
- Wykonanie wnętrza
- Sportowy wygląd
- Świetny lakier (szary mat)
- Ogólne wrażenia z jazdy
- Prowadzenie
- Bogate wyposażenie
- Ciężko wyczuć "ducha RS"
- Lakier trudny w utrzymaniu
Auto do przeprowadzenia testu zostało użyczone przez importera. Firma użyczająca nie miała wpływu na treść ani wglądu w nią przed publikacją. Jest to niezależna recenzja dziennikarska.