Wielka wtopa Amerykanów. Sprzedaż spadła o 90 proc.
Aż chciałoby się powiedzieć: "no któż by się spodziewał?". Dodge właśnie doświadcza efektów swoich niedawnych decyzji, które polegały na wycofaniu V8 z flagowego coupe oraz sedana i zastąpieniu ich bezdusznym napędem elektrycznym. W efekcie ogrom klientów odwrócił się od marki, ale niewykluczone, że Amerykanom niedługo uda się odwrócić złą kartę.
U Dodge’a zrobiło się nerwowo. Stellantis, do którego należy marka, podsumowała właśnie pierwsze półrocze 2025 r. w Ameryce Północnej. Delikatnie mówiąc, nie jest najlepiej. Koncern zaliczył bowiem spadek sprzedaży o 11 proc. Głównym winowajcą niechlubnego wyniku jest Dodge. Sprzedaż amerykańskiej marki w pierwszym półroczu 2025 r. spadła aż o 49 proc.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Plebiscyt Samochód Roku Wirtualnej Polski 2025
Podczas gdy od początku roku do końca czerwca 2024 r. marka sprzedała ponad 92,7 tys. pojazdów, w tym samym okresie 2025 r. liczba ta wyniosła 47,5 tys. aut. Trudno nie zauważyć, że jednym z głównych powodów takiego stanu jest decyzja o wyrzuceniu z oferty kultowego V8 w nowej generacji Chargera, który występuje w dwóch nadwoziach i zastępuje jednocześnie Challangera.
Zamiast tego pod muskularnym nadwoziem zagościł, mocarny co prawda, ale elektryczny napęd. Tak radykalna zmiana nie spodobała się klientom, którzy, jak widać, momentalnie odwrócili się od marki. W pierwszej połowie 2024 r. sprzedano 26 876 sztuk spalinowego Chargera i 21 217 sztuk spalinowego Challengera. W analogicznym okresie 2025 r. na elektrycznego następcę zdecydowało się zaledwie 4299 osób, co oznacza spadek o ponad 90 proc. Duży spadek sprzedaży, bo aż o 52 proc., zaliczył także crossover Hornet. Jedynie Durango może pochwalić się wzrostem zainteresowania, choć nieznacznym, bo tylko o 4 proc.
Niewykluczone, że wiele osób wstrzymało się z decyzją o kupnie nowego Chargera do momentu debiutu spalinowej wersji, która miała pojawić się dopiero na koniec 2025 r. Zamiast V8, klienci mieli jednak otrzymać rzędowy silnik 6-cylindrowy. Ostatnie wydarzenia mogą jednak przekonać ich, by ponownie przełożyć decyzję o zakupie.
Po zmianach w zarządzie Stellantisu, do pracy wrócił bowiem Tim Kuniskis, któremu Dodge zawdzięczał najostrzejsze odmiany Challengera i Chargera. Objął on teraz nadzór m.in. nad Ramem, Chryslerem, Jeepem oraz Dodgem i już rozpoczął program przywracania V8. Na razie udało się to z pick-upami, ale niewykluczone, że wkrótce ujrzymy znów rodzinę V8 Hemi pod maską nowego Chargera. Trzymamy za to mocno kciuki.