W informacji prasowej czytałem, że "Lexus LM to pierwszy model marki w Europie, który łączy komfort ekskluzywnej limuzyny z nadwoziem przestronnego minivana", co uważam za niezbyt dobry obraz tego, z czym miałem kontakt. Ten samochód łączy komfort nie ekskluzywnej, tylko luksusowej limuzyny i nie z nadwoziem minivana, tylko z pokładem prywatnego odrzutowca. Jedno, czego w nim brakuje, to lokaja.
Czym jest Lexus LM?
Lexus LM nie ma w sobie – jak dla mnie – za grosz ekskluzywności, którą mają samochody marek Rolls-Royce czy Bentley i nie jest nawet tak ekskluzywny jak bardziej przyziemne od brytyjskich aut Mercedes Klasy S i BMW Serii 7. To też nie jest auto na pokaz, którym chcesz udowodnić, jak jesteś bogaty czy odnaleźć się w gronie najbogatszych. W takim otoczeniu, wychodząc z LM-a, będziesz wyglądał jak gość, który nie ma swojej limuzyny i ktoś załatwił ci shuttle'a. Być może ta skromność samochodu ma swoje zalety, ale trzeba mieć odpowiedni charakter.
To samochód, w którym w ogóle nie liczy się to, co ma pod maską, jakie ma podwozie, jak się go prowadzi, jakiej jest marki, czy jak wygląda. Jego wnętrze z tyłu to pokój, to pierwsza klasa w samolocie czy pokład prywatnego odrzutowca. To miejsce, w którym bez żadnych niedogodności przedłużasz komfortową podróż, przenosząc się z powietrza na ląd.
Czteroosobowy, a tak naprawdę dla dwóch osób
Na rynku pojawią się dwie wersje Lexusa LM, różniące się kabiną i przeznaczeniem. Na razie nie ma podziału pod kątem nazewnictwa, nie będzie wersji, choć w mojej opinii pojawi się jakieś określenie w cenniku, które oddzieli te dwa warianty.
Wyższa specyfikacja to ta czteroosobowa, przeznaczona w praktyce dla dwóch pasażerów. Z przodu siedzi kierowca i najwyżej ochroniarz lub asystent - generalnie "nikt istotny", a na pewno nie właściciel auta.
Z tyłu są dwa fotele z masażem i ogromnym zakresem regulacji w stylu znanym tylko z topowych limuzyn. Choć przyznam, że w maybachu GLS, nowym range roverze, ani też w rollsie nie jest tak wygodnie. Jest bardziej ekskluzywnie, bo bez wątpienia rolls przekonuje materiałami, wykonaniem, pluszowym dywanikiem czy absolutnym wyciszeniem, ale koniec końców, gdybym miał spędzić tu np. 8 godzin w podróży po 12—godzinnym locie, wybrałbym LM-a. Choćby dlatego, że niczego tu nie brakuje, a fotele można całkowicie położyć.
Kabina z tyłu jest oddzielona jak w klasycznej limuzynie ścianą od kierowcy. Sama tylna strefa jest też podzielona na dwie, choć już nie fizycznie. Za to każdy z pasażerów może regulować wszystko po swojemu - oświetlenie nastrojowe, klimatyzację czy audio. Przed nimi rozpościera się gigantyczny 48-calowy ekran (nie dało się go włączyć, więc nie wiem, jakiej jest jakości), który sprawia, że 31-calowy z BMW i7 po prostu blednie.
Ten w Lexusie LM daje się podzielić na dwa mniejsze, jeśli jeden z pasażerów chce obejrzeć film, a drugi pograć na konsoli. Do tego dobrano 23-głośnikowy system audio Mark Levinson i słuchawki dla każdego, a portów USB jest tak dużo, jak tylko mogło być.
Schowków jest jeszcze więcej i tu nie przesadzam – są w każdym miejscu, w które zajrzysz. Mniejsze, większe, czasami kieszonki, a z przodu lodówka. Są też stoliki, choć maleńkie. Każdy z pasażerów może sterować też otwieranym dachem, choć ten ma wielkość jak okienko w samolocie.
W informacji prasowej czytamy: "W trakcie prac nad autem konsultowano się z producentami prywatnych odrzutowców oraz najzamożniejszymi klientami, by sprostać ich oczekiwaniom. Okazało się, że dla nich najwyższy poziom luksusu oznacza przestrzeń, w której mogą się zrelaksować zarówno fizycznie, jak i psychicznie". Moja odpowiedź: widać!
Większość elementów obsługuje się pilotem dotykowym w kształcie smartfona, ale nie tak powolnym lub ze skomplikowanym interfejsem jak u konkurencji. Jest tak prosty, jakby projektowano go dla dzieci, choć w tych przedprodukcyjnych egzemplarzach (tym razem naprawdę takie były) nie wszystko działało.
Siedmiomiejscowy, ale tak naprawdę dla sześciu osób
W sześciomiejscowym (choć Lexus twierdzi, że siedmio) jest nieco inaczej, ale podobnie. Te same fotele nie mają funkcji masażu i spania, a kierowcę od pasażerów z tyłu nie dzieli już ścianka. To dlatego, że ta wersja może być jednocześnie autem do przewożenia grupy VIP-ów, jak i samochodem rodzinnym dla osób ze specyficznym gustem. I wtedy taki LM staje się bardzo mocnym konkurentem nie tylko dla GLS-a i Klasy V Mercedesa czy BMW X7, ale też dla uwielbianego u nas Chryslera Pacyfiki.
Auto jest najwygodniejsze w drugim rzędzie, jest tam bardzo dużo przestrzeni, ale za tymi fotelami są dwa kolejne, składane jak w starym Land Cruiserze – do góry i na boki. Nie zmienia to faktu, że i te siedzenia są wygodne, a przestrzeni dla pasażerów, nawet dorosłych, jest dużo. Od biedy pośrodku można posadzić trzecią osobę – jest dla niej pas i zagłówek – tylko to transport na poziomie "jechaliśmy w sześciu w maluchu".
Z przodu to SUV Lexusa, jak i w podwoziu
Przednia część modelu LM, choć zaprojektowana nieco inaczej, mocno nawiązuje do SUV-ów Lexusa, czyli modeli NX czy RX. Środkowy ekran, kierownica i cyfrowe wskaźniki – to już znamy. Choć kierownica nie ma dotykowych pól, lecz klasyczne przyciski. Kierowca i pasażer mają też bardzo wygodne, mięciutkie fotele, ale tak naprawdę trudno je ocenić siedząc w nich zaledwie przez kilka minut.
Cała kabina z przodu zachwyca przejrzystością, zwłaszcza w okolicy słupków A, które podzielono na dwa. Bardzo dobrze prezentują się też materiały, choć ich spasowanie w tych egzemplarzach nie było zbyt dobre.
Podwozie i zespół napędowy też są wspólne z SUV-ami. Dlatego pod maską mamy jednostkę wolnossącą 2.5 o mocy 250 KM w duecie z napędem hybrydowym, oznaczonym jako 350 h. Jest napęd na cztery koła, a przekładnię obsługujemy tradycyjnym dla marki drążkiem. Co warto podkreślić, auto nigdy nie było vanem projektowanym również jako użytkowy, więc dobrze to rokuje w kwestii wyciszenia i komfortu jazdy.
Lexus LM ma 5130 mm długości, 1890 mm szerokości oraz 1945 mm wysokości, a rozstaw osi to 3000 mm. Proporcje są więc typowe dla klasycznego vana, choć jak na niego popatrzeć, to ta wielkość znika w dziwacznej stylistyce. Myślę jednak, że sama stylistyka nie ma tu większego znaczenia, bo Lexusa LM docenią głównie osoby dojrzałe, które już zdały sobie sprawę z faktu, że podróżuje się wewnątrz.
Kiedy i za ile?
Auto zostało zaproponowane krajowym importerom przez Lexus Europe trochę z zaskoczenia, ale nie będzie obsuwy z wprowadzeniem na rynek. Samochód pojawi się u nas już jesienią.
Polska jest szacunkowo najlepszym rynkiem w Europie dla tego samochodu, który będzie sprzedawany głównie do hoteli i firmom zajmującym się transportem bogatych osób. Cena nie jest jeszcze znana. Szacunkowo może to być okolica 500 tys. zł, bo nie będzie rozdrabniania się w cenniku na wersje wyposażenia czy dodatki.