Lamborghini w ostatnich latach postanowiło nareszcie wejść do świata elektromobilności. Przykładów z miesiąca na miesiąc pojawia się coraz więcej. Szalony flagowiec w postaci Lamborghini Revuelto zachwycił fanów ogromnymi osiągami jego hybrydy plug-in. Z tej samej technologii korzysta również najnowszy Urus SE, a w ten typ układu wyposażony będzie również następca modelu Huracán.
Nie można również zapominać o imponującym samochodzie koncepcyjnym, który był pierwszym podejściem Włochów do aut elektrycznych. Lamborghini Lanzador to potężny, 2-drzwiowy SUV, który ma być zapowiedzią nowej ery dla producenta. Nie oznacza to jednak, że firma podjęła już decyzję co do swojej przyszłości i stawia wszystko na elektryki.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Italdesign Zerouno: superauto, którego nie kupisz. Nie chodzi o cenę
Lamborghini Lanzador pojawi się najszybciej w 2028 r. i nie ma mowy o przyspieszeniu tej daty. Czy jednak za tym samochodem pójdą następne, a marka z Sant’Agata Bolognese będzie wydawać kolejne modele na prąd? Dość nieprzekonującej odpowiedzi na to pytanie udzielił w rozmowie z "Bloombergiem" dyrektor generalny Lamborghini, Stephan Winkelmann.
W pełni elektryczne supersamochody na razie nie są czymś, co się sprzedaje. Jest na to za wcześnie i dopiero w dłuższej perspektywie przekonamy się, czy i kiedy to nastąpi. [...] Podczas gdy osiągi nie będą dla aut elektrycznych żadnym problemem, niektórych emocjonalnych aspektów — jak dźwięk silnika V10 Huracána — nie da się odtworzyć.
Chociaż według obecnych planów rok 2035 przyniesie ze sobą zakaz sprzedaży samochodów spalinowych, zasady gry mogą zmienić paliwa syntetyczne. Ogromnym wkładem w ich rozwój może pochwalić się Porsche, sąsiad Lamborghini z koncernu VAG. To właśnie e-paliwa mogą być nowym celem wielu producentów, jeżeli Unia Europejska nadal będzie podtrzymywać pomysł zakazu sprzedaży spalinówek.