Nieco ponad cztery lata po premierze nadszedł czas na face lifting Taycana. Samo Porsche mówi o nim "gamechanger, next level". Zmian należy jednak szukać mniej w designie, a bardziej w technice. Z zewnątrz Taycan zyskał przede wszystkim nowe, bardziej aerodynamiczne koła, zderzaki nabrały nieco kanciastych linii, reflektory są teraz płaskie, a z tyłu można sobie zażyczyć podświetlany napis Porsche.
Technika elektrycznego napędu otrzymała zmiany, które obroniłby się nawet w przypadku nowej generacji auta. Porsche ulepszyło Taycana nawet w dziedzinach, w których i tak już przewyższał konkurencję. Dzięki nowej chemii ogniw akumulatora poprawiono gęstość energii, tym samym wzrosła pojemność baterii do aż 105 kWh, za tym poszedł też o nawet 35 proc. większy zasięg, moc ładowania wzrosła do aż 320 kW i dzięki temu skrócił się też czas ładowania – uzupełnienie 10-80 proc. ma zajmować teraz tylko 18 minut. Przybyło także mocy: Taycan Turbo S rozwija w trybie overboost podczas procedury launch control aż 952 KM i katapultuje się od 0 do 100 km/h w niewiarygodne 2,4 s. Tym samym jest najszybszym i najmocniejszym seryjnie produkowanym Porsche. Osiągami przebija nawet hybrydowe 918 Spyder. Zaciekawieni? Więcej elektrosmaczków zdradzam w wideo.