Zapowiedź ID.X to spora niespodzianka. Tym bardziej, że nie trafiła do mediów za pośrednictwem oficjalnych kanałów, lecz dzięki wysiłkom samego szefa. Najwyraźniej Pan Brandstätter jest bardzo dumny z nowego dzieła. Sądząc po zapowiedziach, ma ku temu powody.
Dwa silniki elektryczne o łącznej mocy 330 KM, napęd na 4 koła i 1400 kg wagi to parametry, których nie powstydziłyby się mocne hot hatche. Zresztą jak widać, auto jest nie tylko mocniejsze od Golfa R, ale też zauważalnie lżejsze od niego. Niestety w kwestii przyspieszenia ustępuje miejsca spalinowemu rywalowi. Z czasem 5,3 sekundy do setki bije za to słabszego Golfa GTI.
Jakby tego było mało, na pokładzie znajdzie się tryb drift i masa sportowych dodatków, także wizualnych. Zresztą widać to na zdjęciach opublikowanych przez Brandstättera - spore felgi i zielone akcenty zmieniły nieco nudne ID.4 w ciekawie wyglądający wóz.
Pytanie co dalej? ID.X póki co jest jedynie konceptem, więc oficjalnie nie wiadomo czy i ewentualnie kiedy trafi do produkcji. Z drugiej jednak strony większy ID.4 ma już ostrzejszy odpowiednik w postaci GTX. Nie zdziwię się więc, jeśli podobny zabieg znajdzie zastosowanie w kompakcie.
Nie pozostaje nic innego, jak czekać na dalszy rozwój sytuacji. Biorąc jednak pod uwagę tempo, w jakim VW uzupełnia elektryczną gamę, wszystko powinno wyklarować się już niebawem.