W Brukseli zapadła ostateczna decyzja. Przy sprzeciwie Polski i wstrzymaniu się od głosu Włoch, Bułgarii i Rumunii przyjęto rozporządzenie dotyczące samochodów. Po 2035 r. w krajach Unii Europejskiej nie będzie można sprzedawać nowych aut emitujących dwutlenek węgla. Przepis o takim brzmieniu miał być przyjęty już na przełomie lutego i marca, ale w ostatniej chwili zamiar zawetowania rozporządzenia ogłosiły Niemcy.
Naszym zachodnim sąsiadom nie odpowiadało planowane wykluczenie ze sprzedaży nawet samochodów, które w globalnym ujęciu nie powodowałyby emisji CO2. Władze Niemiec postawiły więc warunek dotyczący wprowadzenia do unijnych przepisów wyjątku, pozwalającego na sprzedawanie po 2035 r. aut na e-paliwo. W Niemczech, gdzie motoryzacja daje dziś 800 tys. miejsc pracy, sprawa miała czysto gospodarczy wydźwięk. Wyjątek pozwoli na sprzedawanie po 2035 r. aut, jakie znamy dziś.
E-paliwo powstaje z dwutlenku węgla i wodoru pozyskiwanego z wody. Konieczne jest również dostarczenie odpowiedniej energii, by mogły zajść procesy chemiczne. Jeśli energia jest pozyskiwana w zielony sposób, to w globalnym rozrachunku używanie samochodu na e-paliwo jest bezemisyjne. Władze UE zgodziły się na warunek Niemiec, ale żądają opracowania technologii, która nie pozwoli jeździć autom na e-paliwo po zatankowaniu zwykłej benzyny.
– Cieszę się, że UE wywiązuje się ze swoich obietnic z pakietu Fit for 55. Nowe przepisy stworzą możliwości dla najnowocześniejszych technologii i impuls dla przemysłu do inwestowania w przyszłość wolną od paliw kopalnych – stwierdziła cytowana przez Polską Agencję Prasową Romina Pourmokhtari, szwedzka minister klimatu i środowiska.
W 2026 r. Komisja Europejska dokona szczegółowej analizy postępów działań na drodze do realizacji przyjętego właśnie rozporządzenia. Analizie poddane zostaną również same przepisy o zakazie sprzedaży aut spalinowych.