Miały być tylko elektryki. Szwedzi oficjalnie zmieniają zdanie

Zmiana kursu w Volvo przybiera oficjalną formę. Marka, która od lat zarzekała się, że po 2030 r. nie sprzeda żadnego auta spalinowego, modyfikuje swoją strategię i stawia na hybrydy plug-in.

Volvo V90 T8Volvo V90 T8
Źródło zdjęć: © Autokult | Szymon Jasina
Aleksander Ruciński

Volvo porzuca plan forsowany od 2021 r. jako jedyne słuszne rozwiązanie. Mowa o strategii zakładającej sprzedaż wyłącznie aut elektrycznych po 2030 r. Szwedzi zorientowali się, że klienci mają nieco inne zdanie na ten temat. Postanowili więc zmodyfikować swoje założenia.

Jak wynika z oficjalnego komunikatu prasowego marki, elektryfikacja nadal jest absolutnym priorytetem, lecz w ofercie znajdzie się również miejsce dla innych rodzajów napędu. Szwedzi otwierają się na hybrydy plug-in, które wraz z pełnoprawnymi elektrykami mają odpowiadać za przynajmniej 90 proc. sprzedaży po 2030 r.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo


DLA CIEBIE
Jedna noc. Jedno auto. Jeden prowadzący. Miasto po godzinach. After HOURS by Cupra


Plan wydaje się śmiały, ale wykonalny. Z pewnością bardziej niż w przypadku pełnej elektryfikacji. Co więcej, daje pole manewru w kwestii klasycznych silników spalinowych, które wciąż mogą stanowić 10 proc. gamy.

"Jasne jest, że przejście na elektryfikację nie będzie liniowe, a klienci i rynki adaptują się do zmian z różną prędkością" - stwierdza szef Volvo, Jim Rowan, w oświadczeniu opublikowanym 4 września.

Warto wspomnieć, że Volvo nie jest pierwszą marką, która łagodzi swoje elektromobilne cele. Otwartość na silniki spalinowe ogłosiły także Volkswagen, Porsche, Audi a nawet Ford, który tak jak Volvo zamierzał zrezygnować z jednostek spalinowych po 2030 r.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE