Podczas niedawnej sesji pytań i odpowiedzi z udziałem Carlosa Tavaresa podniesiono temat ostrzejszych norm emisji spalin Euro 7, które mają obowiązywać od 2025 roku. Szef koncernu Stellantis nie szczędził gorzkich słów na ten temat.
Tavares stwierdził, że ostrzejsze limity zanieczyszczeń takich jak tlenki azotu i tlenki węgla proponowane dla norm Euro 7 są bezużyteczne i w obecnych czasach przynoszą efekt przeciwny do zamierzonego. Zmuszają bowiem producentów do skupiania się na ekstremalnej optymalizacji silników spalinowych, chwilę przed nastąpieniem pełnej elektryfikacji.
"To nie jest przydatne, za to jest kosztowne, nie przynosi żadnych korzyści klientom ani środowisku. Kwestia emisji silników spalinowych jest obecnie czymś, co nie ma żadnego sensu" - wyjaśnił Tavares cytowany przez Reutersa.
Szef koncernu Stellantis nie po raz pierwszy krytykuje normy Euro 7, zmuszające producentów do inwestowania w dalszy rozwój jednostek spalinowych, które zaledwie kilka lat później mają zostać całkowicie zakazane w nowych autach w Europie.
Wyjaśnił, że w związku z tym Stellantis ograniczy swoje zaangażowanie w Euro 7 do minimum, skupiając się na maksymalnym przyspieszeniu przystępnej cenowo elektryfikacji.