Nie oszukujmy się, nie jest to wielki wyczyn. Manualne przekładnie nie są zbyt popularne za Oceanem. Uwielbienie Amerykanów do automatycznych skrzyń biegów jest tak ogromne, że "manual"nierzadko wymienia się tam w żartach jako najlepsze zabezpieczenie antykradzieżowe. Wyniki sprzedaży zdają się to potwierdzać - obecnie auta ze skrzynią manualną stanowią zaledwie 1,1 procent nowo kupowanych pojazdów.
Nic więc dziwnego, że większość kierowców z USA nigdy nie miała do czynienia z tym typem przekładni. Jest ona tak mało popularna, że ustępuje w statystykach nawet pojazdom elektrycznym, do niedawna uznawanym za dość niszowe. W trzecim kwartale 2019 roku na tamtejszym rynku pojazdy zasilane prądem stanowiły 1,9 procent sprzedaży.
Chć oba wyniki nie są imponujące, to pokazują, że zarówno skrzynie manualne, jak i samochody elektryczne to raczej margines rynku. Jednak fakt, że że elektryki wyprzedziły klasyczne pojazdy z drążkiem zmiany biegów, jest bez wątpienia znakiem czasów. Jesteśmy pewni, że w kolejnych latach ta tendencja będzie się zwiększać. Z każdym rokiem bowiem oferta pojazdów elektrycznych sukcesywnie się poszerza, podobnie jak liczba przekonanych do nich klientów.
W Europie jeszcze długo nie dojdzie do podobnej sytuacji. Nie dlatego, że nie lubimy aut elektrycznych, lecz głównie z powodu przyzwyczajenia do manualnej zmiany biegów. I choć zarówno automaty, jak i pojazdy zasilane prądem zyskują u nas na popularności, zależności takiej jak USA nie uświadczymy raczej jeszcze przez kilkadziesiąt lat.