Naładował auto z publicznego gniazdka. Trafił na pierwsze strony gazet

Kalifornijczycy z pewnością nie spodziewali się, że wywołają takie poruszenie w małym miasteczku w Montanie
Kalifornijczycy z pewnością nie spodziewali się, że wywołają takie poruszenie w małym miasteczku w Montanie
Źródło zdjęć: © MTFP | Eric Dietrich

03.08.2023 15:59, aktual.: 03.08.2023 19:36

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

"Niezidentyfikowany pojazd elektryczny" trafił na pierwsze strony gazet w małym miasteczku w Montanie, kiedy właściciel tesli naładował ją z publicznego gniazdka.

Ładowanie pojazdów elektrycznych stało się obecnie dość łatwe, nawet podczas podróży przez mniej zaludnione obszary. Od czasu do czasu można jednak trafić na problem ze znalezieniem ładowarki. To właśnie przydarzyło się pewnej parze z Kalifornii w USA, która była zmuszona pobrać trochę prądu z publicznego gniazdka w miasteczku Ekalaka w stanie Montana.

Kierowca Tesli skorzystał z publicznego gniazdka w standardzie NEMA 14-50
Kierowca Tesli skorzystał z publicznego gniazdka w standardzie NEMA 14-50© MTFP

Pojazd stanął na głównej ulicy miejscowości liczącej zaledwie 404 mieszkańców, tuż obok niezabezpieczonego gniazdka w standardzie NEMA 14-50. Takich wyjść używa się m.in. do zasilania kamperów czy stanowisk gastronomicznych podczas imprez. Teslę udało się podładować, ale na tym historia się nie kończy.

Sytuacja wywołała takie poruszenie, że "dramat" pary został opisany przez lokalną gazetę, Ekalaka Eagle, a następnie trafił też na łamy Montana Free Press. Na pierwszej stronie, tuż obok opowieści o zbliżającej się paradzie zwierzaków, pojawiło się zdjęcie Tesli Model Y podłączonej do publicznego gniazdka z podpisem "pożyczone wolty". Autor materiału opisał samochód jako "niezidentyfikowany pojazd elektryczny" i dodał, że może być to pierwszy samochód elektryczny ładowany w mieście.

Poruszeni historią Kalifornijczycy nie mieli pojęcia, że sytuacja może wywołać aż taką aferę i postanowili zapłacić za "pożyczone wolty". Władze miasta przyjęły od nich 60 dolarów – w gotówce, bo Ekalaka nie ma terminali.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (22)