Maciej Orłoś wpada do galerii ludzi pozytywnie zakręconych. Sprzedaje auta z chińskiej spółki

Maciej Orłoś wpada do galerii ludzi pozytywnie zakręconych. Sprzedaje auta z chińskiej spółki
Mateusz Lubczański

10.05.2022 08:25, aktual.: 10.03.2023 14:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Na polskim rynku nowych samochodów elektrycznych pojawił się kolejny gracz – należąca do chińskiej grupy Chongqing Sokon Industry marka Seres. Auta dostarczane będą do klientów w ciągu zaledwie kilku dni, a w odpowiedzialnej za sprzedaż spółce Kingsman Finance partnerem jest znany prezenter telewizyjny Maciej Orłoś.

Seres 3 to elektryczny crossover (czego można było się spodziewać) o kompaktowej długości 4,3 m. Ma akumulator o pojemności 53 kWh, co jest rynkową średnią. To konstrukcja litowo-żelazowo-fosforanowa (LiFEPO4). Silnik elektryczny generuje 162 KM, a zasięg podawany przez producenta to 405 km, choć zmierzono go w nieaktualnym cyklu NEDC. W teorii Seres 3 może być naładowany nawet w pół godziny.

Umowa dotycząca sprzedaży SUV-a w Polsce została podpisana na rok i ma charakter hybrydowy. Spółka Kingsman Finance nie ma własnego salonu, ale zamierza podstawiać samochody klientom do testu pod drzwi. Za serwis odpowiedzialny będzie kolejny podmiot – Chwalibóg Motors. "Docelowo chcemy pełnić funkcję multiproduktowego showroomu, oferującego m.in. produkty takich firm jak Genesis Motors czy Damon Motors Inc." – informuje Dariusz Olejnik, właściciel Kingsman Finance.

Seres 3 kosztuje 169 900 zł brutto, a spółka przewiduje sprzedaż od 30 do 50 samochodów w 2022 roku. Auta już są dostępne na rynku norweskim, hiszpańskim czy włoskim. Litwa i Estonia testują je w z udziałem lokalnych firm taksówkarskich. Pierwszym klientem Kingsman Finance w Polsce na zakup elektrycznych aut jest Arval Service Lease Polska, która podpisała umowę na zakup kilkudziesięciu samochodów Seres 3.

Seres 3 team
Seres 3 team© materiały prasowe marki Seres

"Naszą przewagą konkurencyjną jest posiadanie gotowych samochodów i możliwość sprzedaży "od ręki" – stwierdza Maciej Orłoś. Obecnie czas oczekiwania na nowy samochód może wynosić nawet rok, a wzrost sprzedaży odnotowują importerzy, którzy mają auta "na placu". Jest to zależne nie tylko od kwestii półprzewodników, z którymi branża ma problem od dwóch lat, ale i produkcji wiązek, które przyjeżdżały do fabryk z Ukrainy.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (26)