Nowy Lexus ES wyróżnia się zdecydowanie ostrzejszą stylistyką inspirowaną koncepcyjnym modelem LF-ZL. Ogromny grill został zastąpiony bardziej subtelnym przodem, a dynamiczna sylwetka z wyraźnymi przetłoczeniami i czarnymi, połyskującymi akcentami na drzwiach może budzić kontrowersje.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Denza Z9 GT - sztuczki, wirowanie i crabwalk
Ewidentnie zmieniła się także sylwetka auta - boczna linia w tylnej części została wydłużona, przez co samochód nie przypomina już klasycznego sedana, a bliżej mu do liftbacka. Z kolei obecność portu ładowania na przednim błotniku nie jest przypadkowa - Lexus potwierdził, że odmiana elektryczna ES-a będzie oferowana obok znanej już hybrydy, dzięki czemu wybór napędu będzie spoczywał na klientach.
Tył pojazdu przeszedł znaczące zmiany – tradycyjne logo marki zastąpiono napisem "Lexus" rozciągającym się na całej szerokości klapy bagażnika wraz z LED-owym paskiem. Poniżej z kolei umieszczono klosze uzupełniające w kształcie litery "L".
Wnętrze nowego Lexusa ES to krok w stronę minimalizmu i cyfryzacji. Deska rozdzielcza została zdominowana przez 12,3-calowy ekran cyfrowych zegarów oraz 14-calowy wyświetlacz systemu multimedialnego. W wybranych wersjach dostępny będzie również ekran dla pasażera. Zrezygnowano z tradycyjnej dźwigni zmiany biegów na rzecz selektora, a na kierownicy pojawiło się wytłoczone logo "Lexus" zamiast klasycznego emblematu.
Na pokładzie znalazł się także panoramiczny dach z możliwością przyciemnienia jednym przyciskiem oraz tylne fotele z funkcją masażu i indywidualną regulacją klimatyzacji. W zapomnienie idzie konserwatywne podejście Lexusa do kwestii stylu i luksusu - nowością jest odważne wykończenie wnętrza w kolorze bambusowym, a panele wykorzystują technikę druku 3D dla uzyskania efektu struktury tego materiału.
Czas na wymiary - choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, nowy ES jest znacznie większy od poprzednika. Lexus klasy średniej jest teraz 165 mm dłuższy (5140 mm), 55 mm szerszy (1920 mm) i 110 mm wyższy (1555 mm; elektryk jest kolejne 5 mm wyższy), a rozstaw osi został zwiększony o 80 mm do 2950 mm.
Pod maską znajdziemy dwa warianty hybrydowe oparte na silniku o pojemności 2,5 litra. Słabszy generuje 201 KM, natomiast mocniejszy - 247 KM. Oba oferowane będą z napędem na przednią lub obie osie. Zła wiadomość jest taka, że do nas najprawdopodobniej trafi tylko pierwsza z nich. Jeśli informacje się potwierdzą, oznaczałoby to, że ES dalej będzie zostawał w tyle za mocniejszymi i bardziej różnorodnymi napędowo rywalami. Na rynek amerykański przewidziano także 2-litrową hybrydę o mocy 194 KM.
W przypadku elektrycznego wariantu, przewidziano dwie wersje - ES 350e i ES 500e. Pierwszy będzie dysponował napędem na przednią oś i mocą 224 KM, natomiast drugi - napędem na cztery koła DIRECT4 i mocą 343 KM. Lexus nie zdradza na razie ani pojemności akumulatora, ani potencjalnego zasięgu.
Z nowości technicznych nie można pominąć systemu skrętnych kół tylnej osi - koła mają skręcać o cztery stopnie w przeciwnym kierunku do przednich przy niższych prędkościach, poprawiając zwrotność pojazdu. Przy wyższych prędkościach tylne koła skręcają w tym samym kierunku, zwiększając stabilność.
Lexus zastosował również nowe zawieszenie wielowahaczowe z tyłu, co ma poprawić komfort jazdy. Ponadto wzmocniono sztywność nadwozia dzięki wykorzystaniu najnowszej platformy TNGA GA-K od Toyoty, z której korzysta także m.in. nowa Camry.
Mimo że premiera odbyła się już teraz, nowy Lexus ES trafi do sprzedaży dopiero w połowie 2026 r.