Elektromobilność do poprawek. Ambitnych celów nie da się spełnić

BMW i3 zdobyło popularność dzięki możliwości wypożyczenia go w carsharingu
BMW i3 zdobyło popularność dzięki możliwości wypożyczenia go w carsharingu
Źródło zdjęć: © fot. Marcin Łobodziński
Mateusz Lubczański

30.07.2019 10:03, aktual.: 13.03.2023 14:02

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Władze narzuciły sobie tak wysokie tempo elektryfikacji dróg, że same nie spełniają wyznaczonych celów. Plan, by samorządy miały na początku roku auta elektryczne w swoich flotach, nie dojdzie do skutku. Dlatego jego realizację przesunięto o dwa lata.

Założenia elektryfikacji były ambitne. Od 2020 roku samorządy z ponad 50 tys. mieszkańców miały mieć na stanie co najmniej 10 proc. samochodów elektrycznych. To miało wymusić zmianę przyzwyczajeń, sprzyjać skupieniu się na rozwoju miejsc do ładowania oraz przyspieszyć popularyzację takich pojazdów. Po kilku latach ten odsetek miał zostać podniesiony.

Już wiadomo, że cały plan można wyrzucić do kosza. Zmiany wprowadzone w ustawie o biopaliwach przesuwają jego datę realizacji do 1 stycznia 2022 roku. Rok później "elektryki" we flotach mają już stanowić 20 proc. aut. Dwa lata to kawał czasu, ale prawdziwym problemem są, jak zwykle, pieniądze.

Choć niektóre komórki administracji (np. Lasy Państwowe) i miasta zdecydowały się na zakup pojazdów elektrycznych, to zdecydowana większość całkowicie zignorowała przepisy. Fundusz Niskoemisyjnego Transportu, który miał wspomóc kupno "elektryków", jeszcze nie ruszył. Samochody na prąd są drogie, a w niektórych przypadkach ich zakup jest niemożliwy.

Ustawa stanowiła bowiem, że firma, która nie ma w swojej flocie 10 proc. samochodów elektrycznych (lub napędzanych gazem ziemnym), nie może pełnić usług dla miasta. To oznacza, że "z automatu" wygasłyby umowy z podmiotami zajmującymi się np. wywozem śmieci. Elektrycznych śmieciarek po prostu nie ma. Tak jak elektrycznych zamiatarek czy odśnieżarek. Ciekawie prezentuje się sytuacja np. Tarnowskich Gór, gdzie miasto jest właścicielem pojazdów straży pożarnej.

Burmistrz Tarnowskich Gór Arkadiusz Ciech zauważył, że cele postawione w ustawie są wyższe niż te wyznaczone w dyrektywie UE.

Nowe przepisy przesuwają obowiązek posiadania przez samorządy co najmniej 10 proc. samochodów elektrycznych na 1 stycznia 2022 roku.

Źródło artykułu:WP Autokult
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)