"To otwarty wyścig. Jesteśmy optymistami i zamierzamy dotrzymać kroku Tesli, a na pewnym etapie, także prawdopodobnie ją wyprzedzić" - powiedział szef koncernu Volkswagena, Herbert Diess, podczas niedawnego forum ekonomicznego w Davos.
To odważna deklaracja pokazująca, że niemiecki koncern naprawdę poważnie podchodzi do tematu elektromobilności, który jeszcze kilka lat temu był zupełnie obcy większości europejskich producentów. Coraz ostrzejsze normy emisji spalin oraz poważne osłabienie wizerunku Volkswagena spowodowane aferą dieselgate sprawiły jednak, że Niemcy musieli szybko zmienić swoją strategię.
Teraz nadrabiają stracone lata próbując dogonić Teslę, uchodzącą za wzór w temacie projektowania i produkcji samochodów elektrycznych. I nie chodzi tu wcale o ich jakość, gdyż ta nie zawsze spełnia oczekiwania klientów, lecz przede wszystkim parametry takie jak maksymalny zasięg czy osiągi. Nie mówiąc już oczywiście o łącznej sprzedaży pojazdów elektrycznych.
Niemcy jednak sukcesywnie powiększają swoje portfolio, dzięki czemu niebawem powinni dogonić Teslę na tym polu. Znany nam już model ID.3 oraz planowany crossover ID.4 mogą w szybkim czasie nadrobić dotychczasowe zaległości Volkswagena, a plany na kolejne lata zakładają premiery następnych modeli. Wydaje się, że Elon Musk zaczyna być świadom europejskiego zagrożenia, czego przejawem jest decyzja o budowie swojej pierwszej fabryki na Starym Kontynencie.
Najbliższe lata będą bardzo ciekawe dla elektrycznej motoryzacji. Szykuje się interesujące starcie gigantów. Czy Volkswagen faktycznie dogoni Teslę w elektrycznym wyścigu, a nawet ją wyprzedzi? Czas pokaże.